Podróż do miasta świateł. Rose de Vallenord

Autor: M. Gutowska-Adamczyk
Wyd. Nasza Księgarnia, 2013
Liczba stron: 480
Cóż za cudowne uczucie, móc znowu przenieść się do Paryża! Dzięki Małgorzacie Gutowskiej-Adamczyk możemy przenieść się nie tylko tam, ale również w czasie – 100 lat wstecz. Kilka miesięcy przyszło mi czekać na tę książkę, najpierw na jej premierę, potem na kupno, w końcu na przeczytanie. Musiała bowiem odleżeć swoje na półce. W końcu jednak uznałam, że nie ma co czekać, książka leży, a ja mam na nią wielką ochotę i mało tego, wiem, że mi się spodoba… Po co więc to odkładać?

„Rose de Vallenord” to kontynuacja powieści wspomnianej wcześniej autorki, Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk „Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich”. Pierwsza część kończy się w dość kontrowersyjnym momencie, bowiem Nina, historyczka sztuki, po rozstaniu z Miłoszem, postanawia zrobić sobie długie wakacje w Paryżu. Bohaterka rusza śladem Rose de Vallenord po to, aby niby napisać o niej książkę, w rzeczywistości jednak pragnąc dowiedzieć się, dlaczego z muzeów giną jej obrazy i czy taki sam los czeka portret Tomasza Zajezierskiego, wiszący w hotelu Igi w Zajezierzycach. Nina spędzi więc w tym mieście nie tylko urlop, będą to wręcz wspaniałe, pełne przygód wakacje – przygód, ale również niebezpieczeństw…

Równolegle jednak poznajemy dalsze losy słynnej malarki. Wydaje się, że życie Rose w Paryżu jest nudne i bez niespodzianek, los jednak zaskoczy ją nie raz. Przede wszystkim jednak dzięki Róży oraz Ninie oraz dzięki autorce powieści możemy poznać Paryż tak, jakbyśmy sami w nim przebywali. To właśnie najbardziej lubię w jej książkach – atmosferę taką, jaką może stworzyć tylko i wyłącznie miłośniczka stolicy Francji. Dzięki niej „zachorowałam” na Paryż jeszcze bardziej, o ile bardziej w ogóle jeszcze można… Bo miasto to fascynuje mnie od dawna, marzeniem jest znaleźć się tam choć raz i choć na chwilę – z autorką mogę to zrobić choćby na razie pośrednio, kiedyś na pewno jednak uda mi się tam pojechać, obiecałam sobie zrealizować to marzenie.

Ale fascynuje tutaj nie tylko samo miasto. Również życie samej Rose, najpierw w żałobie po śmierci księcia Vallenord; bohaterka odnajduje sens w wychowywaniu małej Lucie, przybranej córki, w zastępstwie tej, której nigdy nie udało jej się urodzić. To oraz dalsze jej losy wzbudzają w czytelniku wiele emocji. Sama często zastanawiałam się, co sprawia, że Rose postępuje tak a nie inaczej, dlaczego zachowuje się w ten sposób – czasem całkiem sprzeczny z tym, co wypada i co należałoby zrobić. Czasem jej zachowanie lekko wręcz irytuje, tym samym wzbudzając masę przeciwnych uczuć… A i nie mniej interesujące są losy samej Niny, wydarzenia współczesne, czasem niczym wyjęte rodem z dobrego kryminału.

Naprawdę tę książkę czyta się niesamowicie szybko… Swoją zasługę w tym mają nie tylko rozgrywające się wydarzenia, ale i wspomniane wcześniej przeze mnie samo miasto. Jak bowiem nie zakochać się w takim Paryżu? Opisywanym tak pięknie?... Nie da się. „Podróż do miasta świateł. Rose de Vallenord” to naprawdę świetna książka, tak samo jak jej wcześniejsza część – razem tworzą pełną magii i tajemnic historię malarki, historię nie zawsze kolorową, ale ogromnie ciekawą. A dodatkowo jest to przewodnik po jednym z najpopularniejszych europejskich miast. Przewodnik jedyny w swoim rodzaju, bo zabiera nas do Paryża sprzed 100 lat, z przełomu XIX i XX wieku. Naprawdę warto wybrać się tam z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk, będzie to na pewno podróż niezapomniana.

10 komentarzy:

  1. Książkę czyta się bardzo szybko, ale już nie jest tak porywająca jak poprzednie. Najsłabsza moim zdaniem powieść autorki, momentami się nudziłam, a Rose mnie okropnie irytowała swoją naiwnością, zwłaszcza, że w poprzednim tomie zapowiadała się raczej na pewną siebie kobietę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę na półce i czeka w kolejce do czytania : )
    Pozdrawiam serdecznie : >

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj skończyłam czytać pierwszą część, druga już czeka na półce i, jak tylko przeczytam "Strażnika tajemnic" Morton, ponownie wyruszę w podróż z Niną i Różą.

    OdpowiedzUsuń
  4. maaaarzę o tej książce *____* Cukiernia pod Amorem i jej prequel to jedne z moich ulubionych serii!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam pierwszą cześć i bardzo mi się podobała, czekam na drugą kiedy wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. niedawno czytałam i zgadzam się w zupełności! niektórzy twierdzą, że druga część jest o wiele gorsza, ale jak dla mnie trzyma poziom pierwszej i wcale nie spada :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę, nie mniej mi się podobała niż pierwsza :-)

      Usuń
  7. Paryż był, jest i zawsze będzie moim marzeniem (nawet jeśli już je spełnię) ;)
    Książka wędruje na półkę ''chcę przeczytać''. Chociaż może warto sięgnąć po wspomnianą wyżej "Cukiernię pod Amorem"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Cukiernię..." też warto sięgnąć - cudowna seria :-)

      Usuń
  8. Czytałam Cukiernię pod Amorem, bardzo mi się podobało. Z pewnością sięgnę po tą i jej poprzedni tom

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli