Szczęście w cichą noc

Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Wydawnictwo Znak, 2013
Liczba stron: 176
O ironio! Odłożyłam tę książkę do przeczytania na tydzień, dwa przed świętami, najlepiej na początku grudnia, leżała sobie na półce i leżała i... zapomniałam o niej! Przypomniało mi się dosłownie kilka dni temu, że leży sobie cicho przytłoczona innymi, większych rozmiarów i w ogóle jej nie widać. Ale chyba tak miało być, bo w tym roku atmosfera świąteczna jakoś w ogóle nie chce do mnie przyjść, jest deszczowo, temperatura na zewnątrz ok. 10 stopni powyżej zera, a o nadchodzących świętach przypominają jedynie sklepowe dekoracje. Wzięłam więc książkę z nadzieją, że trochę tej atmosfery świątecznej od niej uszczknę.

Szczęście w cichą noc to czwarty mini-tom trylogii Anny Ficner-Ogonowskiej; trylogii, którą zaczytują się niemalże wszystkie Polki (czwarty tom trylogii, co za dziwactwo...). Ja również miałam taki czas. Polubiłam bardzo atmosferę w książkach autorki, ciekawa więc byłam, co to takiego, ten mini-tom... Bo niby wszystko już zostało zakończone, wszystko się wyjaśniło, skończyło pięknie... 

Ta książka to jednak taka kropka nad i. Zwieńczenie całej tej serii. Idealna do czytania właśnie w takim czasie, w jakim jesteśmy teraz: tuż przed świętami, bo dzięki niej poczujemy (może... cały czas mam z tym problem) ten zapach piernika, poczujemy atmosferę świątecznych przygotowań i świeżo przyniesionej i ubranej choinki. Dzięki tej książce może uzmysłowimy sobie albo przypomnimy, jak ważne jest otoczyć się w tym czasie ludźmi, którzy są nam najbliżsi i których kochamy... I że warto jest wybaczać, a Święta Bożego Narodzenia do doskonały czas na to. Najlepiej z tą książką usiąść przy kominku, żeby było ciepło i poświęcić te parę godzin na lekturę - nie będzie to dużo godzin, bo książkę czyta się błyskawicznie, format ma wręcz kieszonkowy, poręczny. I po prostu oddać się błogiemu lenistwu i tej słodyczy, która z tej książki bije... Tak, jest słodka, niewykluczone, że czasem zemdli, ale to jest książka o świętach, a w tym czasie mi to nie przeszkadza. Odrobinę atmosfery dzięki niej poczułam, chociaż powiem szczerze, że w tym roku jestem jakaś szczególnie oporna na takie rzeczy...

Nie spodziewajcie się jednak, że tutaj coś się dzieje. Tu nie dzieje się nic, absolutnie nic lektura ta nie wnosi do historii, którą być może już znacie, a być może nie. To miała być i jest książka o świętach, tu ma być spokój, krzątanie się po kuchni tuż przed Wigilią, rozpakowywanie prezentów, czekanie na pierwszą gwiazdkę. Taka trochę inna, oderwana od poprzednich tomów, a zarazem ją idealnie uzupełniająca. I chyba dobrze się stało, że przypomniałam sobie o niej właśnie teraz, tuż przed... Polecam właśnie teraz albo na zaraz po świętach. Chociaż nie spodziewajcie się po niej fajerwerków, tak jak można było się spodziewać ich, czytając poprzednie części. Ja się nie spodziewałam, dlatego się nie rozczarowałam, miło spędziłam przy niej czas (chociaż w autobusie) i mi się po prostu podobała, a nawet i wzruszeń nie brakowało... I tak też trzeba do niej podejść.

4 komentarze:

  1. Myślę, że własnie nastawienie do książki wpływa w dużym stopniu na naszą ocenę. :) Okładka jest przepiękna, typowo świąteczna i bardzo zachęca, ale ja niestety nie mam ani tej, ani innej "świątecznej" lektury pod ręką. Chociaż w sumie może to i lepiej, skoro ta powieść nie jest jakaś zachwycająca. No i nie czytałam poprzednich części. ;)

    Wesołych świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie czytałaś poprzednich części, to polecam :) Jeśli tamte przeczytasz, to w końcu i na pewno tę też :) Może w przyszłym roku?... :)

      Usuń
  2. Czytałam już rok temu, ale i chyba sobie ją odświeżę, tak na święta właśnie :) Jak ją brałam do rąk to się bałam, że może to już przedobrzenie, a tu proszę - idealne zakończeni, kropka właśnie nad "i" :)

    Zdrówka życzę - przede wszystkim :*

    OdpowiedzUsuń
  3. No chyba jednak to nie jest książka dla mnie - taka o niczym, szkoda mi na nią czasu.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli