Złodziejka książek

Autor: Markus Zusak
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2008
Liczba stron: 495
Na Złodziejkę książek Markusa Zusaka polowałam bardzo długo. Na mojej liście 'must read' raz spadała na niższe w kolejności miejsca, raz znowu wchodziła na szczyt, ale zawsze była na liście książek, które przeczytać muszę. Jak widać, w końcu mi się to udało.

O czym jest Złodziejka książek? Wiele osób tę książkę chwali, chyba nie spotkałam się z żadną jej negatywną opinią, a być może i Wy macie ją już za sobą albo co najmniej słyszeliście o niej. Sam wydawca jednak nie do końca nam to zdradza. Przytacza jedynie cytaty i opinie, z których dowiadujemy się, że oto narratorem powieści jest sama Śmierć, a druga wojna światowa to tło wydarzeń. I tylko tyle. Jest jednak rok 1939. Dziesięcioletnia dziewczynka, Liesel Meminger trafia do rodziny zastępczej. Nie rozumie, dlaczego matka musiała ją oddać, załamuje się po stracie młodszego braciszka, który umiera podczas podróży. Trafia do Molching, małego miasteczka niedaleko Monachium, do wiecznie wrzeszczącej kobiety i jej męża, malarza pokojowego. Liesel jednak bardzo szybko przekona się, że wielka jak szafa, o kaczym chodzie Rose, przybrana matka, w rzeczywistości ma równie wielkie serce, a jej przybrany papa, malarz-akordeonista Hans, zostanie jednym z pierwszych jej przyjaciół w nowym miejscu i że dzięki niemu nauczy się czytać. Że Himmelstrasse w Molching stanie się jej domem, w zasadzie jedynym domem, jaki ma. Że znajdzie tu przyjaciela Rudy'ego, mieszkającego raptem kilka domów dalej... I że pojawi się w jej życiu jeszcze ktoś... Ktoś, kto tak naprawdę nie powinien się pojawić.

Jak wiadomo, rok 1939 to początek drugiej wojny światowej. Partia nazistowska jednak już od 1933 roku zaczęła wprowadzać w życie program, mający na celu całkowite odizolowanie i odcięcie od wszelkich praw ludności żydowskiej. Dziesięcioletnie dziecko jednak jeszcze nie jest w stanie zrozumieć wszystkiego, nie jest świadome tego, co się dzieje. Gdy więc do domu Hubermannów trafia Max, proszący o pomoc, dziewczynka początkowo się go boi, nie mając pojęcia kto to i dlaczego trafił pod ich dach. Rose i Hans, mimo tego, że nie powinni, i zdając sobie z tego sprawę, zaczynają pomagać mężczyźnie ukrywając go w piwnicy. Tak, Max jest niemieckim Żydem. A Liesel z czasem stanie się jego najlepszą przyjaciółką. 

Można by powiedzieć, że to zwykła książka. Niejedna przecież powieść rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej, niejedna opowiada o zagładzie Żydów... A jednak zwykła książka to nie jest, choćby dlatego, że samym jej narratorem Zusak uczynił Śmierć, a wojna i śmierć idą ze sobą zawsze w parze. A ile w życiu przeczytaliście książek, których narratorem była Śmierć?... Pewnie zaskoczę Was też tym, że Śmierć nie przybiera tutaj postaci kostuchy czy szkieletu w czarnym płaszczu z kapturem, nie trzyma w rękach kosy. A wręcz przeciwnie.

"Ja naprawdę potrafię być wesoły. I przyjacielski. I sympatyczny. I życzliwy. A to dopiero początek wyliczanki. Tylko nie proście mnie, żebym był miły. Ta cecha nie ma ze mną nic wspólnego"
(str. 9)

Mamy więc Śmierć. Mamy wojnę. Mamy Holocaust. Ale mamy też Niemcy. A trzeba przyznać, że niewiele jest powieści, które pokazują II wojnę światową z perspektywy społeczeństwa niemieckiego. Tutaj wszystkie wydarzenia mają miejsce w III Rzeszy pod dyktaturą Fuhrera. I mamy również złodziejkę książek. Małą dziewczynkę, której przyszło w tych czasach żyć. Powiecie: kolejna powieść o wojnie... Nie. Ona nie opowiada o wojnie, chociaż mamy tu wojnę w tle, mamy nazistowskie Niemcy, NSDAP i wojna bez wątpienia pełni tu dość ważną rolę. O czym więc jest ta książka? O przyjaźni, miłości i przede wszystkim o człowieczeństwie. O tym, że zawsze trzeba być człowiekiem, nieważne, czy żyjemy w targanym wojną państwie czy gdziekolwiek indziej. Takimi ludźmi na pewno byli Rosa i Hans Hubermannowie. I taka też była Liesel, mimo młodego swojego wieku. Ta książka przypomina nam o tym, że III Rzesza to nie byli tylko naziści i bezwzględny Hitler, to nie tylko partia, nie tylko ludzie, którzy ludźmi w rzeczywistości wcale nie powinni się nazywać. Niemcy miały też tę drugą stronę medalu - społeczeństwo, rodziny, które na wojnie traciły najbliższych, ludzi dobrych, współczujących, którzy nie zawahali się pomagać nawet wtedy, gdy mogło kosztować to ich życie. Pod tym też względem książka ta trochę mi przypomina Pozwólcie nam krzyczeć Stanisławy Fleszarowej-Muskat. Chociaż są to tak naprawdę dwie różne książki napisane przez różnych autorów.

A Markusa Zusaka tylko i wyłącznie można podziwiać za to, że stworzył taką książkę. Mimo że nie żył w tamtych czasach i miał z tym naprawdę niewiele wspólnego. Nie przeżył prześladowania, nie przeżył czasu, jakim jest wojna, nie poznał na własnej skórze rządów Hitlera. I dzięki Bogu. Podziwiam go więc za to, że stworzył tak piękną książkę, która z pewnością pozostanie w mojej pamięci na długo. Dlaczego? Bo trudno, naprawdę trudno o niej zapomnieć. Zapomnieć o Liesel, która jest tak prawdziwa... nie idealna, bo nikt idealny nie jest, ale o dobrym sercu, mimo że kradnie, że jest uparta i zawzięta. Zresztą każdy bohater, każdy mieszkaniec Himmelstrasse ma w sobie coś, dzięki czemu trudno go nie pokochać. Wszyscy oni są rzeczywiści i prawdziwi. I ciężko się z nimi rozstawać... Chociaż Śmierć, narrator książki nie raz i nie dwa zdradzi nam wydarzenia z ich przyszłości, wydarzenia, które nie każdy czytelnik chciałby znać na tym etapie - nie psuje to lektury. Koniec i tak zaskoczy i wzruszy. A nie jest to książka z tych, co kończą się happy endem, niestety.

Takie powieści zawsze robią na mnie ogromne wrażenie i przeczucia co do Złodziejki książek nie zawiodły mnie. Ta książka jest cudowna i piękna, chociaż nie do końca opowiada o pięknych czasach. Książka bez wątpienia dla każdego, lektura, która wzrusza i daje do myślenia. Powieść na miarę klasyki.

"Kiedy narratorem czyni się Śmierć, a tematem Holocaust, można spodziewać się kłopotów. Markus Zusak radzi sobie jednak znakomicie. To nie są wspomnienia, Złodziejka książek nie rości pretensji do oddania historycznej prawdy, tylko raczej - historycznej sprawiedliwości. Wysiłek godzien zastanowienia"
Jarosław Lipszyc, poeta i publicysta

14 komentarzy:

  1. uwielbiam tę książkę, wywarła na mnie ogromne wrażenie. Coś naprawdę wyjątkowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, mam podobnie jak ty: wciąż pamiętam o tej książce, przypominam sobie o niej od czasu do czasu, ale w gruncie rzeczy stale mam ją bardzo wysoko na liście do przeczytania. Mam nadzieję, że i mnie wkrótce uda się ją dorwać, twoja recenzja ponownie rozbudziła mój apetyt!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Długo bronię się przed tą książką, jednak nie pozostaje mi nic innego jak dać się przekonać. Książka wydaje się taka, prawdziwa i do bólu piękna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno bardzo ciekawa pozycja :D Coś czuję, że nie ma innej opcji - muszę ją przeczytać :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, piękna książka. Zapadła mi głęboko w pamięć

    OdpowiedzUsuń
  6. Może przeczytam, choć nie jest ona na mojej liście Must Read...

    OdpowiedzUsuń
  7. Na mnie też Złodziejka...wywarła ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba będę musiała przeczytać :) Choć z czasem bywa różnie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chętnie przeczytam, bardzo ciekawa pozycja :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. słyszałam nie czytałam może kiedyś mi się uda ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dla mnie to jedna z najlepszych książek na świecie. Styl Zusaka mnie oczarował, a cała historia? Cóż, nie raz nad nią zapłakałam. Coś niesamowitego, tak prostymi słowami zbudować piękno nieporównywalne z niczym innym...

    OdpowiedzUsuń
  12. Kilka razy o niej słyszałam, ale jakoś nigdy po nią nie sięgnęłam, mimo że tytuł jest świetny. Będzie trzeba to w końcu zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam w planach, poszukuję jej w bibliotece, bo słyszałam o niej same pozytywne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Złodziejka książek" to jedna z najlepszych książek jakie do tej pory miałam okazję czytać. Na pewno zostanie w mojej pamięci na bardzo długo.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli