Uratuj mnie

Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo Albatros, 2007
Liczba stron: 365


Dawno już nie miałam w rękach książki jednego z moich ulubionych autorów, może dlatego, że zostało mi ich już niewiele do przeczytania. Guillaume Musso zdobył moje serce już pierwszą powieścią, która wpadła w moje ręce i tak już pozostało do chwili obecnej... I aby oderwać się trochę od szarej rzeczywistości, sięgnęłam w końcu po "Uratuj mnie". Nie jest to nowość, chociaż autor sukcesywnie wydaje co jakiś czas nową książkę, teraz już chyba jednak nie pozostaje mi nic innego, jak sięgać właśnie po nie, bezlitośnie zmniejsza się bowiem ilość tych powieści, które mam jeszcze przed sobą...

Julliete jest młodą dziewczyną, Francuzką, mieszkającą w Stanach Zjednoczonych, które miały przynieść jej sławę dobrej aktorki i pieniądze. Nie udało się jednak... dziewczyna wynajmuje mieszkanie z koleżanką, a na czynsz zarabia jako kelnerka. Przychodzi więc dzień, kiedy Julliete postanawia wrócić do Paryża i ze spuszczoną głową powiedzieć: nie udało się... Ma jednak wyrozumiałych i kochających rodziców. Poza tym może to właśnie w ojczyźnie będzie mogła rozpocząć wszystko na nowo...
Sam natomiast jest lekarzem, pracuje w jednym ze szpitali nowojorskich. Jest też mieszkającym samotnie wdowcem, nie bardzo mającym ochotę zaangażować się ponownie w jakikolwiek związek, chociaż od śmierci żony minęło już sporo czasu... Od tamtej chwili Sam jest pracoholikiem, to w szpitalu spędza każdą wolną chwilę... 
Dwoje ludzi spotka się ze sobą wskutek zwykłego zbiegu okoliczności, a raczej małego wypadku, którego głównymi bohaterami będą właśnie Sam i Juliette - sekunda wcześniej czy później, a do spotkania w ogóle by nie doszło... Czy to zatem przeznaczenie? Być może, bo między obojgiem zaiskrzy od pierwszej chwili i mimo że początek ich znajomości będzie pełen kłamstw, Juliette 3 dni przed wylotem do Paryża spędzi z Samem najpiękniejsze chwile w swoim życiu, oboje nie będą odstępowali od siebie nawet na krok... Rozstanie natomiast będzie trudne zarówno dla Sama, jak i Julliette, jednak dziewczyna wsiądzie do samolotu, a chwilę później mężczyzna usłyszy w telewizji wiadomość o katastrofie. To jednak nie koniec opowieści, to dopiero początek tego wszystkiego, co wydarzy się w tej książce.

Czy naszym życiem rządzi przeznaczenie? Czy nasz los zależy tylko i wyłącznie od nas, czy jednak jest gdzieś zapisany i nie możemy go zmienić? To pytanie Sam będzie zadawał sobie często po spotkaniu Julliete, niebawem bowiem spotka kobietę, która będzie sądziła, że katastrofa lotnicza była czymś, co musiało się stać i że Julliete śmierć była pisana. Kim jest jednak ta tajemnicza kobieta i dlaczego w ogóle Sam ją spotkał?... 

Po "Uratuj mnie" spodziewałam się czegoś lżejszego, trochę oderwanej od rzeczywistości fabuły. Wiedziałam, że na Guillaume mogę liczyć. Nie myliłam się. A fabuła dosłownie oderwana jest od ziemi, ale to w książkach tego autora normalne i charakterystyczne. Za to właśnie go lubię, za odrobinę magii, trochę szaleństwa, to w powiązaniu z dość przyziemnymi i poważnymi sprawami czyni je bardziej znośnymi i akceptowalnymi. Bo osobiście uważam, że literatura, którą tworzy Musso, wcale nie jest leciutka jak piórko i słodka jak miód, że daje nam fajną historyjkę i poprawi humor. Musso niemalże zawsze podejmuje tematy nielekkie, takie, które muszą w naszej głowie przejść przez fazę większych lub mniejszych przemyśleń, pozostawić jakiś ślad. Inna sprawa, że robi to w sposób, który jest charakterystyczny właściwie tylko dla niego, oderwany trochę od rzeczywistości, niemalże w każdej jego książce jest odrobina magii. I to właśnie czyni magiczną niemalże każdą jego książkę, również "Uratuj mnie". Czy wierzycie w przeznaczenie i los zapisany gdzieś w gwiazdach? Do tej pory specjalnie się nad tym nie zastanawiałam, ale kto wie, może to, co się wydarzy, jest naprawdę gdzieś zapisane, każda nasza chwila w życiu ma jakieś znaczenie?

Musso polecam, głównie tym, którzy do tej pory mieli opory przed jego literaturą. Naprawdę warto sięgnąć po jakąkolwiek jego książkę. Jestem tego pewna na tyle, że mogę bez wyrzutów sumienia polecać nawet to, czego sama nie czytałam. O fanach autora nie wspominam, normalne jest, że po "Uratuj mnie" sięgną prędzej czy później. Bo to cudowna historia o ludzkich losach, o pięknej miłości i o przeznaczeniu, dzięki której choć na chwilę zapomnieć można o codziennych, przyziemnych sprawach.

9 komentarzy:

  1. Ja dopiero rozpoczęłam znajomość z książkami Musso. Tę mam na kupce do czytania, nie mogę się doczekać, tylko czasu brak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię twórczość tego autora, dlatego chętnie zapoznam się z powyższą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka przyciąga mój wzrok świetną kolorystyką i stonowaniem ;) Ale po książkę raczej nie sięgnę, nie moja dziedzina zainteresowań...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jedynie "Telefon od anioła" i miło wspominam tę lekturę :) W planach mam jeszcze "Ponieważ Cię kocham" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam twórczości tego autora ale jestem ciekawa jego książek. Co oczywiście jest konsekwencją pozytywnych opinii w blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze się czaję na tego autora, chcę przeczytać, ale czuję, że mi się spodoba i boję się, że później już nie będę miała co czytać. Moja logika :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, ale kompletnie nie pamiętam jak ta historia się skończyła :) Ogólnie tak mam z książkami tego autora, że szybko je czytam, a jeszcze szybciej o nich zapominam :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli