W imię miłości

Autor: Jodi Picoult
Wyd. Prószyński i S-ka, 2013
Liczba stron: 478
Ile jest w stanie zrobić matka dla swojego dziecka, gdy zostało ono skrzywdzone? I czy w imię miłości do niego można posunąć się do wszystkiego? Czy stoi się wtedy ponad prawem? Na to pytanie pewnie jest w stanie odpowiedzieć tylko osoba, która znajdzie się w podobnej sytuacji, ale czy na pewno?... Któż może wiedzieć, co zrobilibyśmy w sytuacji, która tak naprawdę nigdy nas jeszcze nie spotkała, jaka byłaby nasza reakcja na coś, co jeszcze nigdy nie miało miejsca i na co nigdy nie byliśmy przygotowani...

Nina pracuje w sądzie. Jest zastępcą prokuratora, zajmującym się sprawami o molestowanie seksualne dzieci. W swojej pracy spotyka dziesiątki małych dzieci, które zostały zgwałcone, razem z nimi przeżywa to, co ich spotkało, wie doskonale co czują, i przez co muszą przechodzić. Ich psychika bowiem rozsypuje się w jednej chwili i potrzeba naprawdę długiego czasu, aby ją znowu poskładać, a i to nie zawsze się udaje. Nina ma też kilkuletniego synka, Nathaniela. Chłopca, którego w pewnym momencie spotyka dosłownie to samo, z czym Nina ma do czynienia na co dzień, ale nigdy nie podejrzewałaby, że wydarzy się to właśnie w jej rodzinie. Nathaniel w pewnym momencie przestaje mówić, a rodzice razem z psychiatrą odkrywają, że jest ofiarą molestowania. W jednej chwili Niny świat się wali i poznaje na własnej skórze, jak się czują rodzice dzieci, z którymi pracowała do tej pory. Jednocześnie, jako prokurator, doskonale zdaje sobie sprawę, że w takich przypadkach sprawcy bardzo często udaje się uniknąć kary. Do tej pory musiała wczuwać się w sytuację dzieci, ale i dystansować się do nich. Teraz jednak jest to nie tylko trudne, ale i niemożliwe. I świadoma tego, przez co będzie musiał przejść chłopiec oraz tego, że człowiek, który go wykorzystał, może się wymigać od kary, decyduje się na krok, który wywoła prawdziwą wojnę...

Jodi Picoult znana jest z tego, że podejmuje w swoich książkach niecodzienne i trudne tematy. Ta powieść nie jest wyjątkiem. Molestowanie seksualne dzieci to temat niezwykle delikatny i ogromnie ciężki, ponieważ dotyczy tych najbardziej bezbronnych istot, które siłą rzeczy chcielibyśmy za wszelką cenę bronić, nie dać zrobić im krzywdy. Dzieci są bowiem po to, aby je kochać. I bez wątpienia wiele jesteśmy w stanie zrobić dla nich, dla tego, aby były szczęśliwe. Skoro ja tak czuję, a dzieci nie posiadam, nie wyobrażam sobie, co bym poczuła, gdybym była matką. Dlatego serce się kraje, nie tylko mnie, gdy widzi się je smutne, skrzywdzone, niekochane. A tym bardziej, gdy spotyka je taka krzywda. Nic więc dziwnego, że wczułam się w tę książkę, jak w mało którą - Jodi jednak potrafi mnie zaskoczyć, bo pisze powieści, które czytam ot tak, po prostu, a pisze i takie, które się czyta na jednym wdechu. Ta książka należy do tej drugiej grupy.

Tylko jedna książka tej autorki zrobiła na mnie podobne wrażenie do tej pory, "W imię miłości" jest drugą. I pomyśleć, że tak się ociągałam z tą książką, stała na mojej półce od roku, a gdy wzięłam ją teraz do ręki, też nie wiedziałam, czy przeczytać, czy jeszcze odłożyć na bliżej nieokreślony czas. Wzięłam, mimo oporów, i teraz jedyne, czego żałuję, to że nie sięgnęłam po nią wcześniej, że tyle musiała czekać na swoją kolej. Ta powieść wciąga niemalże od razu i to do tego stopnia, że po prostu nie jest się w stanie jej odłożyć choć na chwilę, że niemalże dech zapiera... I czyta się ją tak aż do samego końca... I nie ma w tym, co napisałam, ani krzty przesady, mnie naprawdę coś musi zaskoczyć i wbić w fotel, żebym napisała o jakiejś powieści coś takiego. No bo do czego może się posunąć matka, aby chronić własne, skrzywdzone dziecko? Jak widać, do wielu rzeczy, nawet sobie nie zdajecie sprawy, do czego posunęła się Nina...

To nie jest byle jaka powieść, zresztą Jodi Picoult takich nie pisze. Ale uważam, że to jedna z najlepszych jej powieści, chociaż nie czytałam jeszcze wszystkich. Tu nie ma co zachęcać. Będziecie mieli okazję, to bierzcie "W imię miłości" i czytajcie, bo chociaż porusza trudne tematy, bo nie jest łatwą lekturą i zmusi każdego do refleksji, to naprawdę warto ją przeczytać.

6 komentarzy:

  1. Jej książki autorki jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twórczość tej autorki, więc na pewno sięgnę.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy teraz pójdę do biblioteki to wypożyczę książkę tej autorki ; ) Ciekawa jestem : >

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwyczajnie nie trawię obyczajówek, ale to nie znaczy, że nie spróbuję :)
    http://art-forever-in-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i niesamowicie miło wspominam

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli