Prowincja pełna szeptów

Autor: Katarzyna Enerlich
Wydawnictwo Mg, 2014
Liczba stron: 269
Ogromnie nie mogłam się doczekać kolejnej "prowincjonalnej" części. Po "Prowincji pełnej czarów", po jej zakończeniu przez jakiś czas cierpiałam bardzo, bo nie mogłam natychmiast wziąć do ręki kolejnej części - to wina przede wszystkim właśnie zakończenia. Dopiero gdy odetchnęłam trochę, książka w końcu ujrzała swoją premierę i znalazła się również na mojej półce. Co prawda musiałam ją na jakiś czas odłożyć, ale nie był to ogromnie długi czas, chociaż dla mnie i tak za długi. 

Ludmiła, począwszy od pierwszej części prowincjonalnej serii stała się niejako moją dobrą przyjaciółką. I taka też pozostała do końca. Nie będę Wam zdradzać zakończenia "Prowincji pełnej czarów", nie napiszę więc i na temat tej powieści wiele - tylko tyle, że nasza ulubiona bohaterka będzie musiała się zmierzyć z losem, który postawił przed nią ogromne wyzwanie - i nie jest to wcale nic przyjemnego, bo Ludmiła popadnie w głęboką depresję. Od czego jednak są przyjaciele? To oni pomogą bohaterce - czy tacy przyjaciele istnieją w rzeczywistości, czy tylko na kartach książek?... Bo mnie osobiście brakuje kogoś takiego!

Seria prowincjonalna jest jedną z moich ulubionych serii książkowych - pisałam to już wcześniej i zdania na ten temat nie zmieniam. Pokazała mi z innej strony Mazury (gdzie tak naprawdę byłam raz, ale na tak krótko, że się nie liczy), niż znałam je do tej pory - myślę, że kiedyś w końcu tam pojadę i uda mi się zobaczyć te wszystkie miejsca - niby na wyciągnięcie ręki, niby niedaleko, a jednak... Prowincja pokazała mi również to, czego większość z nas nie zauważa w pędzie codziennego życia, a mianowicie prostotę i możliwość cieszenia się z tego, co proste, naturalne, co wokół nas - mowa zarówno o jedzeniu (przy okazji poznałam całą masę super przepisów na dania, o których nie miałam pojęcia, chociaż żadne wymyślne nie są), o czerpaniu z natury, bo przecież największe bogactwo w tym, co nas otacza i tu jest właśnie największa magia (nie w supermarketowych zakupach), o tym, że można się cieszyć z tego, co się ma, przestać narzekać, a zauważyć w końcu to, co dobre i być szczęśliwym mimo wszystko. Nasz naród ma nieznośną skłonność do narzekania, ludzie nie potrafią cieszyć się z drobnych i z pozoru nie mających znaczenia rzeczy. Dla optymisty takiego jak ja to zawsze było niepojęte i nie rozumiem tego do tej pory, jak można tak uprzykrzać sobie życie ciągłym narzekaniem... Być może "Prowincja..." otworzyłaby takim osobom oczy?...

"Prowincja pełna szeptów" to już podobno ostatnia książka zamykająca całą serię. Drzwi jednak nie zostają zamknięte na klucz, powiedziałabym, że w dalszym ciągu są uchylone, autorka zostawia nas znowu z zakończeniem, które spokojnie może posłużyć jako wstęp do kolejnej części... Bo i nie wszystkie też wątki zostają zamknięte na amen. Czyżby więc powstanie jeszcze jedna "Prowincja..."? Mam cichą nadzieję, że tak...


Za tę od początku pełną magii powieść dziękuję Wydawnictwu Mg
http://www.wydawnictwomg.pl/

10 komentarzy:

  1. Kusisz mnie tymi książkami każdą swoją recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również mam nadzieję, że będzie kolejna "Prowincja...". Każdą kolejną czyta się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Prowincja pełna marzeń" już za mną. Kolejne czekają w kolejce do przeczytania :) Nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj :) Masz o tyle dobrze, że nie musisz czekać na kolejne premiery, ja musiałam :)

      Usuń
  4. Chyba wstyd się przyznać, że w ogóle nic nie słyszałam o tej serii, w takim razie trzeba to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy jest już Prowincja pełna szeptów?

    OdpowiedzUsuń
  6. sorki miało być Prowincja pełna snów:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowincja pełna snów powinna mieć swoją premierę w listopadzie :)

      Usuń
  7. Ja swoją przygodę z "Prowincją..." zaczęłam od tego właśnie tomu i teraz stopniowo podczytuję ją od początku. Jestem zachwycona! Ten cykl ma niepowtarzalny klimat i choć czasem można się na Ludmiłę denerwować, można nie pochwalać jej decyzji, to wokół jest tyle dodatkowych aspektów związanych z kobiecością, mazurami, miłością, przyjaźnią.... Wciąż odnajduję w tych książkach coś nowego i cieszę się jak dziecko na lekturę kolejnych. :))

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli