Podsumowanie stycznia 2014

Pierwszy miesiąc tego roku zbliża się do końca. A ja? Kompletnie nie mam czasu na nic. Uczelnia i sesja zdominowała niemalże całe moje życie w styczniu, więc ilość przeczytanych książek w niczym nie odzwierciedla tego, ile faktycznie ostatnio czytałam. Prawdziwa nauka jednak dopiero teraz się zacznie. Wcześniej łudziłam się tym, że po sesji nadrobię... teraz już chyba się nie ma co łudzić. Może trochę nadrobię, ale nie będę sobie przede wszystkim stawiać nierealnych celów - to nie te czasy, kiedy czytałam po 10, 12 czy 14 książek miesięcznie - fakt, było tak, ale wtedy, gdy byłam bezrobotna i nie myślałam o studiach. Teraz pracuję, weekendami siedzę w szkole, więc chyba nie ma co się dłużej oszukiwać - z bólem serca to napiszę, ale nie mam już tyle czasu na czytanie... niestety.

Co prawda teraz jestem już po sesji, jednak to nie jest czas, kiedy mogę naprawdę odetchnąć. Na chwilę może tak, jednak wybrałam sobie taki kierunek, który zmusza mnie co prawda do czytania, ale nie zawsze tego, na co aktualnie mam ochotę (dla tych, co ciekawi - studiuję historię). I na naukę na bieżąco, bo gdy tego nie będę robić, po prostu nie zaliczę roku. Tyle na ten temat. A niestety są sprawy ważne i ważniejsze.

Nie będzie więc to tradycyjne podsumowanie. Liczba książek przeczytanych w tym miesiącu przeze mnie wyniosła 4 (piątą kończę, ale skończę ją prawdopodobnie w weekend), co jest wynikiem fatalnym, ale gdybym miała podliczyć to wszystko, co faktycznie przeczytałam, to pewnie wyszłoby kilka razy więcej. Za to... nie potrafiłam nie ulec pokusie i jak nigdy zaczęłam... kupować książki. Mimo że nie mam ich gdzie stawiać. I nie mam tyle czasu na ich czytanie. Ale kupiłam kilka wymarzonych pozycji, są, czekają, i się doczekają, a ja jestem ogromnie z nich zadowolona i nie mogę się doczekać czasu, kiedy po nie sięgnę. A stos oczywiście pojawi się, i to niedługo :-)

Takie to oto i moje podsumowanie. Czeka do napisania jeszcze recenzja, mam nadzieję, że znajdę czas w weekend i będziecie mogli ją przeczytać. Generalnie styczeń był dla mnie jak najbardziej okay (chociaż mogłoby być lepiej), ale mam nadzieję, że luty będzie lepszy :-) A tak w ogóle to chciałabym już wiosnę, drażni mnie już ten śnieg i mam dosyć zimy, ale podejrzewam, że nie tylko ja... 


6 komentarzy:

  1. Dużo czasu na czytanie ci życzę - mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie martw się mnie sesja też uniemożliwiła czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. To i tak dobry wynik. :) Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w ciągu stycznia przeczytałam jedną książkę, a wszystko z powodu sesji - nie miałam czasu na czytanie :/ W lutym zamierzam nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też mam dosyć zimy, ale dzięki temu że jest mam czas na czytanie. dla mnie lato jest okresem mało czytelniczym :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Również nie mogę doczekać się wiosny :D Nie lubię mroźnych dni :(
    Pozdrawiam :>

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli