Cukiernia pod Amorem - Hryciowie

Autor: M. Gutowska-Adamczyk
Wyd. Nasza Księgarnia, 2011
Liczba stron: 520
Długo czekałam na możliwość powrotu do Gutowa i "Cukierni po Amorem". W końcu mi się udało, niestety "Hryciowie" to ostatnia już część tak popularnej sagi Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. I zawsze jak coś kończę, coś, do czego mam ogromny sentyment, ogarnia mnie niejako melancholia, że to już koniec i nic dalej nie będzie. Jednak skończyć coś w odpowiednim momencie to sztuka - i jeśli chodzi o tę książkę, autorka chyba poradziła sobie z tym doskonale.

Trzecia część serii to w dalszym ciągu przeplatana opowieść o współczesności z tą z przeszłości. Dalej będziemy śledzić losy Igi, może nawet będzie tu jej trochę więcej, ale cofniemy się również do czasów II wojny światowej - w tym bowiem mniej więcej czasie zakończyła się druga część sagi, "Cieślakowie". Autorka poprowadzi nas więc przez losy bohaterów aż do czasów współczesnych Idze, a w końcu dowiemy się również, jak cukiernia trafiła w miejsce Hryciów i skąd oni tam się w ogóle wzięli. Nie ma więc czasu na nudę przy tej książce, zresztą jak przy poprzednich.

Dużo uwagi skupia na sobie znowu, podobnie, jak to było w drugim tomie, Gina Weylen - bohaterka, która zdobyła moje serce już chyba sama nie wiem, czym, może odwagą, że mimo wszystko była gotowa spełniać swoje marzenia wbrew rodzinie, może niezależnością, zaradnością życiową - w każdym razie rzadko się zdarza, że jakąś bohaterkę lub jakiegoś bohatera jestem w stanie polubić aż tak bardzo. Giny, czyli Grażyny, będzie wciąż wiele w "Cukierni pod Amorem" - poznamy przy tym jej losy podczas drugiej wojny światowej - losy, które wcale nie były tak łatwe, zwłaszcza dla osoby, którą kochała i podziwiała cała Europa. Zresztą wszyscy bohaterowie "Cukierni" wciąż są żywi w tym tomie, Małgorzata Gutowska-Adamczyk ma talent do kreowania postaci, to po prostu trzeba jej przyznać.

Na nich chyba najbardziej zresztą autorka skupiła się w "Hryciach". Jest tu ich dużo, bardzo wiele się dzieje i akcja jakby przyspiesza, trzeba było jej nadać jednak tempa, aby zacząć zbliżać się do współczesności i powiązań z rodziną Igi. Pierwsza część "Cukierni", a druga w szczególności, to powieści, w których wszystko dzieje się w swoim czasie, autorka ma czas na przedstawienie tła historycznego, na wykreowanie postaci, tam wszystko jakby ma swoje tempo, którego nie da się przyspieszyć. Być może właśnie dlatego tak bardzo podobała mi się druga część, po której nie mogłam się otrząsnąć. "Hryciowie" są trochę inni. Absolutnie nic tej części nie brakuje, jednak przyzwyczaiłam się już, że w "Cukierni" wszystko ma swój czas, i osobiście takie właśnie książki uwielbiam; w "Hryciach" jest wszystko szybciej, mniej historii, więcej bohaterów. Więc i czytało mi się tę książkę już trochę inaczej (co nie znaczy gorzej!). W dalszym ciągu czyta się "Cukiernię pod Amorem" szybko, bo wciąga. Tutaj nawet chyba nieco bardziej wciągnęły mnie rozterki i przygody Igi.

Tych, którzy twórczość Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk znają tylko i wyłącznie z "Cukierni", może zaskoczę, chociaż wątpię, ale... Iga się jeszcze pojawi. Jeśli nie mieliście jeszcze w rękach innej serii autorki, to koniecznie musicie sięgnąć po "Podróż do miasta świateł". Co prawda Igi jest tam mniej, bo to historia o czymś zupełnie innym (chociaż z "Cukiernią" powiązana, bo i niektórzy bohaterowie się pojawiają), jednak autorka znowu wraca do tego cudownego klimatu, który tak jest odczuwalny zwłaszcza w "Zajezierskich" i "Cieślakach". Do tego dochodzi klimat Paryża - dla mnie nie potrzeba więcej :-)

A do przeczytania "Cukierni pod Amorem" również zachęcam. Jest to jedna z moich ulubionych serii, sama nie wiem, co takiego w sobie ma, być może ten niepowtarzalny klimat... Ja po prostu kocham książki z takim klimatem. Sięgając jednak jakiś czas temu po pierwszy tom, ani na moment przez głowę nie przeszła mi myśl, że ta książka tak bardzo będzie mi się podobać. Naprawdę warto po nią sięgnąć.

Cukiernia pod Amorem

10 komentarzy:

  1. Czytałam i bardzo miło ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Swego czasu byłam na spotkaniu z tą autorką i jako osoba wywarła na mnie słabe wrażenie, a to z kolei odebrało mi ochotę do sięgnięcia po jej twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pochłonęłam tę trylogię w kilka dni. Wywarła na mnie spore wrażenie, byłam wręcz oczarowana. Nie sądziłam, że takie książki mogą przypaść mi do gustu, ale właśnie dzięki Gutowskiej przekonałam się do powieści z historią w tle ;) Na mnie czeka jeszcze "Podróż do miasta świateł", bo z tego co mówiła autorka w którymś z wywiadów, niektóre wątki z "Cukierni..." są tam dokończone. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tę serię :) Chyba moja ulubiona we współczesnej polskiej prozie obyczajowej. Szkoda, że "Podróż do Miasta Świateł" nie jest już równie dobra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta seria budzi we mnie same pozytywne emocje, choć jeszcze jej nie przeczytałam... Muszę to koniecznie nadrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta część podobała mnie się najmniej . Odnosiłam wrażenie, że autorka pędzi z wydarzeniami, jakby bała się, że część będzie zbyt obszerna , "rozwlekła" , abo , że ta książka nie będzie już trylogią. Jednakże kocham tę sagę, ale zakończenie mnie nie zadowala. Chciałabym jeszcze jakąś kontynuację. NIe ukrywam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale po Twojej recenzji jestem bardzo zaintrygowana tą lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam całą trylogię - rewelacyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Swojego czasu wypożyczyłam pierwszą część z biblioteki, ale nieustannie sięgałam po inne książki z półki, aż w końcu musiałam oddać "Cukiernię pod Amorem". Trochę żałuję, ale jednocześnie mam też nadzieję, że następnym razem nic mnie już nie skusi i zacznę rozkoszować się ową lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkie 3 tomy wciąż przede mną, muszę skończyć czytać nowości i trochę wziąć się za nadrabianie starszych pozycji.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli