Niewidzialna korona

Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014
Liczba stron: 764
Koronę śniegu i krwi czytałam już jakiś czas temu, ciągle jednak miałam wielką ochotę wrócić do tej książki przez cały ten czas. Pamiętam tę książkę, jakbym skończyła czytać ją wczoraj. Nic więc dziwnego, że nie mogłam doczekać się, kiedy trafi w moje ręce jej kolejna część, wydana w tym roku Niewidzialna korona. Od początku, odkąd tylko wzięłam do ręki pierwszą powieść Elżbiety Cherezińskiej, ta autorka jest jedną z moich ulubionych, a pewnie i ulubioną w ogóle.

Pierwsza część, Korona śniegu i krwi, kończy się morderstwem Przemysła. I chociaż doskonale wiedziałam, jak skończył król, to jednak całe to zakończenie było dla mnie jak grom z nieba, bo dzięki Elżbiecie Cherezińskiej Przemysł II stał się jednym z moich ulubionych władców polskich. Niewidzialna korona jest kontynuacją tych wydarzeń, jej pierwszoplanową postacią staje się Władysław Łokietek i chyba nie będzie zaskoczeniem dla nikogo, a szczególnie dla tych, którzy już mnie trochę znają, że kolejny władca dołącza do grona moich ulubionych, ale nic nie poradzę też na to, że autorka ma niebywały talent do przedstawiania swoich postaci. I nie tylko ona. Ja wiem, że wiele tutaj ma do rzeczy również moje wielkie zainteresowanie Piastami, nie ma więc co się dziwić, że podczas Korony... moim ulubieńcem był Przemysł; że gdy czytałam Grę w kości, polubiłam Bolesława Chrobrego, że gdy wpadł w moje ręce Bunsch i jego Ojciec i syn, zapałałam wielką miłością do Mieszka; że teraz taki los spotkał również Łokietka... Dla mnie cała ta historia, ten okres, gdy powstawało państwo polskie, gdy na tronie zasiadała nasza pierwsza dynastia - dla mnie to wszystko jest tak uzależniające, tak niesamowicie ciekawe i intrygujące, że przychodzi od czasu do czasu taki czas w moim czytelniczym bycie, że nie mam ochoty czytać nic innego... I taki też okres chyba mam teraz.

Wypadałoby coś napisać o samej książce, bo zachwycać to ja się mogę w nieskończoność, ale i nie każdy ma ochotę o tym czytać. Ale i przy Niewidzialnej koronie ta recenzja po prostu nie ma szans być inna. Zainteresowanych odsyłam do mojej opinii o Koronie śniegu i krwi - dlaczego? Bo o tej powieści mogę napisać dokładnie to samo. Jak ja się cieszę, że jest w Polsce autor, współczesny autor, a raczej autorka, która potrafi w taki sposób przedstawić historię Polski. Nie miałam pojęcia, że to jest w ogóle możliwe, dopóki nie trafiłam na Cherezińską (i Bunscha, który niestety już nie żyje). Autorka dodatkowo urozmaica tę historię wątkiem fantastycznym, który niesamowicie mi się podoba, nie jest naciągany, subtelnie wpleciony w fabułę, nie ingerujący w żadne wydarzenia, ale bez niego to też nie byłaby ta sama książka.

Sposób, w jaki przedstawieni są poszczególni bohaterowie to kolejna rzecz, która zasługuje na pochwałę. Tutaj każdy bohater jest dopracowany ze szczegółami, każdy z osobna, i bohaterowie tej książki i to, jak są przedstawieni, to po prostu arcydzieło. Tak było w Koronie..., tak jest i tutaj. Nie każdy ma taki talent, jak ma Cherezińska. A Przemysł i Władysław tylko to potwierdzają. Nie lubicie historii? Nie cierpicie średniowiecza? Gwarantuję Wam, że po książkach Elżbiety Cherezińskiej co najmniej je polubicie. Tutaj się nie da inaczej. Tutaj po prostu człowiek uczy się historii nawet nie wiedząc o tym, a to jest właśnie najprzyjemniejsza nauka. To jest historia podana właśnie w taki sposób, jaki najbardziej lubię.

Zawsze właśnie ten okres w dziejach naszego kraju fascynował mnie najbardziej. Dlatego cieszę się, że tacy autorzy są. Powtórzę jeszcze raz to, co pisałam przy Koronie śniegu i krwi - jeśli kiedykolwiek miałabym napisać jakąkolwiek książkę, chciałabym, żeby to była książka właśnie w tym stylu. W żadnym innym. I będę zachęcać na wszelkie możliwe sposoby do czytania Cherezińskiej, bo to jest autorka, która po prostu na to zasługuje, jak nikt inny. I nie mogę doczekać się kolejnej kontynuacji tej opowieści. Chociaż doskonale ją znam to jednocześnie wiem, że autorka znowu mnie czymś zaskoczy i wiem, że znowu będę czytać tę książkę z wypiekami na twarzy. Oby powstała jak najszybciej.

4 komentarze:

  1. Niestety pierwszy tom jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi również bardzo się podobała i też czekam na kontynuację :)
    Pozdrawiam Michał

    OdpowiedzUsuń
  3. "Koronę śniegu i krwi" czytałam i byłam zachwycona :) Po "Niewidzialną koronę" sięgnę z pewnością!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie potrafię dopatrzeć się żadnych wad w twórczości Cherezińskiej, choć czytałam kiedyś jakiś komentarz, którego autor wyliczył ich całkiem sporo. :/ Na szczęście było to raczej czepialstwo, więc fanki takie, jak my mogą nadal cieszyć się czymś tak znakomitym, jak powieści pani Eli ;)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli