W listopadzie, w polu, w sadzie, cicho, szaro, mgliście...


Tak właśnie u mnie dzisiaj jest: cicho i mgliście. Wróciłam właśnie z wczesnopopołudniowego spaceru i żadne słowa lepiej tego nie opiszą. Nie ma się co oszukiwać, czas biegnie nieubłaganie, a ja nie mogę już tak naprawdę doczekać się Świąt Bożego Narodzenia... Jednak jeśli będzie płynął dalej tak szybko, jak teraz, święta przyjdą równie szybko :)

Październik zleciał mi trochę leniwie, a mimo wszystko na brak zajęć nie narzekałam i nie mam zamiaru narzekać również w listopadzie. Głównie za sprawą roku akademickiego, ale i "normalnych" książek do czytania mi nie brakowało i nie brakuje... Staram się co jakiś czas odpoczywać od książek historycznych i przeczytać coś innego, ale i tak do tej historii mnie ciągnie - to chyba najlepszy znak, że jednak dobrze wybrałam kierunek swoich studiów :) Biorąc pod uwagę to, ile czytania mam na zajęcia, to sześć książek, które przeczytałam w tym miesiącu to i tak sporo - mam nadzieję, że listopad będzie podobny... Poza tym listopad już domaga się rozwiązania pewnych innych, ale równie istotnych spraw w moim otoczeniu - mam nadzieję, że również mi się to uda :)
A jak tam u Was?

Przypominam również o mojej wyprzedaży książek, może znajdziecie coś ciekawego dla siebie, zaglądajcie TUTAJ, co jakiś czas będę tam umieszczać książki, którym stanie na mojej półce już się znudziło :)

3 komentarze:

  1. Mnie uczelnia pochłania sporo czasu, więc z czytaniem w październiku nieco gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, u mnie dokładnie tak samo! Już chyba zawitała jesień... Z chęcią zerknę na wyprzedaż. :)
    Pozdrawiam, Shelf-of-Books :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ^ dobry wynik. U mnie październik udany pod względem czytelniczym :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli