Ścieżka nad drogami. Fraktale

Autor: Bohdan Urbankowski
Wydawnictwo M, 2013
Liczba stron: 500
Historia zawsze była mi bliska. Co prawda ta najnowsza zawsze trochę mniej i może dlatego tak niewiele wiedziałam do tej pory o tym okresie po drugiej wojnie światowej. Ale to, co jest nam dalekie, o czym wiemy niewiele, zawsze intryguje bardziej. Tak więc nieważne, czy średniowiecze, wojny, czy dzieje drugiej połowy XX wieku - nowości na rynku historycznym staram się śledzić regularnie, szczególnie teraz, gdy historia stała się moim kierunkiem na studiach.

Najnowszą książkę Bohdana Urbankowskiego miałam więc na oku praktycznie od samego początku, chociaż osoba jego autora niespecjalnie wiele mi mówiła, mimo tego, że twarz jest mi znana od dawna. Jego życie jednak jest o wiele ciekawsze, niż myślałam do tej pory. Autor, poeta, eseista, prozaik i scenarzysta, urodził się podczas drugiej wojny światowej w Warszawie. W roku 1945, po powstaniu warszawskim trafił wraz z matką do Bytomia, tam też ukończył szkołę średnią. Tam również rozpoczęła się jego twórczość literacka, już jako licealista napisał pierwsze utwory oraz założył Klub Artystów Anarchistów. Po maturze jednak wrócił do Warszawy. Jako student, a także po studiach, podczas doktoratu, parał się różnych zajęć, na wielu z nich nie pracował jednak długo - zadbały o to odpowiednie władze; jako aktywny działacz i twórca Ruchu Nowego Romantyzmu był niewątpliwie dość niewygodnym obywatelem.

"Ścieżka nad drogami. Fraktale" to autobiograficzna książka Bohdana Urbankowskiego. Książka o powstaniu warszawskim, o tym, jaki wpływ miało ono na losy małego wtedy jeszcze chłopca i na całe losy naszego kraju. Książka o dzieciństwie spędzonym w Bytomiu, bez ojca, który nie przeżył obozu koncentracyjnego, o młodości, KAA, o życiu w powojennej Polsce. Kto może lepiej znać te realia niż ktoś, kto to wszystko przeżył i widział na własne oczy?

Jeśli chcesz zdziwić czymś prawdziwych
światowych rewolucjonistów
strasznie brodatych i zębatych
co wszystkie przegryzają kraty,
jeśli nauczyć chcesz tych bucy
jak się pracuje dla przyszłości
nie łamiąc sumień ani kości - - 

- pokaż im polskich wywrotowców:
co noszą włosy a la Chrystus
i takiż jasny płomień w oczach
pokaż im wciąż skrzydlatych chłopców
z Klubu Artystów - Anarchistów!
(...)*

To nie jest książka, którą przeczyta się w jeden czy dwa dni. Jej się po prostu nie da przeczytać tak szybko, chociaż nie wiem jak bardzo byśmy się starali. To nie jest książka z tych łatwych, które się pochłania. Absolutnie nie. To jest lektura dość ciężka, którą trzeba sobie powoli dawkować, a potem myśleć i analizować. Nie chcę jednak nikogo zniechęcać - to bynajmniej nie jest coś, co jest niewarte naszej uwagi, nudne i nieciekawe. Wręcz przeciwnie. Ja sama czytałam ją dość długo, ale gdy się skończyła... czułam niedosyt... niedowierzanie, że to się działo w Polsce naprawdę oraz ulgę, że tego już nie ma... (wyobrażacie sobie, że władzom donosi na was najbliższa osoba, której najbardziej ufacie?...) Choć powoli, to czyta się ją znakomicie, a autor bez wątpienia skłania nas do myślenia. I dobrze. Warto bowiem choć trochę znać tę najnowszą, powojenną historię, znać tamte realia. To wszystko bowiem jest częścią naszej historii, a historię mamy jedną.

* Fragment wiersza B. Urbankowskiego z 1968 roku, zadedykowany przyjaciołom z KAA.

1 komentarz:

  1. Myślę, że mogłabym przeczytać, ale to gdy będę miała więcej czasu, może we wakacje

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli