Podsumowanie... no właśnie, ale czego?...

Generalnie miałam zrobić podsumowanie sierpnia, ale ostatnie podsumowanie robiłam chyba w maju czy czerwcu, więc sama już nie wiem, co podsumowuję :-) Cóż, nie da się ukryć, że mój blog świecił pustkami w czerwcu i lipcu (głównie za sprawą uczelni), teraz, w sierpniu, wszystko zaczęło się normować. I cieszy mnie to, bo tęskniłam zarówno za czytaniem, jak i blogiem. Wrzesień mam nadzieję zapowiada się podobnie.


Nie mam zielonego pojęcia, kiedy zleciało to lato. Kocham lato, bez wątpienia chyba najbardziej ze wszystkich pór roku i serce mnie boli, że nawet go nie zauważyłam. Do końca lipca babrałam się jeszcze w sprawach uczelnianych i egzaminach, wakacje na dobrą sprawę mam od miesiąca, co prawda został jeszcze miesiąc, ale... z bólem muszę chyba stwierdzić, że lato mija... I nieuchronnie nadchodzi jesień. Nie zdążyłam się poopalać, nie posiedziałam sobie za specjalnie z książką nad rzeką, nie zdążyłam nigdzie pojechać... A dni robią się coraz chłodniejsze. Widzę i czuję to szczególnie rano, gdy wychodzę pobiegać - ba, nawet pobiegać w krótkich gaciach nie zdążyłam, jest już tak zimno, że tylko długie... A ja zdecydowanie jestem ciepłolubna, nie lubię, gdy robi się zimno, bo i mi jest wtedy bez przerwy zimno i nie potrafię się dogrzać... Ale cóż... pozostaje chyba tylko pogodzić się z tym faktem, bo co innego?...

Nie wiem, czy to nadchodząca jesień, czy coś innego, ale ostatnio też zaczęłam trochę porządkować przestrzeń wokół siebie. Niektórzy czynią porządki zazwyczaj z nadchodzącą wiosną, ja zapragnęłam zrobić co nieco teraz, nie wiem, skąd ta potrzeba... Może w związku z planami, które krążą wokół mojej głowy od dawna i które mam zamiar w końcu wprowadzać w życie?... A zauważyłam, że otacza mnie mnóstwo niepotrzebnych rzeczy... W książkach też chcę zrobić porządek, więc jeśli ktoś chciałby przygarnąć coś z mojej półki, zapraszam TUTAJ. Pojawiła się zakładka (tylko na jakiś czas) z książkami na sprzedaż, jeśli są jacyś zainteresowani, zapraszam i proszę o kontakt. Oddam w naprawdę dobre ręce (bo z niektórymi ciężko się rozstawać, z każdą praktycznie ciężko, ale potrzebuję miejsca na nowe), po okazyjnej cenie specjalnie dla Was :-)

Trochę melancholijnie dzisiaj u mnie, no ale cóż... jesień za pasem :-) Żeby nie było, lubię też i jesień, szczególnie, kiedy jest słoneczna (nawet nie musi być ciepło), bo ja chyba właśnie bez słońca nie istnieję... Pal licho zimno, ubrać się można cieplej :-)
Właśnie mi się przypomniało, że od jutra również nowy rok szkolny... Z sentymentem wspominam lata, kiedy i ja jeszcze chodziłam do szkoły... Pewnie niektórzy z Was wcale się nie cieszą, zobaczycie, że docenicie, gdy skończycie szkołę. Bo studia to już nie to samo...
Kończę już te wywody, bo chyba mnie dziś poniosło :P

3 komentarze:

  1. Powodzenia na wrzesień :) U mnie też melancholijnie bo jak ty jestem ciepłolubna, ale jakoś damy radę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bardzo się cieszę, że jesień się zbliża, bo uwielbiam tę porę roku. Sama idę dopiero do klasy maturalnej i nieco się jej obawiam, ale co będzie, to będzie :)
    Tobie życzę powodzenia na uczelni!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście lato minęło bardzo szybko, ale ja lubię jesień, więc nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli