10 najlepszych książek 2014 roku


Rok 2014 właśnie się kończy. Aż nie do wiary, że to tak szybko zleciało, pamiętam zeszłe święta i Sylwestra, jakby były miesiąc temu, a tu mamy już za sobą kolejne, a Sylwester dosłownie za chwilę. Nie wiem, gdzie ten czas tak szybko ucieka, kiedyś płynął w normalnym tempie, teraz w jakimś mega zawrotnym, też macie takie wrażenie?...

Wiele osób w tym czasie robi większe i mniejsze podsumowania i siłą rzeczy i mnie to nigdy nie omija. Chociaż tutaj na blogu zawsze jakoś zgrabnie udawało mi się wymykać temu - w tym roku będzie inaczej, bo postanowiłam wybrać dla Was dziesięć książek - najlepszych książek 2014 roku. Ale nie książek wydanych w tym roku, najpopularniejszych, cieszących się największym zainteresowaniem - ale książek najlepszych, które mnie osobiście udało się w tym roku przeczytać. I chociaż ogólnie rok ten był trochę uboższy w literaturę dla rozrywki, a trochę bogatszy w pozycje naukowe i podręcznikowe, to z taką listą nie miałam większego problemu... 

Od razu jednak pragnę zaznaczyć: kolejność nie jest losowa! :-) Rok ten zdominowała u mnie Elżbieta Cherezińska, a Legion to była najlepsza z najlepszych książek, które przyszło mi przeczytać nie tylko w ostatnim roku, ale w ogóle przez ostatnie parę lat. Ta książka jest wybitna, genialna i w ogóle brak mi słów i bez wątpienia plasuje się na pierwszym miejscu. Na kolejnym znowu ta sama autorka oraz Korona śniegu i krwi i czytana chwilę temu Niewidzialna korona. Cherezińska to moje odkrycie tego roku, od razu stała się jedną z ulubionych autorek i mnie osobiście wcale to nie dziwi - zasługuje na to. A na równi z Cherezińską - Karol Bunsch. Kolejne odkrycie i kolejne mega zafascynowanie - aż szkoda, że się o tym autorze już nie pamięta. Ojciec i syn to kolejna jedna z najlepszych książek jakie czytałam w ogóle w życiu, podobnie jak wyżej wspomniany Legion - i po raz kolejny polecam, bo sama nie byłam zbytnio przekonana do serii Bunscha, teraz ją uwielbiam. 
Tak przedstawia się moje podium. Dopiero kolejne pozycje mogę umieścić w bardziej lub mniej pomieszanej kolejności, bo sama nie mogę się zdecydować na lepsze czy gorsze - podobały mi się w niemalże równym stopniu. Motyla Lisy Genovy przeczytałam w zastraszającym tempie i bez wątpienia była to książka, którą w tym roku przeczytałam najszybciej, Alibi na szczęście znają prawie wszyscy - kolejna powieść, od której trudno było mi się oderwać, podobnie jak W imię miłości Jodi Picoult. Shirley po raz kolejny przeniosła mnie do świata wiktoriańskiej Anglii, po niej w ogóle nie chciało mi się wracać do rzeczywistości; po Uratuj mnie sięgnęłam ze względu na autora i po raz kolejny mnie zaczarował, a Dzieci wolności, chociaż na początku nie zapowiadały się ciekawie, urzekły mnie tak, że szkoda było tę książkę kończyć, a to o czymś świadczy (jak również to, że się tutaj znalazła).

Czytaliście którąś z wymienionych przeze mnie książek?...

12 komentarzy:

  1. Czytałam tylko "Legion", ale moje zdanie jest pod tym względem podobne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze żadnej z nich, muszę przemyśleć jakich 10 ulubionych znalazłoby się na moim podsumowaniu :) Oj to prawda, nie wiadomo, kiedy ten czas tak prędko zleciał ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, ja jeszcze nie poznałam treść żadnej z tych dziesięciu książek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wię tak.
    MUSSO -nie dziwi.
    Bronte- nie dziwi, choć jeszcze tej pozycji nie czytałam, posiadam.
    Motyl, Legion posiadam ciekawe czy i mnie oczarują?
    Alibi na szczęście- no cóż nie dałam rady, zbyt ckliwa jak dla mnie. MOże do niej kiedyś wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po przeczytaniu Legionu zastanawiałam się, dlaczego on stał tyle czasu na półce nieruszony... Motyl z pewnością też Ci się spodoba :)

      Usuń
  5. Wszystkie książki przede mną. Może w tym roku uda mi się którąś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tej listy muszę przeczytać powieść Musso :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żadnej z nich nie czytałam, ale uwielbiam Picoult, a "Alibi..." mam całą trylogię na półce. Co miesiąc mówię sobie, że przyszedł na nią czas i ciągle mi jakoś tego czasu brakuje. Ale postanowiłam, że zabiorę chociaż pierwszy tom w wakacje nad morze, tam najwięcej czytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest idealne miejsce na czytanie tej książki :)

      Usuń
  8. Czytałam tylko "Shirley", ale na kilka innych mam ochotę, m.in. na Picoult :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę sięgnąć po Bunscha, więcej Cherezińskiej, Musso i może Genovę?

    OdpowiedzUsuń
  10. "Motyla" czytałam kilka tygodni temu i też zrobił na mnie spore wrażenie :) Za to "Alibi na szczęście" nie do końca mnie przekonało... :) Pasjonujących lektur w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli