Pod Zawianym Kaczorem

Autor: Martha Grimes
Wydawnictwo W.A.B., 2010
Liczba stron: 309
Nie mam pojęcia, jakie w rzeczywistości są angielskie kryminały. Ciągle nie po drodze mi do książek Agathy Christie, a od dawna mam w planach całą serię o Poirocie. Muszę się przyznać, że nie znam też wielu autorów tego gatunku, pochodzących z Wielkiej Brytanii. A chyba warto byłoby się w końcu tym tematem zainteresować, bo jeśli ich klimat podobny jest do tego, który otrzymałam, czytając "Pod Zawianym Kaczorem", to muszę się przyznać, że chciałabym więcej. 

Ciekawostką jest jednak to, że Martha Grimes Angielką nie jest, jakkolwiek z angielska brzmiałoby jej imię i nazwisko. Autorka pochodzi z Ameryki, tym bardziej jestem pod wrażeniem tego, że stworzyła tak "angielski" kryminał. Jeśli takie właśnie są powieści słynnej Christie, to jestem skłonna w końcu się do niej przekonać.

Do Stratford w Anglii przyjeżdża amerykańska wycieczka. Zaraz potem ginie kilkuletni chłopiec, który zresztą często lubi się gubić, teraz jednak jest to bardziej niż niepokojące. Sprawa jego odnalezienia zostaje powierzona inspektorowi Richardowi Jury'emu, który w rodzinnym mieście Szekspira znalazł się zupełnym przypadkiem i właściwie tylko na chwilę. Okoliczności jednak zmuszają go do pozostania tu dłużej, niż miał początkowo w planach. Po chłopcu bowiem ślad zaginął, a tuż wkrótce inspektor wraz z dawnym przyjacielem do odnalezienia chłopca będą musieli dodać również zagadkę śmierci uczestniczki wycieczki. Okazuje się jednak, że i to nie koniec, ofiar bowiem będzie znacznie więcej, a wszystko wskazuje na to, że morderca to jeden z turystów z Ameryki, który zostawia przy swoich ofiarach fragmenty pewnego szekspirowskiego wiersza... Tylko kto to może być?...

"Pod Zawianym Kaczorem" to jedna z wielu powieści autorki z inspektorem Jury'm w roli głównej. Chociaż "wielu" to tutaj za dużo powiedziane, kryminałów wydanych w Polsce jest zaledwie kilka, jest jednak w czym wybierać. Muszę przyznać, że o samej autorce do tej pory wiedziałam niewiele, żeby nie powiedzieć: nic - była mi zupełnie obca. Nie wiedziałam więc, czego właściwie po tej książce mogę się spodziewać i podeszłam do niej z pewną rezerwą - jak zwykle w takich okolicznościach. I muszę się również przyznać do tego, że na początku nawet ta powieść nie bardzo mnie zainteresowała - ot, taki zwykły, typowo angielski kryminalik, ze stereotypowymi bohaterami -Amerykanami, z detekrywem-inspektorem w stylu Herculesa Poirota - przeczytam szybko, zrelaksuję się przy nim i odprężę. I nie mogę powiedzieć, że tak nie jest, bo prawie wszystko się zgadza, i bohaterowie, i klimat, i możliwość relaksu i odpoczynku. Nie sądziłam jednak, że cała historia dość mocno mnie wciągnie, klimat powieści pozytywnie zaskoczy, a Jury w ogóle nie będzie przypominał znanego nam bohatera książek słynnej Agathy. Bo nie przypomina, i dobrze. Jury to Jury, Poirot to Poirot. I niech tak zostanie.

Tym samym stałam się bardzo ciekawa innych powieści tejże autorki, głównie tych z tymże inspektorem. Może nie jest on jakiś szczególnie wyrazisty, raczej normalny, ale moją sympatię bez problemu wzbudził. Wzbudził ją również typowy angielski czarny humor, który po prostu lubię i nic na to nie poradzę. A że jeszcze do tego doszedł, prosty, bo prosty, ale intrygujący wątek kryminalny - nic dziwnego, że książka dostała ode mnie taką, a nie inną ocenę...

To jest wręcz idealna książka na obecną porę roku. Mimo że to kryminał, to jednak lekki, który czyta się bardzo szybko, przy którym można odpocząć od cięższej literatury, ale który na pewno spełni nasze oczekiwania i wzbudzi naszą ochotę na więcej tego typu lektur. Ja na pewno panią Grimes będę miała na uwadze, ciekawa jestem, czy inne jej książki posiadają podobny klimat i tak samo wciągają - mam nadzieję, że tak.

Baza recenzji Syndykatu ZwB

6 komentarzy:

  1. Czytałam 2 powieści Christie, ale mnie jakoś nie urzekły. Recenzowana przez Ciebie książka ma za to intrygujący tytuł, ale odstraszającą okładkę (mam awersję do kotów :P) Chyba to jednak nie dla mnie... Mimo to pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lekki kryminał? Hmm.. skoro nie lubię kryminałów to może chociaż na taką jego formę powinnam się skusić? Trzeba się kiedyś przemóc!

    Przeraża mnie troszkę kot na okładce! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Spróbuj, angielskie kryminały są specyficzne. Warto poznać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogłoby mi się spodobać, Christie czytałam i było super

    OdpowiedzUsuń
  5. To coś dla mnie, nie znam autorki, ale na pewno rozejrzę się za jej książkami w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  6. Angielskie kryminały? Prawisz, że ten jest lekki, więc od niego zacznę moją znajomość z tym rodzajem książek.
    http://art-forever-in-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli