W imię miłości

Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo Literackie, 2013
Liczba stron: 270
Wiele z nas, gdy przypomni sobie siebie w wieku dziesięciu lat, widzi beztroskie dzieciństwo, początki szkoły i szkolnych przyjaźni, zabawy, niemyślenie o tym co będzie, ale o tym, co jest tu i teraz - zazwyczaj ten okres jest jednym z najszczęśliwszych w naszym życiu.

Jednak nie dla Ani, bohaterki najnowszej książki Katarzyny Michalak. Ania Kraska, dziesięcioletnia dziewczynka, w jednej chwili musi zapomnieć o swoim beztroskim dzieciństwie i wydorośleć. Wychowująca się bez ojca, którego nigdy nie poznała, z matką, która ciągle pracuje, aby zarobić na byt swój i swojej córki oraz swoje studia, nie jest dzieckiem takim, jak większość w jej wieku. Małgosi oraz jej córce Ani nie jest więc w życiu łatwo, a wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Małgorzata dowiaduje się o swojej śmiertelnej chorobie. Ania praktycznie w jednej chwili musi stać się tą osobą, która myśli o zapewnieniu sobie oraz matce jedzenia, a nie jest to proste, bo chora kobieta nie może pracować, a pieniądze się kończą w zastraszającym tempie. Ania jednocześnie śmiertelnie boi się tego, że trafi do domu dziecka - stara się jednak, aby wszystko jakoś szło do przodu i aby nikt nie dowiedział się, co tak naprawdę dzieje się za drzwiami ich mieszkania. Gdy Małgosia, w coraz gorszym stanie trafia do hospicjum, dziesięcioletnia dziewczynka wyrusza w podróż do swojego dziadka, jedynego krewnego, który kilka lat wcześniej, w chwili największej potrzeby, zamknął przed kobietą z dzieckiem drzwi przed nosem, nie chcąc ich znać. Ania zjawia się sama w Jabłoniowym Wzgórzu. Ale czy rzeczywiście jest sama?... Po przyjeździe na dworzec, na ostatnim przystanku swojej podróży poznaje Neda, mężczyznę, którego celem, jak się okazuje, również jest Jabłoniowe Wzgórze.

Katarzynę Michalak zna choćby ze słyszenia prawie każda czytelniczka polskiej literatury obyczajowej i kobiecej. Ja sama poznałam jej twórczość już dość dawno temu. Jednak za każdym razem zaskakuje mnie coraz bardziej. Wcześniej przeczytana "Bezdomna" była powieścią, którą niemalże "pożarłam"; jeszcze wcześniej "Nadzieja" zrobiła na mnie podobnie dobre wrażenie, nie mówiąc o książkach, które przeczytałam jeszcze wcześniej i od których zaczęłam swoją przygodę z tą autorką. Serię owocową również mam po części już za sobą, a "W imię miłości" jest właśnie piątą częścią owej serii; serii, która zdobyła chyba moją największą sympatię.

Muszę przyznać jednak, że z każdą kolejną książką Katarzyna Michalak udowadnia, że potrafi pisać naprawdę na różne tematy, potrafi tworzyć książki gatunkowo zupełnie inne, ale jednocześnie wychodzi jej to doskonale. I chociaż mam jeszcze sporo do nadrobienia w jej twórczości, to zauważam jedno - jej pierwsze powieści podobają mi się o tyle, że dużo w nich miłości, słodyczy i ogólnie pozytywnych uczuć, to jednak jej ostatnie historie, w których nie brak bólu, cierpienia, zła i beznadziejności wywołują we mnie o wiele więcej emocji i znacznie trudniej potem mi o nich zapomnieć. A ja cenię autorki takich książek, których bohaterowie długo po zakończeniu nie mogą wyjść z mojej głowy. Tak właśnie jest również z "W imię miłości" - historią, która zmusza nas do tego, abyśmy sami rozejrzeli się wokół, bo może jest gdzieś ktoś taki jak Ania, kto potrzebuje naszej pomocy. Ta książka nie jest słodka, chociaż słodyczy też w niej nie brakuje, może jest jednocześnie odrobinę przewidywalna - jest jednak prawdziwa, pełna emocji, również tych negatywnych, które udzielają się czytelnikowi.

Nie dziwi mnie fakt, że Kasia Michalak zdobyła taką popularność wśród polskich czytelniczek - moje serce również zdobyła. Jestem pewna, że zdobędzie jeszcze wiele fanek (i fanów). "W imię miłości" jest kolejną książką, która zdobywa sporą popularność i temu też się nie dziwię - zasługuje na to. Polecam więc z czystym sumieniem.

12 komentarzy:

  1. Kasia Michalak to jedna z moich ulubionych polskich pisarek, bo potrafi pisać piękne opowieści, przy których czytelnik świetnie się bawi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Twoim opisie zauważyłam że jest to smutna historia. Chwilowo nie za bardzo mam ochotę płakać przy książce;)

    Zapraszam www.biblioteka-floo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że i mnie uda się ją kiedyś przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Katarzyna Michalak się nie ogranicza :) Jest tak multidyscyplinarna i tak wielotematyczna, że w Jej twórczości każdy znajdzie coś dla siebie

    OdpowiedzUsuń
  5. Naturalnie słyszałam o tej pisarce i mam nawet wiele jej powieści w planach. Mam nadzieję, że będą równie dobre jak ta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię tę autorkę, przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  7. "W imię miłości" to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Michalak, ale na pewno nie ostatnie. Książka bardzo przypadła mi do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Póki co omija mnie fenomen tej autorki i uwierzycie, że nie przeczytałam nic jej autorstwa? Pewnie kiedyś nadrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie niestety popularność pani Michalak zadziwia niesamowicie. I za tę książkę niestety podziękuję - nie dla mnie ten styl.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oh, jakże ja szukałam recenzji tej książki! I wreszcie znalazłam! Jak widzę, kolejna perełka spod pióra pani Michalak. Na bank się skuszę, gdy tylko ją gdzieś zobaczę!

    PS Nominowałam twój blog, więcej informacji na http://myworld-ofbooks.blogspot.com/2013/09/the-versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z panią Michalak jakoś się spotkać nie mogę... ;)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli