I góry odpowiedziały echem

Autor: Khaled Hosseini
Wydawnictwo Albatros, 2013
Liczba stron: 448
Był taki czas, że na nazwisko Hosseini reagowałam dość żywo. O dziwo był to czas, gdy jego książek nie znałam, może tylko ze słyszenia i samych recenzji. Dla mnie jednak nie było to dziwne, bo poprzednie jego książki, "Tysiąc wspaniałych słońc" oraz "Chłopiec z latawcem" podbijały listy bestsellerów i najlepszych książek na świecie. Więc musiało coś w tym być. W końcu wpadła i w moje ręce pierwsza z tych książek i... wciągnęła jak mało co. Na przeczytanie "Chłopca z latawcem" nadal czekam, jednak gdy zobaczyłam na półce w bibliotece jego najnowszą powieść, naprawdę trudno było się jej oprzeć...

Głównymi bohaterami książki są Pari i Abdullah, kochające się rodzeństwo, które jednak we wczesnym dzieciństwie zostaje rozdzielone. Ojciec zmuszony jest do tego, aby oddać dziewczynkę do adopcji, sytuacja nie pozwala mu na to, aby wychowywała się u boku ojca. Pari zostaje więc, w wieku trzech zaledwie lat, adoptowana przez bezdzietne małżeństwo, a po śmierci przybranego ojca wraz z matką wyjeżdża z Afganistanu i na stałe przenosi się do Paryża. Dziewczynka niewiele pamięta z tego, gdzie naprawdę się urodziła, jej wiek w chwili adopcji pozwala na to, aby całkowicie zapomniała o prawdziwym pochodzeniu. Los jednak, po wielu, wielu latach, da szansę Pari, aby jeszcze raz spotkała się ze swoim zapomnianym bratem - i to nie w Afganistanie, ale daleko od niego...

Napisałam, że głównymi bohaterami tej powieści są Pari i Abdullah, jednak "głównych bohaterów" jest tu o wiele więcej. To od rodzeństwa zaczyna się cała historia, jednak czytając dalej zorientujemy się, i to dość szybko, że nie jest to powieść tylko o nich, ale wielowątkowa historia, która obejmuje kilka pokoleń ludzi pośrednio lub bezpośrednio związanych z Szadbagh, małą miejscowością w Afganistanie. Można by powiedzieć, że tym najważniejszym bohaterem jest tu nie osoba, a kraj właśnie i jego historia w tle. "I góry odpowiedziały echem" to jednak nie jest powieść, której akcja rozgrywa się w jednym tylko miejscu. Autor bowiem przenosi nas nie tylko do Afganistanu - Kabulu i Szadbagh, ale również do Francji, Grecji czy wreszcie Stanów Zjednoczonych, w których osiedli się Abdullah i gdzie dojdzie w końcu do spotkania po latach. 

Jest to historia wielu ludzi, autor często zmienia wątki i bohaterów i czasem nie od razu jest to oczywiste. A nie każdy takie zabiegi lubi - mnie jednak to nie przeszkadzało. Żałowałam jednak trochę tego, że dość mało było w tej książce samej Pari - historia jej i jej brata zainteresowała mnie chyba najbardziej i czułam lekki niedosyt. Czyta się tę powieść jednak dobrze, chociaż to nie jest już to, co autor pokazał w "Tysiącu wspaniałych słońc" - tamtą czytałam z wypiekami na twarzy i nie potrafiłam jej odłożyć, ta poszła mi po prostu normalnie, jak każda dobra książka. Nie oznacza to jednak, że jest bezwartościowa - wręcz przeciwnie. 

Khaled Hosseini doskonale przybliża w niej Afganistan, o którym niełatwo będzie nam usłyszeć w prasie czy telewizji. I nie tylko w tej książce, ale w poprzednich dwóch również. I mimo tego, że jest to tak naprawdę zlepek różnych historii ludzi w jakiś szczególny lub nieszczególny sposób związanych ze sobą, że wprowadzony został zabieg różnych narratorów, z różnych miejsc i różnych czasów, to jednak historie te powinny poruszyć nawet tych niewrażliwych. Hosseini bowiem tworzy doskonałą prozę, która ma bez wątpienia drugie dno i którą można czytać również między wierszami. Jak najbardziej więc jest to coś, co jest bez wątpienia godne polecenia.

5 komentarzy:

  1. Ciekawi mnie coraz bardziej twórczość tego autora. Chyba jednak zacznę od "Chłopca z latawcem", coś mi mówi, że będzie to idealna książka na początek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Troszkę mnie zmartwiłaś tym, że tu się wypieków nie doczekam, ale mimo wszystko nadal chcę przeczytać. Przyciąga mnie to drugie dno;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też wiele słyszałam o tym autorze, mam książki jego autora w planach

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak do tej pory czytałam tylko "Tysiąc wspaniałych słońc" i wspominam tą lekturę bardzo dobrze. Jak tylko wpadnie mi coś jeszcze w ręce na pewno przeczytam. A recenzja tylko mnie w tym upewnia :)
    Pozdrawiam
    Dopiero raczkuje, ale zapraszam serdecznie http://sylu-own-space.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Twórczość tego autora wciąż przede mną. Muszę lepiej planować sobie czas na czytanie, bo lista książek "do przeczytania" wydłuża się zbyt szybko:)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli