Ślad atramentu

Autor: Melvin R. Starr
Wydawnictwo Promic, 2014
Liczba stron: 318
Wydaje mi się, że tak niedawno zaczęłam czytać tę serię, a okazuje się, że pierwsza książka Melvina Starra, którą przeczytałam, trafiła do mnie ponad dwa lata temu! Cóż, czas leci szybko, szkoda tylko, że powieści tego autora nie są wydawane w Polsce z jakąś większą częstotliwością, a na każdą trzeba czekać rok... Jednak takie czekanie absolutnie się opłaca. Opłaciło się i teraz.

Pamiętacie Hugh z Singleton? Ten kto czytał pewnie pamięta. Hugh jest chirurgiem, rządcą włości lorda Gilberta i... średniowiecznym angielskim detektywem. I może wydaje się na pierwszy rzut oka, że jego życie nie jest na tyle ciekawe, aby się nim bliżej zainteresować, to jednak jest to błąd. Praca rządcy może i faktycznie nie należy do najciekawszych, z pracą lekarza bywa różnie (chociaż ja sama nie widzę w tym nic interesującego), to jednak to, czym Hugh zajmuje się "po godzinach" może wywołać ciarki na plecach. Szczególnie, gdy przyjdzie mu za zadanie odnaleźć 22 księgi swojego oxfordzkiego przyjaciela, Johna Wycliffa. Bohater zostaje oddelegowany przez swojego pracodawcę, lorda Gilberta, do Oxfordu, aby odszukać złodzieja średniowiecznych ksiąg, które pewnego dnia zniknęły z komnat przyjaciela. Zadanie okaże się jednak niezwykle niebezpieczne, zagrażające życiu każdemu, kto wtrąci się w tę sprawę. Do tego Hugh narazi się nie tylko złodziejom, ale również synowi nowego szeryfa Oxfordu... Obaj panowie bowiem będą się starać o rękę tej samej kobiety...

Pamiętam dwie poprzednie części, jakbym czytała je wczoraj. Zapadają w pamięci na pewno na długo. Nie mogłam się więc doczekać premiery tej książki, tym bardziej, że naprawdę na kolejne powieści Starra trzeba czekać trochę długo. Ale naprawdę warto. Hugh ma w sobie coś, co czytelnika do niego przyciąga, chociaż na pierwszy rzut oka nic w nim ciekawego. Jednak bystrość i spryt to jedne z tych jego cech, których nie sposób nie zauważyć; a równoważy to wszystko skromność i niewielka wiara we własne możliwości. Chyba już bardziej wierzą w niego ci, z którymi ma na co dzień do czynienia, niż on sam. "Ślad atramentu" to trzecia powieść z kolei o przygodach średniowiecznego chirurga z Bampton, jednak... chyba najbardziej trzymająca z napięciu i wciągająca. Dlaczego? Bo teraz to jego życie będzie zagrożone, i to wielokrotnie, na dodatek w obcym mieście, a zdarzy się nawet, że będzie o krok od śmierci.

A to obce miasto to oczywiście Oxford. I chyba muszę się nieskromnie pochwalić, że jest to jedno z tych miast, które miałam okazję odwiedzić. Tak, byłam tam wielokrotnie, a kto był, ten wie, że można się w nim zakochać od pierwszego wejrzenia. Znam więc trochę oxfordzkie ulice obecnie, dzięki tej książce mogłam poznać ich średniowieczne odpowiedniki - ba! nawet możemy obejrzeć dawną mapę tego miasta, a spis występujących w powieści ulic skonfrontować ze współczesnymi nazwami. Naprawdę fajny dodatek... a może nawet kogoś zachęci do odwiedzenia tego uniwersyteckiego miasteczka?... Kto wie.

Zagadka zaginionych ksiąg, czyli główny wątek, oczywiście przeplata się, jak i w poprzednich tomach, z życiem i rozterkami samego bohatera. Nie jest to jednak cykl z tych, które trzeba czytać od początku od pierwszego tomu, po kolei. Co prawda obecne są jakieś tam retrospekcje, Hugh wraca do poprzednich wydarzeń, czasem je wspomina, nie jest to jednak częste i nie miesza w głowie czytelnikowi. Z powodzeniem można sięgnąć po każdy tom tej serii i będzie się wiedziało o co chodzi. I to jest moim zdaniem wielka zaleta, nie zawsze bowiem każdy ma dostęp do każdej książki, którą chciałby przeczytać. Bierzcie więc do rąk kronikę Hugh z Singleton, obojętnie którą, pierwszą, drugą czy trzecią, a na pewno nie pożałujecie, mało tego: pewnie nawet zaostrzy wam się apetyt na więcej. 


Za powieść ogromnie dziękuję Wydawnictwu Promic

5 komentarzy:

  1. nie znam tych tytułów, ale chyba warto się zainteresować

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tym wcześniej, ale brzmi zachęcająco :D Rozejrzę się za pierwszym tomem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie wygląda ta seria, trzeba zacząć powoli opróżniać (niemal pusty) portfel.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śledzę tę historię na twoim blogu i chce się z nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie, chyba się skuszę bo jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli