Villette

Autor: Charlotte Brontë
Wydawnictwo Mg, 2013
Liczba stron: 686
Po lekturze książki Eryka Ostrowskiego „Charlotte Brontë i jej siostry śpiące” trudno jest poprzestać na samej biografii autorki, a nawet, gdy ma się już za sobą część jej książek, nie można po prostu nie sięgnąć po kolejne… Czytając biografię słynnej Charlotte, jej ostatnią, ale uważaną za największą, powieść pt. „Villette” miałam jeszcze przed sobą. Nie mogłam jednak jej nie przeczytać – książki, która jest uważana za jedną z tych najwybitniejszych i zawierającą najwięcej wątków autobiograficznych.

Lucy Snowe poznajemy w chwili, gdy mieszka ona w domu swojej chrzestnej matki. Pani Bretton wychowuje również swojego syna, Grahama Brettona. Jest to jedyna rodzina Lucy. Pewnego dnia do domu Brettonów trafia również mała Polly, której ojciec oddaje ją pod opiekę, chce bowiem ułożyć sobie życie tak, aby pewnego dnia zabrać swoją córeczkę, móc jej dać dach nad głową i zapewnić właściwą opiekę. Polly, ogromnie tęskniąca za ojcem, bardzo zżywa się z młodym Grahamem, wkrótce jednak ojciec niespodziewanie wraca z podróży, aby zabrać córkę i zacząć z nią nowe życie w innym kraju. Lucy również, świadoma tego, że nie może całe życie liczyć na wikt i opierunek swojej chrzestnej matki, postanawia znaleźć pracę, aby móc się usamodzielnić i zarabiać na siebie. Znajduje ją u pani Marchmont – jako opiekunka i osoba do dotrzymywania towarzystwa. Wkrótce jednak staruszka umiera, a Lucy postanawia postawić wszystko na jedną kartę – wsiada na statek i wyrusza do nieznanego kraju, aby tam znaleźć zatrudnienie i mieszkanie. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności trafia do Villette na pensję Madame Beck i zostaje guwernantką jej córek, potem jednak, gdy w szkole zaczyna brakować nauczyciela angielskiego, Madame proponuje tę posadę Lucy. Dziewczyna spodziewa się spokojnego i dość monotonnego, samotnego życia jako nauczycielka – czyli takiego, o jakim marzy i jakiego się spodziewa. Los jednak postanowi inaczej – postawi na jej drodze ludzi, którzy odegrają w jej życiu dość znaczącą rolę. Okaże się również, że dziwnym trafem, w nieznanym mieście i odległym od ojczystej Anglii kraju Lucy znajdzie przeszłość, od której odeszła szukając własnej drogi, i że ktoś bez przerwy ją obserwuje…

Narratorką powieści jest sama główna bohaterka – to ona opowiada nam o toczących się wydarzeniach, jednocześnie często prowadząc rozmowy sama ze sobą – możemy więc Lucy poznać tak dobrze, jakbyśmy sami byli w jej skórze. Widzimy wszystko jej oczami, czujemy jak ona, oceniamy tak jak ona spotykanych ludzi. Bohaterka często prowadzi bowiem ze sobą wewnętrzną walkę, o której nie mówi się innym, toczy się ją zazwyczaj we własnej głowie i sercu. A takich sytuacji, budzących wątpliwości, będzie w życiu dziewczyny cała masa. Lucy, spodziewająca się spokojnego i wręcz nudnego życia guwernantki, otrzyma od życia o wiele więcej, łącznie z ludźmi, którzy będą dla niej znaczyli bardzo wiele, włączając w to chrzestną matkę oraz Johna Grahama, dawną małą Polly… ale również, a może przede wszystkim Monsieur Paula Emanuela, nauczyciela literatury w szkole pani Beck.

„Villette” to ostatnia powieść Charlotte Brontë, jednocześnie uważana za tę najbardziej intrygującą, najbardziej autobiograficzną z powieści, a sama jej autorka uważana jest niejako za prekursora nowego gatunku literackiego, nieznanego jeszcze w tamtych czasach, powieści psychologicznej, objawiającej się głównie w wewnętrznym monologu głównego bohatera, pełnym emocji, ale wyważonym zdrowym rozsądkiem. Taka jest właśnie Lucy – umie poskromić swoje emocje, potrafi zachować spokój, mimo że wewnątrz czuje coś zupełnie innego. Lucy nie brak jednak również dość specyficznego, cynicznego humoru – nie boi się powiedzieć o tym, co myśli, robi to jednak w taki sposób, który nie budzi oburzenia, a raczej wzbudza szacunek i podziw.

„Villette” jest jednocześnie książką, która zawiera najwięcej elementów z życia samej autorki. Choć inne nazwy miejsc i bohaterów, to jednak wiele z tej powieści można by przełożyć na autentyczne wydarzenia, które miały miejsce w jej życiu. Bo Villette to nic innego jak Belgia, do której trafiła Charlotte, szukając swojej ścieżki w życiu, a w osobie Monsieur Emanuela nie można się dopatrywać nikogo innego, ale tylko i wyłącznie Constantina Hegera, nauczyciela Charlotte i jej wieloletniej miłości. Całe życie autorki przypomina jej powieści, Nie tylko tę, ale również pozostałe, w mniejszym lub większym stopniu. Ja nawet jej powieści uznałabym tylko za wstęp do całej jej biografii, moim zdaniem o wiele ciekawszej i wzbudzającej o wiele więcej emocji, niż same jej bohaterki. Bowiem tą największą, najbardziej intrygującą i tajemniczą ze wszystkich, wykreowanych przez nią bohaterek – jest ona sama, Charlotte.

Nie wspomnę już o tym, że po prostu w pewnym momencie, czytając tę książkę, doszłam do wniosku, że będzie mi bardzo ciężko rozstawać się z nią. Nie dość, że uwielbiam powieści Brontë, ich niepowtarzalny klimat, to „Villette” wzbudziła we mnie chyba o wiele więcej emocji, niż pozostałe, które miałam okazję czytać, jej bohaterowie tak głęboko siedzą w potem w świadomości czytelnika, że długo po zakończeniu książki pozostają w pamięci. Takich książek się po prostu nie zapomina. I chyba na początek poleciłabym czytelnikom właśnie książkę Eryka Ostrowskiego, która jest nie mniej niesamowita od samych dzieł Brontë. Po prostu mistrzostwo, któremu trudno dorównać.

Za cudowną podróż do Villette razem z Lucy dziękuję serdecznie Wydawnictwu Mg
http://www.wydawnictwomg.pl/

10 komentarzy:

  1. O taaak, mam nadzieję, że niedługo będę miała okazję przeczytać tę na pewno piękną powieść!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jedną książkę tej autorki i z przyjemnością sięgnę po proponowaną przez Ciebie : )

    OdpowiedzUsuń
  3. odkąd przeczytałam biografię Ostrowskiego mam wieeelką ochotę na Villette. myślę, że niedługo wezmę ją sobie od wydawnictwa :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedługo zacznę czytać. Przeciągam ten moment, gdyż powieści jest tak niewiele, a moja sympatia do sióstr Bronte tak ogromna.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nie czytałam nic a nic od autorki, ale recenzja daje do zastanowienia "dlaczego?".
    Skoro mistrzostwo, to warto sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się Villette podobała najmniej z wszystkich powieści Charlotte. Zbyt opisowa, zbyt monotonna nużyła mnie i musiałam robić przerwy co jakiś czas w czytaniu. Nie umniejszam jej wartości, bo rzeczywiście jest mocno autobiograficzna i można się wiele ciekawego o Charlotte dowiedzieć, ale jednak autorka ma w swoim dorobku o wiele lepsze książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Do tej pory przeczytałam "Agnes Grey" oraz "Profesora" - obie powieści są klimatyczne i mają ogromny urok. Na pewno sięgnę po inne powieści sióstr, bo to cudowne podróże w czasie... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Klimaty jak najbardziej moje, więc się z pewnością skuszę

    OdpowiedzUsuń
  9. mam za sobą tylko jedną książkę tej pisarki, ale na pewno na tym nie poprzestanę :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli