10 książek, które zmieniły moje życie

Znane Wam, mnie też znane wyzwanie, w którym nie brałam jeszcze udziału, a które rzuciła mi Marta... dziękuję za nominację. Nie jest to jednak takie proste, jakby się wydawało, pomyślałam sobie: a, machnę post i będzie. A figa z makiem! Zaczęłam myśleć, próbując wymyślić 10 tytułów, które naprawdę wpłynęły jakoś na moje życie (chociaż może to za dużo powiedziane, ale coś tam zmieniły w myśleniu itp.) to nie lada zadanie. Ale że wyzwanie jest ciekawe, więc przyjęłam :-) A moja lista, po dość intensywnych przemyśleniach?... Kolejność obojętna:

1. Prowincja pełna..., Katarzyna Enerlich
Nie będę się rozdrabniać na poszczególne tomy, bo to bez sensu. Serie będą jako jedna książka. Dlaczego Prowincja? Pozwoliła mi spojrzeć na świat wokół mnie z zupełnie innej strony, przybliżyła do natury, nauczyła poniekąd cieszyć się z tego, co wokoło i nauczyła, że wszystko w życiu ma swój czas :-) Tak po prostu.

2. Outlander, Diana Gabaldon
Znowu cały cykl. Pierwsza książka, którą przeczytałam po angielsku, czyli w oryginale i zrozumiałam, że żadne tłumaczenie nie może się temu równać. Poza tym czytając, przepadłam :-) Po niej właśnie pokochałam Szkocję, zaczęłam bardziej interesować się jej historią i historią klanów. Mam na półce całą serię - oczywiście po angielsku.

3. Kamienie na szaniec, Aleksander Kamiński
Nie wiem, co takiego jest w naszej historii początków XX w., że zawsze mnie przyciąga (chociaż na pierwszym miejscu i tak stawiam średniowiecze). Była to pierwsza książka historyczna, którą przeczytałam oczywiście jako lekturę w szkole, ale od tamtej pory jedna z moich ulubionych, która w końcu zadecydowała o kierunku studiów (na których rozpoczęcie musiałam trochę poczekać).

4. Sekret, Rhonda Byrne
Przez jednych krytykowana, przez innych uwielbiana, bez wątpienia zaliczam się do tej drugiej grupy. Ja, wieczny pechowiec, w końcu zrozumiałam, że to co mamy w głowie na pewno jakoś wpływa na to, co dzieje się wokół nas. A pozytywne przyciąga pozytywne. I muszę powiedzieć: naprawdę działa!

5. Kometa nad Doliną Muminków, Tove Jansson
To była chyba pierwsza książka, jaką wypożyczyłam z biblioteki i dzięki której je pokochałam: zarówno biblioteki, jak i same książki, o Muminkach nie wspominając. Do tej pory pamiętam te małe książeczki o Muminkach, które namiętnie wypożyczałam i czytałam w deszczowe i pochmurne dni - jakby to było wczoraj :-)

6. Dzieci z Bullerbyn, Astrid Lindgren
Ach, jak ja uwielbiałam i uwielbiam tę książkę - pamiętam ją do dziś, niestety pożyczona komuś moja ukochana książka zaginęła... Co ja bym dała aby odzyskać tamto wydanie? Dzięki takim książkom właśnie pokochałam czytanie.

7. Pan Lodowego Ogrodu, Jarosław Grzędowicz
Do tej pory omijałam jakąkolwiek fantastykę z daleka, szczególnie polską. Ta książka jednak z jakichś niezrozumiałych dla mnie powodów zawsze mnie przyciągała, a gdy w końcu po nią sięgnęłam... cóż, znalazła się tutaj, więc o czymś to świadczy. Jedna z moich naj, naj,  naj, pomimo 4 grubych tomów wciąż za krótka!

8. Mały Książę, Antoine de Saint-Exupery
Lektura szkolna, ale taka, którą przeczytałam chyba największą ilość razy. Do tej pory pamiętam niektóre z niej cytaty. Piękna książka, tak po prostu...
  
9. Jeździec Miedziany, Paullina Simons
Podsunięta mi przez siostrę... dzięki której po raz kolejny przepadłam, zakochałam się w Sankt Petersburgu (do tej pory na razie tylko platonicznie, nigdy tam nie byłam), poza tym to jest kolejna książka o wojnie, a ja takie po prostu uwielbiam...

10. Marina, Carlos Ruiz Zafon
Dlaczego akurat Marina? Nie mam zielonego pojęcia, co mnie w tej książce urzekło, że zaczęłam ją uważać za chyba najlepszą, jaka wyszła spod pióra Zafona. Ale to jest faktem. Zafon w ogóle sprawił, że poczułam inny klimat, jakoś inaczej się te książki czyta... No trudno to określić :-)


Taka oto moja lista. Mało tu klasyki, mało książek, które niby trzeba czytać i znać, bo tak nakazuje społeczeństwo... Ale to są "moje" książki - listę chciałam zrobić taką, z którą naprawdę się identyfikuję, która będzie poniekąd pokazywać, jaka jestem... nie taką, aby się komuś lub czemuś pochwalić. I wyszło takie oto coś. Czy któraś z moich książek pokrywa się z Waszymi?...
Aha, nie nominuję nikogo, nie wiem, czy znalazłabym jeszcze kogokolwiek, kto nie brał w tym udziału... :-)

12 komentarzy:

  1. Outlander? Nie znam, a brzmi po prostu intrygująco! Dorwę, obojętnie, w przekładzie czy oryginale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! A powstał jeszcze serial :)

      Usuń
    2. Warto warto :) To jest moja ukochana seria, chociaż serial telewizyjny jej nie dorasta do pięt, to jednak też jest fajny :)

      Usuń
  2. Od prawie tygodnia, czyli od momentu, w którym zdecydowałam się założyć swój blog, za każdym razem, gdy siadam przed komputerem i uruchamiam przeglądarkę na zmianę sama siebie chwalę za tę decyzję i żałuję, że się na to zdecydowałam. :) A żałuję dlatego, że jak widzę recenzje typu Twojej powyższej, myślę sobie, że chyba mi życia (a przynajmniej czasu podczas nadchodzących dni) nie starczy, żeby przeczytać te wszystkie książki. ;) Tym razem "Marina" wędruje na moją listę książek do przeczytania. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A komu wystarczy? Ja mam jeszcze tyyyyle książek w planach... Nie żałuj, a Marinę polecam, zresztą przeczytasz ją w jeden wieczór, jeśli to Cię pocieszy :)

      Usuń
  3. 2, 3, i 6! :D Obca, Kamienie na szaniec i Dzieci z Bullerbyn - świetne książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No... Małego Księcia chyba u siebie też bym podała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mały Książę :D Moja dziesiątka wyglądałaby nieco inaczej, ale kilka Twoich typów mnie zaintrygowało - np. Zafon :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też ujęłam prowincjonalny cykl w swojej dziesiątce. Ta książka naprawdę potrafi wiele zmienić, w dodatku nienachalnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a u mnie duży wpływ miała książka Erica Metaxasa "Cuda". Bardzo mi się podobała, zmieniła moje podejście do pewnych rzeczy. Do tego, czy wierzyć w cuda.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli