Tradycjonalizm? Chyba już nie...

Tak, tak, zagorzała tradycjonalistka, nie uznająca do tej pory książek innych niż papierowe, kupiła sobie Kindle'a...!

Do niedawna naprawdę nie uznawałam żadnych e-booków, uważając je za coś, czemu nigdy nie ulegnę. Byłam zawsze zwolenniczką tradycyjnych książek, które można otworzyć, poczuć zapach papieru lub świeżej farby drukarskiej... I w dalszym ciągu wolę zwykłą, namacalną książkę, od książki elektronicznej.

O czytniku jednak myślałam od pewnego czasu, a przede wszystkim ostatnio, gdy zaczęły się przede mną piętrzyć nowe lektury do czytania na studiach, a większość z nich miałam niestety w PDFach. Nienawidzę czytać na monitorze komputerowym, męczy mi to koszmarnie oczy, szczególnie po 8 godzinach pracy, również spędzanej przed komputerem. Drukowałam więc wszystko do tej pory na drukarce, ale przede mną zaczęły się znowu piętrzyć stosy kartek, a to mnie skutecznie zniechęca do czytania. Kogo by nie zniechęciło. Myślałam więc, myślałam i doszłam do wniosku, że czytnik będzie jednak najlepszym wyjściem... No i kupiłam... wczoraj. I... uważam to za najlepsze, co mogłam w tej kwestii zrobić :-)


Bo plusem jest głównie to, że nie muszę czytać z kartek ani z monitora komputerowego, a potem jeszcze nosić tego wszystkiego na zajęcia, na których te książki wypadałoby mieć. I przy okazji łamać sobie kręgosłup ciężką torbą. Więc to było idealne rozwiązanie, nie sądzicie?

Więc chyba tradycjonalizm w tym momencie poszedł w las. Bo nie piszę, że na Kindle'u będę czytać tylko na studia... Nie. Doszłam do wniosku, że e-booki to w sumie też dobra rzecz, bo tańsza od zwykłych książek, a przede wszystkim wygodniejsza. Bo książka waży czasem i mierzy kilka razy tyle co sam czytnik. I czasem po prostu nie chce mi się jej wrzucać do torby, bo wtedy sama torba będzie ważyła tonę, albo zwyczajnie się nie mieści - przy stosach innych lektur to normalne. 

Uległam więc urokowi czytnika e-booków. Stało się, choć do tej pory sądziłam, że nigdy się to nie stanie :-) A że jak sama nazwa wskazuje, czytnik jest do czytania, i taką też funkcję ma spełniać u mnie, kupiłam najprostszego Kindle'a 5, który, jak zdążyłam zauważyć od wczoraj, spełnia wszystko to, co chciałam, aby spełniał - nie potrzebne mi bowiem żadne internety ani WiFi czy przeglądarki - mam na nim przede wszystkim czytać :-)

A czy Wy czytacie e-booki? Posiadacie czytniki? Podzielcie się ze mną, początkującą posiadaczką (nawet bardzo, BARDZO początkującą), swoim doświadczeniem... Ja dopiero zaczynam raczkować w tej materii... :-)

18 komentarzy:

  1. Zdecydowanie wolę zwykłe książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam jeszcze starszą wersję, bo 4. W sumie różni się tylko kolorem obudowy od Twojego. Wifi posiada, a jakże. Jednak nie wykorzystuję go często. Ba! Użyłam go może 3 razy dla sprawdzenia jak sobie radzi - dwa razy wchodząc na swojego bloga, raz by przez wifi trafiła do mnie książka ;) Mam nadzieję, że będziesz zadowolona, bo to naprawdę ogromna wygoda. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam tablet i jest on zapchany ebookami. Czytam głównie w nocy, wówczas nie używam lampki, bo mam podświetlony ekran (brak podświetlenia był przyczyną sprzedaży czytnika). Raz, że oszczędzam energię, ale i środowisko, to mogę leżeć i czytać w każdej dogodnej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje zakupu :) Ja już od dłuższego czasu czytam również elektronicznie. Mam tablet 10 calowy i na nim świetnie czyta się książki w formacie epub. Uważam, że książka elektroniczna to świetny sposób na czytanie, gdy nie mamy zbyt wiele miejsca na tradycyjnych półkach. Nie oszukujmy się, najczęściej kupujemy książki, czytamy raz i jeśli nikomu nie pożyczamy ani nie sprzedajemy, to tylko zajmują miejsce. A i często okazuje się, że książka zupełnie nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. Elektroniczne książki można też kupić w wyjątkowo atrakcyjnych cenach. Polecam Ci promocje na woblink.com i publio.pl. Zazwyczaj nie wydaję więcej niż 9,90 za książkę ... i dotyczy to również nowości wydawniczych. Miłego czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja się chyba nigdy nie przekonam, wolę jednak dotykać strony i gładzić grzbiet ;) no i ciągle sprawdzać ile jeszcze zostało do końca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w e-bookach to jest niemożliwe :-)

      Usuń
  6. Niby wszystkie Twoje argumenty do mnie przemawiają, ale ja sama nadal nie jestem przekonana. Wciąż znajduję więcej plusów niż minusów normalnej książki i naprawdę nic na to poradzić nie mogę. Czuję się jak stuletnia babcia, której pokazano komputer, ale co zrobić, no po prostu na razie chyba jeszcze do e-booków nie dorosłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może. Ja do niedawna myślałam podobnie, dopóki nie musiałam na zajęcia nosić nie wiadomo ile książek i papieru, od którego bolało mnie tylko ramię od noszenia... Czytnik w tym wypadku to świetne rozwiązanie, najlepsze moim zdaniem.

      Usuń
  7. Ja już dawno skusiłam się na czytnik, ale nie mam Kindle'a :) Wybrałam zupełnie inny i jestem z niego zadowolona :) Swego czasu pisałam na swoim blogu tekst na temat porównania e-booków do książek tradycyjnych. Większość zaparła się, że e-booki ich nie interesują, bo nigdy nie dorównają papierowym wydaniom. Owszem, coś w tym jest, jednakże czytniki w wielu wypadkach są niezastąpione i z pewnością zdobywać będą rzesze kolejnych wielbicieli, mimo tego, że dziś mówią im "nie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że użytkowników czytników będzie z czasem coraz więcej, a będzie to raczej kwestia wygody :-)

      Usuń
  8. Ostatnio patrzyłam na czytnik e-booków i mam mieszane uczucia. Zauważyłam, że e-book od tradycyjnej książki cenowo niewiele się różni ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uważam, że tu już nie jest kwestia tradycjonalizmu czy nie, ale wygody - uwielbiam papierowe książki, ale taki czytnik jest dużo wygodniejszy, bo mieści w sobie setki egzemplarzy, a w dodatku jest lekki i zmieści się do torebki :) Nie zmienia to jednak faktu, że książki w papierze też mam - stawiam na wersje tradycyjne moich ulubionych tytułów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. tu kolejna tradycjonalistka... :) wolę książki papierowe. koniec i kropka :) wszelkim ebookom i audiobookom, mówiłam stanowcze NIE! :) jednak ostatnio powoli zaczęłam się zastanawiać nad czytnikiem... jeszcze nie spróbowałam, ale powoli zaczynam o tym myśleć więc byc może kiedyś... :) audiobooki za to słucham, ale często po ich przesłuchaniu sięgam po wersję tradycyjną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro myślisz, to w końcu pewnie kupisz :-) Tak jak ja :-)

      Usuń
  11. bardzo rzadko zdarza mi się odstąpić od papierowej książki na rzecz innych form. Długo to się jeszcze nie zmieni

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się, że niektórzy błędnie podchodzą do czytników, wychodząc z założenia, że jeśli ktoś zaopatrzy się w te urządzenie, to już raz na zawsze pożegna się z książkami papierowymi. To wierutna bzdura. Od września jestem posiadaczką czytnika - jestem z niego bardzo zadowolona, ale przeczytałam na nim dopiero kilka e-booków, bo jednak książki w wersji papierowej stoją na pierwszym miejscu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu się z Tobą w stu procentach zgadzam. Ja sama mam na półce jeszcze masę nieprzeczytanych książek, ale nie mam zamiaru ich odkładać tylko dlatego, że kupiłam sobie czytnik - wręcz przeciwnie :-)

      Usuń
  13. Wiele razy się zbierałem, aby kupić sobie czytnik, ale jakoś tak wyszło, że nie kupiłem xD Mam tablet i mimo, że nie ma e-papieru a świecący ekran, to nie specjalnie mi to przeszkadza (praktycznie w ogóle), a zresztą czytam na nim dość rzadko. Jedyne ebooki jakie czytam to książki po angielsku, bo do nich nie mam niestety bezpośredniego dostępu w formie papierowej (poza tym tablet ma świetną opcję tłumaczenia słówek).

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli