Legion

Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2013
Liczba stron: 800
Ta książka jest genialna! Jest po prostu wybitna, a wciąż tak mało jest takich perełek na polskim rynku książkowym. Nie wiem, czemu "Legion" aż tyle czasu przeczekał na mojej półce, może podświadomie czekałam na czas, kiedy nie będzie mojej głowy zajmowała nauka na studiach ani nic innego, kiedy spokojnie będę mogła wziąć ją do ręki i zacząć czytać... A gdy już zaczęłam... po prostu trudno było mi się od niej oderwać. Ogromnie trudno było odłożyć ją na bok choć na chwilę, zapomnieć choć na minutę o żołnierzach Brygady Świętokrzyskiej - jej głównych bohaterach.

O partyzantach Brygady Świętokrzyskiej wciąż wiemy za mało... Początkowo wyklęci, nazywani narodowymi faszystami żołnierze okazali się chyba największymi zwycięzcami w walce o wolność, chociaż początkowo nikt tego nie przewidywał. Przyświecał im tylko jeden cel - odzyskać Polskę, walcząc z wrogiem, przy czym wrogów było dwóch: hitlerowskie Niemcy i sowiecka Rosja. Ta druga od zawsze była naszym wrogiem, dlaczego więc, na Boga, w pewnym momencie państwo polskie zaczęło uważać ją za swojego sojusznika i wyzwoliciela?... Gdy o tym myślę, aż krew we mnie wrze i przypomina mi się książka Zychowicza pt. "Obłęd'44" - czytając ją, miałam trochę podobne odczucia. Żołnierze Brygady Świętokrzyskiej byli jednymi z nielicznych, którzy pojmowali trudną sytuację kraju, a zwycięzcami okazali się właśnie dlatego, że do końca nie wierzyli w dobre intencje naszego wschodniego sąsiada. Chwała im za to! 

"...wspomnicie moje słowa nie dalej jak za pół roku: Polska jeszcze zapłacze, 
jak nam wystawią rachunek za to wyzwolenie." 
(Żbik, str. 701)

Wciąż są jednak przysłonięci jakimś parawanem milczenia. Wciąż słychać o nich tak mało. Dlatego chwała również autorce, Elżbiecie Cherezińskiej, że "Legionem" ten parawan odsłania i pokazuje nam, co się za nim kryje. To jest nasza polska historia, o naszych polskich żołnierzach, którzy posiadali tylko jedną broń, ale najmocniejszą: odwagę i wiarę w to, że jest szansa na dawną Polskę. O żołnierzach, których domem był przede wszystkim las, a celem walka z jednym i drugim wrogiem. Uczcie się historii w Elżbietą Cherezińską! Zarówno średniowiecznej, w której się specjalizuje, jak i tej, nowszej, którą przecież też trzeba znać. Z każdą kolejną książką tej kobiety dochodzę do wniosku, że takich autorów ze świecą szukać - którzy opowiadając o tym co było, potrafią zainteresować do tego stopnia, że nie jest się w stanie odłożyć choć na chwilę książki na bok. To jest najlepszy sposób na poznawanie dziejów naszego kraju, a autorka chyba już zdobyła u mnie mistrzostwo w tym, co robi. Nie da się inaczej.

Forma tej powieści też jest genialna. Myślałam, że będzie mi przeszkadzać ten a'la reportaż, a'la scenariusz, że to się nie będzie dobrze czytać... Po kilku stronach zrozumiałam, że tego nie dało się przedstawić inaczej, że to nie byłaby już ta sama książka. Zanim zaczęłam ją czytać, przerażała mnie jej objętość i w ogóle wielkość - jednak te 800 stron to jest nic, one mijają tak szybko, w takim tempie, że tego się po prostu nie zauważa... A bohaterowie stają się nam tak bliscy jak własna rodzina czy... żołnierze z tego samego oddziału. Bo oni przecież byli rodziną - mieli tylko siebie, przebywali ze sobą na co dzień, żartowali, walczyli... 

 "Na Boga, powinniśmy podrzeć te cholerne, podłe porozumienia z Sowietami 
i ruszyć prosto na wschodnie granice." 
(gen. Patton, str. 782)

Trudno jest mi objąć słowami, co "czuję" do tej książki... Wiedziałam, zanim jeszcze wzięłam się za czytanie, że jest to dobra powieść, nie bez powodu kupiłam ją ponad pół roku temu. Ale też nie przypuszczałabym, że jest aż tak dobra. Że do tego stopnia wciągnie mnie historia tych żołnierzy. Że to będzie jedna z najbardziej wartościowych książek, jakie przyszło mi przeczytać w tym roku. Ludzie! Uczcie się historii razem z Elżbietą Cherezińską! Nie znajdziecie lepszego nauczyciela, naprawdę warto!

10 komentarzy:

  1. Czytałam o tej książce sporo opinii i chyba nie spotkałam żadnej negatywnej. Ciągle odkładam lekturę na później, właściwie nie wiem czemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma powodu dłużej odkładać :)

      Usuń
  2. Dzięki za tę recenzję. U mnie też leży już pewnie z pół roku, a skoro tak, to ja też czym prędzej chwycę za "Legion" i mam nadzieję, że jedyne czego będę po skończonej lekturze żałować, to to, że zwlekałam tak długo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ ty kusisz tą autorką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ona na to zasługuje, nie będziesz zawiedziona :)

      Usuń
  4. Czuję się zachęcona, a przede mną inna książka autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie przeczytałam "Koron śniegu i krwi" tej autorki i jestem oczarowana! Czuję, że choć "Legion" to zupełnie inna "bajka" prędzej, czy później na pewno mnie nie ominie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś oczarowana "Koroną..." to tą książką będziesz jeszcze bardziej zachwycona... Ja tak właśnie mam :)

      Usuń
  6. "Gra w kości" była całkiem niezła :) Może i ta przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno porównywać obie te książki bo to inna epoka... Ale skoro "Gra w kości" Ci się podobała, to ta spodoba Ci się na 100% :)

      Usuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli