Ósmy grzech główny

Autor: Philipp Vandenberg
Wydawnictwo Sonia Draga, 2008
Liczba stron: 385
Philippa Vandenberga poznałam już wcześniej jako świetnego pisarza, nawiązującego głównie do historii. Wróciłam do niego teraz, mając ochotę na książkę ciekawą, z lekkim dreszczem emocji i do tego taką, którą przeczytam z niemałym zainteresowaniem. Trafiło na "Ósmy grzech główny".

Lukas Malberg przybywa do Rzymu, aby wycenić i kupić zbiór starych książek zubożałej markizy. Jest do doskonała okazja do tego, aby zarobić. Jednocześnie postanawia zobaczyć się ze starą przyjaciółką ze szkoły, Marleną. Jednak w dzień, gdy Marlena dzwoni do niego rano, aby umówić się na konkretne spotkanie, kilka godzin później Lukas znajduje ją utopioną w wannie w jej własnym mieszkaniu. Spotkanie z markizą natomiast również jest dość dziwne, kobieta chce jak najszybciej sprzedać księgozbiór, co wydaje się podejrzane, okazuje się również, że coś ją łączyło z Marleną... Śledztwo w sprawie dziewczyny zostaje szybko umorzone, a ona sama zostaje pochowana na cmentarzu anonimowo, do tego w asyście dostojników kościelnych. Tajemnice się mnożą, a Malberg niepostrzeżenie zostaje wplątany w sam ich środek jako osoba, mająca związek z zabójstwem... Co łączyło Marlenę ze Stolicą Piotrową?...

Autor po raz kolejny udowodnił, że potrafi pisać świetne książki. Wciąż jest jednak jednym z tych, na których nie zwraca się uwagi przy pierwszym spotkaniu, zupełnie niesłusznie. Tę książkę uważam za jeszcze lepszą niż tą, którą czytałam wcześniej... Znacznie więcej tu zwrotów akcji, mnóstwo tajemnic, które na pierwszy rzut oka zupełnie są ze sobą niezwiązane, autor świetnie łączy wątek kryminalny z najmniejszym państwem świata, Watykanem - jak się okazuje, zło istnieje nawet w takim miejscu i rozwija się tam całkiem dobrze. Bardzo spójnie to wszystko połączone jest z faktami historycznymi, czyta się naprawdę przyjemnie. Ale co tu dużo pisać: ta powieść po prostu trzyma praktycznie cały czas czytelnika w napięciu, a to się liczy. Do tego bohater jest jak najbardziej do polubienia, poznajemy wydarzenia również z jego własnej perspektywy, nie jest wszechwiedzący, popełnia błędy, a to czyni go tylko jeszcze bardziej realistycznym.

Naprawdę warto sięgnąć po książki Vandenberga, a na pewno warto po tę oto. Świetne spotkanie jak na pierwszy raz, i chociaż spotkałam się już lepszymi kryminałami, spotkałam się i z gorszymi, ta jest wyjątkowa, bo naprawdę potrafi wciągnąć, zaintrygować swoimi tajemnicami, zaciekawić Wiecznym Miastem, no i cały czas aż do ostatniej prawie strony zadajemy sobie pytanie: jak to się wszystko skończy?... A zakończenie zaskakuje. Polecam więc z całego serca!

2 komentarze:

  1. Nie znam tego autora, ale książka mnie zainteresowała. Rozejrzę się za nią.

    www.im-bookworm.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie słyszałam o tym autorze, a ciekawie się zapowiada :)
    Dziękuję za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli