Przywilej wyboru

Autor: Jerzy Kostowski
Wydawnictwo Jekos, 2013
Liczba stron: 416
"Napisałem tę książkę nie po to, aby przekonać Cię do czegokolwiek, lecz zainspirować do kształtowania swojego najlepszego JA. Zawsze możesz kreować lepszy dla siebie świat. Tylko od Ciebie zależy, czy podejmiesz trud wprowadzenia w swoim życiu satysfakcjonujących Cię zmian."

Zastanówcie się przez chwilę i odpowiedzcie sobie szczerze (ale tak naprawdę szczerze, tylko przed samym sobą, w końcu i tak nikt tego nie usłyszy...), ile razy rezygnowaliście z czegoś, co na dobrą sprawę było dla Was lepsze, jednak tak naprawdę baliście się zmian?... Ile z Was mogłoby zmienić swoją pracę na lepszą, ale wciąż tkwicie w obecnej, chociaż wcale Was ona nie satysfakcjonuje, ale przez tzw. zasiedzenie już w niej jesteście i nie myślicie o zmianie, bo zmiana to coś niewiadomego, to ryzyko - a tu i teraz przecież jest znacznie bezpieczniej i wiadomo czego się spodziewać... Znacie to uczucie? Myślę, że niejedna osoba potwierdzi.

Jakiekolwiek zmiany, aby doszły do skutku, potrzebują działania - naszego działania. Bez tego ich nie będzie. A działanie to zawsze jakaś tam praca, nasz trud, niekiedy spory. Większość ludzi woli więc w ogóle nie wchodzić do takiej rzeki, bo nie wiadomo, co w niej pływa. Wiadomo - czasem podejmujemy ryzyko, a niemal zawsze to właśnie my odpowiadamy za to, co robimy (nie tylko przed innymi, ale głównie przed samym sobą). Czy nie wygodniej jest w takim razie po prostu nie robić nic? Nie poniesiemy konsekwencji, ale... właśnie. Osobiście nie znam nikogo (nikogo!), nie ma w moim otoczeniu osoby, która byłaby zadowolona ze swojej pracy. Często też ludzie narzekają ogólnie na swoje życie. Wiadomo, każdy ma prawo do ponarzekania od czasu do czasu, ale nasz naród w ogóle ma jakąś pesymistyczną naturę, narzekamy na wszystko, a głównie na pracę - chyba większość się ze mną zgodzi... Tylko rzadko kto pomyśli, że to wszystko, co faktycznie mamy, mamy tak naprawdę na własne życzenie... Każdy chciałby zmian, nie znam takiej osoby, która nie chciałaby niczego zmienić w swoim życiu, wiele jednak nic nie robi w związku z tym, ale cały czas dziwi się: "dlaczego w moim życiu nic się nie zmienia?". Cóż, choćby grubas siedzący na kanapie przed telewizorem nie schudnie od samego myślenia o tym. Do zmian potrzebne jest działanie. Nasze! Nikt za nas nic nie zrobi, bo to od nas zależy, czy zmienimy coś i odczujemy efekty, czy nic nie zmienimy i będziemy cały czas stać w tym samym miejscu.

Praca jest tu doskonałym przykładem, bo nie ma co się oszukiwać, jeśli mamy pracę, którą lubimy, to jesteśmy i szczęśliwsi, i wszystko nam się lepiej układa... Ale kto jest dzisiaj zadowolony ze swojej pracy (o ile ją ma, pomińmy bezrobocie)? Ja sama na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że tak naprawdę żadna praca, jaką miałam okazję do tej pory wykonywać, nie dawała mi w pełni satysfakcji - jedną lubiłam mniej, inną bardziej, jeszcze innej nienawidziłam. Zawsze natomiast marzyłam o czymś, co będę robić z przyjemnością i dodatkowo na tym zarabiać. Najlepiej na własny rachunek, aby być szefową dla samej siebie. Każdy z nas ma większe lub mniejsze marzenia, zarówno na temat pracy, jak i rodziny czy innych rzeczy. Niewiele osób jednak spełnia te marzenia. Bo do tego trzeba mieć odwagę, a nie każdy ją ma. I działać przede wszystkim. 

Książka ta trafiła do mnie w bardzo dobrym momencie. Nagle, po roku pracy na zastępstwo, znowu przyszedł brak pracy. Do tego doszłam do wniosku, że absolutnie się nie rozwijam, ciągle jakieś prace na krótki okres czasu, cały czas trzeba czegoś szukać, prosić się, wysyłać oferty, w ten sposób ani nie można oszczędzać, ani inwestować, wszystko idzie na bieżące potrzeby.  Pomyślałam, że tak dłużej nie może być. Wierzyłam jednocześnie w to, że po jej przeczytaniu na pewno coś jeszcze do mnie dotrze, może coś jeszcze innego zrozumiem, coś mnie pchnie do jakiegoś działania. Moim zdaniem to był więc dla mnie dobry moment na jej przeczytanie. Czy coś z tej lektury wyniosłam?

Cóz... bardzo dużo. Pan Jerzy, chociaż z wykształcenia jest chemikiem, w tym zawodzie pracował 30 lat, to jednak najzwyczajniej w świecie wie, co mówi. Sam w pewnym momencie, po utracie pracy, wziął los w swoje ręce. I to było najlepsze, co mógł zrobić. Fakt, może nie jest to proste, jednak właśnie w takim celu powstają takie książki jak "Przywilej wyboru". I bardzo dobrze, że powstają. Dlaczego? Bo co prawda nie powiedzą nam, co robić, jak działać, nie poprowadzą za rączkę, to jednak dadzą nadzieję, wskazówki. Każdy z nas wykorzysta je na tyle, na ile będzie chciał. "Przywilej wyboru" nie da nam gotowej recepty na sukces, ale da nam na pewno do myślenia. Bez wątpienia bowiem wszystko, czy sukces w życiu, rodzinie, czy pracy zależy od naszej samooceny. I wiary we własne możliwości. Bez tego ani rusz. Droga nie jest prosta, często jest wyboista, nie da się jej przejść na skróty, ale gdy tego nie będzie, mało prawdopodobne, że jakikolwiek sukces dotknie i nas.

To nie jest książka na trzy wieczory. Nie. To jest taka książka, którą, czy czytelnik chce czy nie chce, po każdym rozdziale (a czasem nawet częściej) trzeba będzie przerwać, aby pomyśleć nad tym, co się przed chwilą przeczytało. Odpowiedzieć na pewne pytania. Sama często zatrzymywałam się na dłuższy lub krótszy czas i myślałam, myślałam... Wymusza to na nas sam tekst. A pytania, uwierzcie, niekiedy wcale nie są łatwe... Jakie jest moje powołanie? Jak odnaleźć pasję w życiu? Jaką mam misję do spełnienia? Jakie posiadam talenty i czy mogę je wykorzystać do zmiany w swoim życiu? Jakie mam wartości? Jaki mam stosunek do pieniędzy? Jak mogę odnieść sukces i dlaczego chcę go odnieść? Czy pomogą mi w tym marzenia? Jaki jest mój cel? Jaka praca da mi spełnienie? Dlaczego boję się zmian? To tylko niektóre z problemów, które będzie trzeba przemyśleć, czytając "Przywilej wyboru". Powiem jednak szczerze - mnie książka ta dała ogromnie dużo. Wiary w siebie mi nigdy nie brakowało (i o dziwo chyba jest to jeden z moich talentów - talenty, jak się okazuje bowiem posiada każdy, najważniejsze, żeby odkryć pięć najważniejszych i wykorzystywać je potem najlepiej jak się da), ale ta książka dała mi zwyczajnego kopa do działania. Po prostu. A bez działania swoich marzeń nie spełnię (o zgrozo, w dalszym ciągu męczę się nad wypisaniem 100 marzeń, ćwiczenie zaczęłam robić z ciekawości i nadal go nie skończyłam)...

Mogłabym pisać o tej książce dużo, ale to ma być recenzja, a nie druga książka. Taką lekturę każdy z nas powinien wziąć do ręki, przeczytać i się zastanowić nad sobą. Większość z nas na pewno coś z niej wyniesie. Nie ma innej możliwości. Do tego książka jest po prostu ciekawa i cieszę się, że trafiła w moje ręce. Może w końcu coś w moim życiu zmieni się na lepsze, a może i w Waszym, gdy wyciągniecie po nią swoje ręce?... Ja wrócę do niej jeszcze nie raz.

Za książkę ogromnie dziękuję jej Autorowi, panu Jerzemu Kostowskiemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli