Gra w kości

Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2010
Liczba stron: 406
Pamiętam, jak jakiś czas temu zachwycałam się książką Elżbiety Cherezińskiej "Korona śniegu i krwi" - do tego stopnia, że natychmiast po jej przeczytaniu zapragnęłam przeczytać cokolwiek innego, nieważne, byle tej samej autorki... I chociaż z reguły jestem bardzo cierpliwa, to tu jednak nie miałam zamiaru dłużej czekać, a skoro od jakiegoś już czasu posiadam czytnik, kupiłam e-booka. I też długo nie czekał na większe zainteresowanie. Chociaż czasu mi brakło, książkę podczytywałam, chociaż miałam ogromne wyrzuty sumienia. "Gra w kości" jednak zawsze wygrywała...

Powieść, jakby nie patrzeć, historyczna, przenosi nas znowu w czasy średniowiecza, czyli mojej ulubionej epoki. Ale jest to okres jeszcze wcześniejszy, niż ten z "Korony śniegu i krwi", chociaż nadal historia Polski. Pamiętacie z lekcji historii w szkole zjazd gnieźnieński? Z pewnością. Ktoś na pewno znajdzie się, kto powie: A cóż w tym ciekawego, żeby aż książkę o tym pisać?... Są ciekawsze okresy, są bardziej interesujące kraje z bardziej intrygującą historią... A ja właśnie się z tym nie zgodzę. Historii Polski w szkole zawsze było mało, uważam, że za mało na pewno do tego, aby głębiej się nią zainteresować. Stąd chyba jakieś dziwne przekonanie, że nasza historia jest mniej ciekawa albo czasami wręcz nudna. A średniowiecze to już w ogóle plasuje się w czołówce "nudy"... Nieprawda! Mnie co prawda wystarczyły te okrojone lekcje w szkole, aby zarazić się historią Polski, a już szczególnie średniowieczem, na poważnie (poskutkowało to nawet studiami historycznymi). Elżbieta Cherezińska jest dla tych, którym się to nie udało. Chwała jej za to, że na fabułę swoich książek wybiera tak mało zdawałoby się interesujące wydarzenia (rozbicie dzielnicowe?... zjazd gnieźnieński?...) i udowadnia, że wcale takie ziejące nudą nie są, a wręcz przeciwnie - wciągają jak niejedna sensacyjna powieść, od której nie można się oderwać. Za to ją polubiłam, że pisze o "mojej" epoce.

Bolesława Chrobrego powinni znać wszyscy, nawet ci, co historią w ogóle się nie interesowali, a nawet ci, co mieli pały. Chrobrego po prostu się zna. Wie się, że to pierwszy polski król. A cóż takiego w nim ciekawego, żeby od razy czynić go głównym bohaterem książki?... Cóż, ja mam bzika na punkcie Piastów właśnie, więc ja w ogóle trochę inaczej do tego podchodzę. Ale uwierzcie mi - oni byli ciekawymi ludźmi i jak najbardziej zasługują na to, żeby pisać o nich książki - nie tylko te naukowe, podręczniki itp. Po nie nie sięgnie większość ludzi. Ale jest znacznie większa szansa na to, że taki szary człowiek sięgnie po historyczną powieść, która wciągnie i zainteresuje, niczym dobry kryminał czy sensacja, a że jej głównym bohaterem jest trzydziestoletni Chrobry czy wręcz jeszcze nastoletni Otto III, tym lepiej. Taki szary człowiek pozna historię w sposób zupełnie bezbolesny, a jeszcze jest i szansa, że się nią głębiej zainteresuje. A na pewno po "Grze w kości" bardziej zaintryguje taką osobę sama postać naszego pierwszego króla, który w chwili zjazdu królem jeszcze nie był... Bolesław jest tu tak przedstawiony, że... no brak słów. Chociaż moim "bohaterem" pozostaje nadal Przemysł, to Chrobrego lubiłam zawsze, a teraz jeszcze bardziej.

Naprawdę warto zwrócić uwagę na taką autorkę, jaką jest Elżbieta Cherezińska. Mało takich bardzo na świecie, ale na szczęście takie rodzynki istnieją. A że jest ich mało, to przynajmniej bardziej się ich ceni. Ja cenię pisarkę za epokę, którą kocham, a którą dzięki niej mogę na nowo odkrywać i połączyć w jedno to, co lubię - historię i dobrą literaturę. A niezdecydowanych zachęcam - bardzo mało prawdopodobne, że rzucicie książkę w kąt - to nie taka powieść. Taką powieść się pochłania, a potem żałuje, że się skończyła.

8 komentarzy:

  1. Chyba skorzystam z zachęcającej recenzji i przeczytam ;) Niedługo mam zamiar rozpocząć przygodę z "Koroną śniegu i krwi" :)

    Pozdrawiam i cieszę się, że pojawiła się nowa recenzja, bo naprawdę bardzo mi się one tutaj podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz będę częściej, pora nadrobić zaległości :)

      Usuń
  2. Cherezińska jest jedną z tych autorek, które są na mojej liście "koniecznie przeczytać".
    Historią Polski zarażona zostałam dawno i do tej pory ubolewałam strasznie, że praktycznie jedynym autorem, który pisze o średniowiecznej, piastowskiej Polsce jest Karol Bunsch (swoją drogą polecam cykl). Cieszę się, że ktoś jeszcze podjął ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, muszę koniecznie poszukać jego książek!

      Usuń
  3. Miałam tak samo! Boże, co to był za król! :DDD
    Nie mogłam się oderwać i żałowałam jedynie, że książka tak szybko się skończyła. Genialna, jak zresztą pozostałe powieści Cherezińskiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Teraz "Legion" stoi na półce i kusi :)

      Usuń
  4. W kolejce czeka wciąż "Korona..." więc narazie wytrzymam sie z tą.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusisz mnie tą autorką, wiele razy ci uległam, teraz z pewnością też :D

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli