Zielony skarabeusz

Autor: Philipp Vandenberg
Wydawnictwo Sonia Draga, 2012
Liczba stron: 368
Starożytność zawsze była mi dość obca. Nie jest to "moja" epoka, kojarzyła mi się zazwyczaj tylko i wyłącznie z Rzymem. Niesłusznie. Starożytność jest ciekawa i nie wiem, czemu tak się przed nią broniłam. Obecnie na studiach zgłębiam właśnie tajniki starożytnej Grecji, a traf chciał, że ostatnio w moje ręce trafiła dodatkowo książka, która ze starożytnością również ma wiele wspólnego, tutaj jednak mamy jeszcze coś innego - Egipt. Czemu więc nie przeczytać? Tym bardziej, że autor, Philipp Vandenberg, jest jednym z ulubionych autorów mojej Siostry - poznać go prędzej czy później i tak musiałam.

Cała akcja książki skupia się na egipskiej świątyni Abu Simbel, do której przybywa niemiecki inżynier, Artur Kaminski, by wziąć udział w pracach, mających na celu przetransportowanie świątyni w inne miejsce; w obecnym grozi jej bowiem zatopienie. W trakcie prac Kamiński zupełnie niespodziewanie odkrywa tajemniczy grobowiec z dobrze zachowaną mumią, trzymającą w ręku słynny amulet: zielonego skarabeusza. Mężczyzna zabiera żuka z grobowca, wkrótce jednak wokół niego zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Lekarka obozowa, Hella Hornstein, do której wzdycha inżynier, zaczyna dziwnie interesować się mumią, próbując nakłonić Kaminskiego do tego, aby pokazał jej grobowiec. Artur nie przypuszcza jednak, że to właśnie ta kobieta będzie przyczyną kolejnych nieszczęść i dziwnych rzeczy, które dzieją się w miejscu rozbiórki świątyni... Tylko jaki rzeczywiście udział w tym wszystkim będzie miała kobieta?...

Prawdę powiedziawszy, nie bardzo wiedziałam, czego się tak naprawdę spodziewać po tej książce... czy jest to kryminał, powieść historyczna, przygodowa, czy jeszcze innego gatunku. Nie miałam też pojęcia, o czym ona tak naprawdę jest... Zaczynając więc czytać byłam nastawiona dość sceptycznie - jak się potem okazało - niepotrzebnie. Na pewno wpłynęło na to moje małe (naprawdę małe) zainteresowanie starożytnością (może dlatego, że się właśnie o niej uczę, choć to zupełnie inne tematy)... Jeśli więc ktoś naprawdę interesuje się tą epoką i Egiptem samym w sobie, książka na pewno przypadnie takim czytelnikom do gustu. Ale mnie chyba najbardziej podobało się w tym wszystkim to, że to ogólnie powieść przygodowa nie tylko z jednym bohaterem (chociaż wszystko na początku wskazuje na to, że będzie to Kaminski), ale gronem zupełnie różnych, ciekawych postaci... z wątkiem historycznym, z którego możemy wynieść choć cząstkę historii starożytnego Egiptu i choć trochę ciekawostek na temat jednego z najsłynniejszych egipskich faraonów, Ramzesa II. W końcu - jeśli ktoś interesuje się reinkarnacją - to książka również dla takich osób. Więcej jednak nie zdradzę...

Powieść niemieckiego autora wciąga, jest intrygująca i na pewno nie sposób się przy niej nudzić. Fakt, są momenty trochę wolniejszej akcji, wszystko jednak przyspiesza w odpowiednim momencie i w takim samym zwalnia - Philipp Vandenberg jest w stanie zaciekawić czytelnika, a jak widać, nawet stać się ulubionym autorem. Ja na pewno nie poprzestanę na tej jednej jego powieści - w dalszym ciągu intryguje mnie to, jak pisze i o czym pisze - bo że pisze ciekawie, to już wiadomo. Zachęcam więc jak najbardziej do sięgnięcia po tę książkę, summa summarum powieść przygodową, ale z elementami historii starożytnej, która nie nudzi, bo nie ma jej dużo, a jest opowiadana w taki sposób, że tylko bardziej intryguje. Po prostu świetna książka, którą świetnie się czyta - mam nadzieję, że inne tego autora będą podobne.

3 komentarze:

  1. Jak już wspominałam , przy okazji twojego ostatniego stosiku mam. Leży ona na telewizorze, jako jedyna i ma mi o sobie przypominać, ale mam tak napięty grafik, że aż płacze z rozpaczy, ze nie mogę jej jeszcze czytać. Przecież , zanim zaczęłam czytać kryminały , czytywałam tylko przygodowe powieści.
    Pozdrawiam książkowe zauroczenie

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie klimaty. Muszę poszukać książek tego autora

    OdpowiedzUsuń
  3. Może być ciekawe, rozglądnę się za książką.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli