English Matters - nr 42

Nr 42 wrzesień/październik 2013
Wydawnictwo Colorful Media
Liczba stron: 42
Ocena: 8/10
English Matters - zapewne wiele z Was kojarzy ten tytuł. Nic dziwnego. Ja sama dowiedziałam się o nim głównie z blogów i to pod wpływem Was właśnie zaczęłam go kupować. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że obecnie nie mam, czego żałuję, jakiegoś szczególnego kontaktu z językiem angielskim. Wcześniej, pracując w UK, miałam go na co dzień, teraz jednak mój czas zajmuje praca, obowiązki domowe, a ostatnio i studia - kontakt z językiem obcym więc znacznie się uszczuplił, a ja nie mam ani zbyt dużo czasu, ani - przyznajmy szczerze - dość motywacji, aby uczyć się regularnie angielskiego. A jak wiadomo, z językami obcymi jest tak, że gdy stoimy w miejscu i nie ma postępów - to tak naprawdę cofamy się.

English Matters kupiłam głównie z tego właśnie powodu - aby mieć jakikolwiek kontakt z językiem, nie zapomnieć go, a może nawet i podszkolić. Bo przyznam szczerze, brak mi motywacji, aby regularnie zaglądać do książek, uczyć się słówek, ćwiczyć gramatykę itp. Doszłam jednak również do wniosku, że to będzie idealna rozrywka i możliwość nie tylko szkolenia angielskiego, ale i zdobycia informacji i miłego spędzenia czasu przy ciekawym czasopiśmie. Jak wypadło moje pierwsze spotkanie z tym magazynem i wydawnictwem Colorful Media?

English Matters od razu zdobył moją wielką sympatię i bardzo szybko stałam się jego fanką. Dlaczego? Bo jest ciekawe nie tylko merytorycznie, ale i wizualnie. Przyciąga uwagę okładką i szatą graficzną, ale przede wszystkim wydawnictwo potrafi zainteresować potencjalnego czytelnika swoją zawartością. Ktoś, kto lubi i interesuje się Wielką Brytanią (ale nie tylko) znajdzie w niej sporo ciekawych artykułów i tekstów. Są one podzielone tematycznie, ale co najważniejsze - każdy z nich zawiera listę trudniejszych słów wraz z ich polskim tłumaczeniem. Ułatwia to bardzo czytanie, nie musimy trzymać przy sobie słownika, bo słowniczek mamy zawsze poniżej. To prawda, trzeba znać język angielski co najmniej na poziomie podstawowym, a najlepiej średniozaawansowanym. Dla takich osób magazyn jest wręcz idealny, bo pozwoli na odświeżenie znanego już słownictwa, ale i poznanie nowego, a tym samym postępy w dalszej nauce. A o to przecież chodzi w nauce języków obcych, prawda? O to też chodziło mnie i dostałam dokładnie to, co chciałam.

English Matters to połączenie przyjemnego z pożytecznym. Uczymy się języka w zasadzie niezauważalnie i bezstresowo - tak naprawdę dla mnie stało się to przyjemnym spędzaniem czasu; gdy mam ochotę poczytać jakiś magazyn, sięgam po English Matters - i jednocześnie mam w tym dodatkową korzyść. Ale co najważniejsze, Colorful Media zadbało nie tylko o uczących się języka angielskiego, z magazynami można się uczyć również niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego czy rosyjskiego. I absolutnie nie jest to tylko i wyłącznie czytanie, ale i słuchanie - pliki mp3 można łatwo ściągnąć ze strony wydawnictwa i odsłuchać prawie każdy tekst. Czasopisma te są więc idealną pomocą w nauce, ale przede wszystkim przyjemnie spędza się z nimi czas. A o to właśnie chodzi, żeby nauka sprawiała nam przyjemność, a nie była przykrym przymusem, prawda?


1 komentarz:

  1. Ja zdecydowanie wolę wersję Business English, magazyn jest ciekawszy, zawiera więcej artykułów i ciekawsze słownictwo - wbrew pozorom nie jest trudny do czytania.
    http://wieczniezaczytanatenshi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli