Nawiedzony dom

Autor: Joanna Chmielewska
Wydawnictwo J. Olesiejuk, 2013
Licza stron: 302
Joanny Chmielewskiej chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Nie przesadzę, kiedy napiszę, że zna jej imię i nazwisko każdy. Tak się również niestety złożyło, że niedawno kraj obiegła bardzo smutna wiadomość o jej śmierci. Sama byłam w dość dużym szoku, gdy dowiedziałam się o tym - Joannę Chmielewską poznałam i polubiłam dzięki mojej Siostrze, która była, jest i będzie jej wielką miłośniczką. I to właśnie od niej pożyczyłam "Nawiedzony dom" - jakiś czas temu zaczytywałam się w tych starszych powieściach autorki, które uwielbiam, pomyślałam więc, że fajnie będzie, jeśli wrócę choć na chwilę do jej powieści, poczuję znowu ten klimat i humor...

Rodzina Chabrowiczów dziwnym zbiegiem okoliczności i zupełnie niespodziewanie pewnego dnia dowiaduje się, że odziedziczyła spadek po krewnym z Argentyny: duży dom i majątek, który w większości i tak pójdzie na remont nieruchomości. Dom jest bowiem stary i trzeba powymieniać w nim prawie wszystko. Rodzina jednak szybko decyduje się na przeprowadzkę, okazuje się jednak, że miejsce skrywa przed nowymi mieszkańcami wiele tajemnic. Łącznie ze wścibską sąsiadką, która, zdaniem Janeczki i Pawełka, dzieci państwa Chabrowiczów, przechwytuje od listonosza całą pocztę i nie przekazuje im zaadresowanych do nich paczek. Ale i to nie wszystko - wyobraźnia dzieci bowiem nie ma żadnych granic, ale i pozwoli ona na rozwiązanie bardzo ważnej zagadki.

Szczerze powiedziawszy, podeszłam do tej książki z lekkim lękiem, że okaże się nie tym, co czytałam jakiś już czas temu, ale jedną z tych nudniejszych książek autorki. Sama nie wiem, czemu takie przeświadczenie, pewnie dlatego, że ostatnio napisane przez Chmielewską powieści to już nie to samo, co na początku jej twórczości. Szczerze się jednak zdziwiłam, gdy książka zaczęła mnie strona po stronie wciągać i zauważyłam, co mnie ucieszyło, ślady dawnego humoru autorki. Zdecydowanie jest to jedna z tych powieści Chmielewskiej, która jest w stanie nas rozweselić, a czasem nawet mocno rozśmieszyć, na pewno jednak dość poważnie wciągnąć. I nieważne, że jej głównymi bohaterami jest rodzeństwo, dwójka dzieci około jedenastoletnich, co niejako może ją czynić książką bardziej dla młodzieży, aniżeli dla dorosłych. Uwierzcie, dorosłych ubawi pewnie nawet znacznie bardziej, niż młodsze pokolenie.

Cieszę się, że wciąż nie przeczytałam wszystkich powieści autorki, że moja Siostra wciąż ma na półce książki, które są mi jeszcze nieznane. Od czasu do czasu bowiem naprawdę miło jest wrócić do takiej lekkiej literatury, która ma na celu głównie oderwanie od rzeczywistości i po prostu odpoczynek i relaks. Idealna książka na ponurą, jesienną pogodę, deszczową i zimną. Więcej takich książek powinno się czytać w taką aurę, książek, które rozweselą, które sprawiają, że choćby nie wiem, co się działo, pojawia się na naszej twarzy uśmiech. Polecam, szczególnie teraz, gdy za oknem szybko robi się ciemno, chmurno i deszczowo. Z Chmielewską choć na chwilę można szybko zapomnieć o jesiennej chandrze.

6 komentarzy:

  1. To jest jedyna książka jaką do tej pory przeczytałam tej autorki. Czytałam ją już kilka lat temu i podobała mi się ; ) Mam w planach przeczytanie innych jej książek. Cztery mam na półce, ale niestety nie udało mi się jeszcze przeczytać : )
    Pozdrawiam serdecznie ; D

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadna książka tej autorki nie wpadła mi jeszcze w ręce, ale skoro twierdzisz, że są idealne na jesienne wieczory, to może faktycznie się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam Chmielewską lata temu i mam duży sentyment. To niesamowite, że nadal sięgamy po nią ot i choćby w czasie "jesiennej chandry" ;)

    Akurat "Nawiedzonego domu" nie znałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jedną książkę tej autorki i mi się nie spodobała. Z pewnością dam jej jeszcze kolejną szansę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest tak jak pisałam, te jej nowsze powieści są już niestety ciut gorsze... Szukaj tych starszych, pierwszych - na pewno się nie zawiedziesz :-)

      Usuń
  5. Czytałam wieki temu :) książka stoi na półce - z przyjemnością sięgnę po nią ponownie.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli