Shirley

Autor: Charlotte Brontë
Wydawnictwo Mg, 2011
Liczba stron: 640
Nazwisko Brontë znają chyba wszyscy czytelnicy. Dla mnie bez wątpienia jest to jedna z ulubionych autorek. A jeszcze większe zafascynowanie nią wzięło się chyba w dużym stopniu po przeczytaniu biografii, napisanej przez Eryka Ostrowskiego. Powzięłam postanowienie, że muszę mieć wszystkie jej książki (i nie tylko jej, ale w ogóle powiązane z nazwiskiem Brontë) i wszystkie koniecznie przeczytać. Pierwszy cel osiągnęłam niedawno, co mnie niezmiernie cieszy, drugi pewnie zrealizuję w najbliższym czasie. Bo książki czekają na półce i kuszą. Dzisiaj o "Shirley".

Akcja powieści jak zwykle rozgrywa się w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku. Trwa okres wojen napoleońskich, które mają ogromny wpływ na społeczeństwo i ogólne nastroje. Odczuwa je także na własnej skórze Robert Moore, młody przedsiębiorca, który jedyną przyszłość, jaką widzi we własnej fabryce, to nowoczesne maszyny, które pomogą w produkcji. Ale ma to również złą stronę - spora większość mieszkańców straci pracę. Ich sprzeciw prowadzi do tego, że Robert będzie musiał szczególnie uważać na siebie, gdyż bunt mieszkańców doprowadzi w końcu do zamachu na jego życie. Robert nie zamierza jednak rezygnować z unowocześnień dla swojej fabryki, siłą rzeczy jednak zaczyna szukać również innego rozwiązania - być może w małżeństwie z bogatą dziedziczką, które to uchroniłoby go od bankructwa...

Dzięki temu poznajemy Shirley. Zanim jednak do tego dojdzie, minie sporo czasu. Tytułowa bohaterka bowiem nie pojawia się od początku powieści. Najpierw poznajemy samego Roberta oraz Caroline, jego kuzynkę, i to na niej przez znaczną część powieści autorka skupia naszą uwagę. Czytamy więc o młodziutkiej Caroline, wychowującej się u stryja-pastora na plebanii, odwiedzającej od czasu do czasu swojego kuzyna Roberta i jego siostrę Hortensję, u której pobiera naukę francuskiego. I w pewnym momencie czytelnik zaczyna się zastanawiać: gdzie ta Shirley i kim w ogóle ona jest? Cierpliwości - i na nią przyjdzie czas, jednak nieszybko. Doczekamy się w swoim czasie i nie będziemy żałować, bowiem Charlotte, jak zwykle wykreuje znakomitą osobowość - co jest u niej charakterystyczne. Shirley będzie wiodła tu prym, jednak nie tylko ona zasługuje na uwagę - zasługują na nią wszyscy bohaterowie, a przede wszystkim Caroline i Robert - autorka miała niewątpliwie talent do tworzenia tak niepowtarzalnych postaci, zapadających głęboko w pamięć.

Ale Charlotte miała talent również do tego, że potrafiła, i wciąż potrafi, zainteresować czytelnika praktycznie od pierwszej strony, do tego powieścią, w której akcja płynie powoli i czasem wręcz staje w miejscu, a mimo wszystko od jej książek nie sposób się oderwać. Bez wątpienia to ten klimat, niepowtarzalny nigdzie indziej i zdolność do tworzenia tak wspaniałych bohaterów i bohaterek. Oraz zwrot bezpośrednio do czytelnika, który powtarza się w każdej jej powieści. Osobiście uwielbiam ten zabieg, który pozwala każdemu z osobna poczuć się wyjątkowo, jakby książka była napisana właśnie dla nich samych. A i charakterystycznego klimatu tutaj nie zabraknie, tła politycznego i społecznego okresu wojen napoleońskich, walki płci i wieku - wszystko to razem wzięte tworzy doskonałą powieść.

Jeśli więc jest jeszcze ktoś, kto nie zna powieści sygnowanych nazwiskiem Brontë, powinien to jak najszybciej zmienić. Jest to klasyczna autorka, której chociaż jedną książkę powinien znać każdy czytelnik. Chociaż, gdy zna się choć jedną, naprawdę trudno na tej jednej poprzestać. Ja bym nie potrafiła i pewnie wiele z Was jest w stanie poczuć dokładnie to co ja, a Charlotte Was zaczaruje. Jest to bardzo prawdopodobne.

Za tę cudowną powieść dziękuję serdecznie Wydawnictwu Mg
http://www.wydawnictwomg.pl/

8 komentarzy:

  1. Mam podobny stosunek do nazwiska Brontë, i naprawdę trudno mi je recenzować. Zamiast spoglądać krytycznie, najzwyczajniej w świecie się nimi delektuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tę jeszcze nie mam, ale zamierzam przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Klasykę lubię, tej książki jeszcze nie miałam okazji czytać, ale to się zmieni

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałam czytać "Wichrowe wzgórza" ale niezbyt dobrze nu poszło... Może teraz sprobuję z inną siostrą...:-P

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś na pewno przeczytam, choć akurat na ten tytuł nie mam parcia - o wiele bardziej ciekawią mnie losy Jane Eyre :)

    Mój nowy adres bloga: tirindeth.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jedną książkę jednej z sióstr Bronte i mi się podobała, a więc tę na pewno przeczytam :>
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę, siosty Bronte to prawdziwa klasyka!

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli