Krok do szczęścia

Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Wydawnictwo Znak, 2012
Liczba stron: 415
Długo czekałam na to, aby móc wrócić do Hani i Mikołaja. Chociaż kolejna część "Alibi na szczęście" czekała na mnie od dawna na półce, to jednak zawsze coś mi przeszkadzało w tym, aby po nią sięgnąć. Chciałam również na tę książkę wybrać taki czas, kiedy będę mieć jako taki spokój, żeby nie musieć przerywać jej lektury, żeby móc po prostu się zaczytać.

"Krok do szczęścia" zaczyna się w momencie, w którym kończy się pierwsza część. Przedstawia dalsze losy Mikołaja i Hanki, ale i Dominiki i Przemka. Nie będę jednak pisać, o czym konkretnie jest i co się wydarzy, żeby nie psuć lektury tym, którzy mają książkę Anny Ficner-Ogonowskiej jeszcze przed sobą. Biorąc jednak do ręki tę książkę nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. Oczekiwałam w głębi serca podobnej lektury jak poprzednio, bałam się jednak tego, żeby mnie autorka tym razem nie zawiodła. Wiadomo bowiem, jak to czasami jest z kontynuacją jakiejś powieści - nie zawsze wychodzi, czasem pisana jest na siłę, często się zdarza, że to już nie jest to samo.

"Krok do szczęścia" przeczytałam jednak w dwa dni. U mnie, biorąc pod uwagę studia i inne obowiązki, to szybko. A to o czymś świadczy. Nie mam pojęcia, co takiego w tej powieści jest, ale jak już zaczynam czytać historię stworzoną przez autorkę, nie mogę się od niej oderwać. Dziwne to jest, biorąc pod uwagę czasem trochę za słodkie teksty, trochę denerwujący charakter Hanki czy odrobinę nadpobudliwą Dominikę. W tych bohaterach jednak jest coś takiego, że mimo wszystko się ich lubi, myśli się o nich i chciałoby się być tam, obok nich. Nie mówiąc już o tym, że po prostu zazdroszczę im pani Irenki, która niczym dobry duch czuwa nad wszystkimi... ale i morza.... i tego, że można usiąść na pustej plaży i po prostu zasłuchać się w jego szum. Odkąd przeczytałam pierwszą część, marzę o tym, aby choć na kilka dni pojechać nad morze...

Ta książka, choć idealna jest do tego, by czytać ją w deszczowy, zimny dzień, pod kocem, z filiżanką gorącej herbaty z cytryną pod ręką, bo wzbudza mimo wszystko całe mnóstwo ciepłych uczuć, niekiedy wciąga do tego stopnia, że nic innego nie ma znaczenia - robi coś jeszcze: jej bohaterowie stają się nam tak bliscy, jak prawdziwi przyjaciele czy rodzina, a myśli się o nich jeszcze długo po przeczytaniu książki. Coś niesamowitego, biorąc pod uwagę to, że na początku lekko przesłodzone teksty trochę mnie irytowały, łącznie z bohaterami, którzy mają zawsze wszystko, co tylko chcą... może z wyjątkiem Hanki, chociaż i ona jest czasem denerwująca w swoim nieszczęściu... Wszystko to robi się nagle nieważne, bo nawet nie wiadomo kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że od powieści tej nie sposób się oderwać.

Nie zawiodłam się absolutnie również na tej, drugiej części. Mam też nadzieję, że na trzecią, która również od dawna stoi na mojej półce, nie będę musiała czekać aż tyle. A tę książkę trzeba polecić głównie tym, którzy tak naprawdę niewiele się po niej spodziewają albo do końca nie mogą się na nią zdecydować. Ja miałam to samo i patrzcie, co ze mną zrobiła... ta historia stała się jedną z moich ulubionych... A to dobitnie świadczy o tym, że było warto po nią sięgnąć.

12 komentarzy:

  1. Zapatruję się na tę książkę, ale jeszcze nie miałam przyjemności przeczytać ; ) Na pewno to się zmieni : >

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria chodzi za mną już od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkie tomy przede mną, w bibliotece wciąż kolejki i trudno dostać, ale mam nadzieję, że w końcu się uda upolować i zapoznać z bohaterami wykreowanymi przez autorkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś niespecjalnie mnie przekonuje ta seria - tzn. wiem, że to może być miła i wciągająca lektura, ale ja z zasady omijam książki polskich autorów, więc stąd moje uprzedzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego omijasz? Zupełnie niesłusznie! :) Wiele moich ulubionych książek to powieści napisane przez polskich autorów ;)

      Usuń
  5. Ja coś nie mogę przebrnąć przez "Alibi na szczęście" a co dopiero brać się za kolejne części?

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mnie się, w jaki sposób piszesz. Chętnie będę tu częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło :) I oczywiście zapraszam :)

      Usuń
  7. Poszukam tomu pierwszego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezbyt interesują mnie obyczajówki, ale jeśli chodzi o tę książkę, spotkałam się z samymi pozywanymi recenzjami. Może jednak spróbuję...?
    http://art-forever-in-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Sama nie czytam dużo takich książek, ale ta ma coś w sobie :)

      Usuń
  9. też mam za sobą już dwie części i planuję zabrać się za trzecią, stęskniłam się już trochę za szaloną Dominiką :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli