Więzień Nieba

Autor: Carlos Ruiz Zafon
Wydawnictwo Muza, 2012
Liczba stron: 411
Carlos Ruiz Zafon jest jednym z tych autorów, po którego książki sięgam w ciemno. Zaczarował mnie swoim "Cieniem wiatru", potem "Grą Anioła", następnie były jeszcze powieści, nazywane mianem młodzieżowych. Każda z tych książek miała w sobie to coś, co jeszcze utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to autor, którego książki będę czytać i nic mnie przed tym nie powstrzyma. Przyszedł w końcu i czas na "Więźnia Nieba" - powieść, której niespecjalnie było po drodze do mnie, w końcu jednak trafiła...

Pamiętacie Cmentarz Zapomnianych Książek? Ten, kto czytał dwa wyżej wspomniane tytuły na pewno kojarzy, o czym mowa - i słusznie. To tajemnicze miejsce (swoją drogą bardzo chciałabym zobaczyć to na żywo) pojawi się i tutaj, "Więzień Nieba" jest bowiem kolejną częścią wspomnianych wcześniej powieści. Znowu znajdziemy się w księgarni Sempere i Synowie, znowu spotkamy się z Danielem i jego ojcem, z żoną Daniela Beą oraz jego najlepszym przyjacielem Ferminem. I to właśnie tego ostatniego w głównej mierze dotyczy ta książka. Fermin przygotowuje się do ślubu ze swoją ukochaną. Pewnego dnia jednak w swojej księgarni Daniel przyjmuje tak tajemniczego, co odrażającego wręcz klienta. Klient ów wydaje masę pieniędzy na książkę, którą z kolei dedykuje... Ferminowi. Skąd przyjaciel Daniela zna tego mężczyznę, co kryje jego przeszłość?

Fermin Romero de Torres jest dość tajemniczą postacią i zdaje się, że nie tylko dla czytelnika... bo również dla samego Daniela... Skrywa bowiem przeszłość, o której najchętniej by zapomniał, a która właśnie teraz wraca do niego - w najmniej odpowiednim momencie. Tajemniczość jednak to jest jeden z atutów Zafona - jego powieści zawsze są owiane mniejszą lub większą tajemnicą i takie też zostają praktycznie do końca. O Danielu przecież też nie wiemy wszystkiego... To samo było z głównym bohaterem "Gry Anioła" Davidem Martinem... David wraz z Ferminem pojawi się i tutaj, okaże się bowiem, że dawno, dawno temu drogi obu mężczyzn się skrzyżowały... I być może wreszcie odkryjemy część tej tajemnicy...

Długo nie mogłam się doczekać tej książki, więc gdy tylko wpadła w moje ręce, zaczęłam ją czytać. Spodziewałam się klimatu podobnego do "Cienia wiatru" czy "Gry Anioła" - i taki też klimat dostałam - trochę sennego, ponurego miasta, jakim u Zafona jest Barcelona, ale w tym dobrym znaczeniu, takim, że chętnie sama bym ją obejrzała na własne oczy i przeszła się jej uliczkami. Barcelona jednak czaruje od początku, odkąd tylko mamy styczność z Cmentarzem Zapomnianych Książek. Tutaj więc nie jest to nowością. I być może nic nie jest tu nowością oprócz tajemnic i opowieści Fermina, ta książka ma jednak w sobie to "coś"... Może ja nie jestem obiektywna co do autora, bo go uwielbiam, książka jednak zbierała (i zbiera) masę pozytywnych opinii, a o czymś chyba to świadczy, prawda?

Mnie się zawsze doskonale czyta Zafona, zarówno tę jego - nazwijmy to - serię (chociaż niespecjalnie to słowo mi tutaj pasuje), jak i pozostałe powieści, "niby" młodzieżowe. Niby - bo są one dla każdego, nie tylko dla młodych czytelników. Wracając jednak do książek z serii Cmentarza Zapomnianych Książek - podoba mi się tutaj również to, że wszystkie te trzy powieści są jakby niezależnymi od siebie historiami, których nie trzeba czytać po kolei, ale tak, jak nam to odpowiada. Każda z nich jednak jest kolejną częścią układanki względem poprzedniej i doskonale się uzupełniają, a razem tworzą niezwykłą całość... I mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. "Więzień Nieba" też i jednoznacznie się nie kończy, a pozostawia nas z dalszymi pytaniami, na które, mam nadzieje, autor jeszcze odpowie. A nawet sam Zafon nam tutaj mówi, że to absolutnie nie koniec historii, że ona się tutaj tak naprawdę dopiero zaczyna. Trzymam go za słowo, bo oprócz "Księcia Mgły", którego jeszcze nie miałam okazji czytać, a którego lekturę planuję już niedługo - nic mi już do przeczytania z książek tego autora nie zostało...

Dzięki Zafonowi mam ogromny sentyment do Barcelony i Cmentarza Zapomnianych Książek. Jestem też ogromną fanką jego pozostałych powieści, pełnych tak charakterystycznej dla autora magii. Jeśli więc jeszcze nie mieliście okazji poznać jego twórczości - zachęcam, chociaż ostrzegam, że Zafon zaczarowuje i to bardzo szybko, że nawet nie zauważycie kiedy, a już będzie po Was :-)

11 komentarzy:

  1. Kusisz:) Będę musiała przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przygodę z tym autorem zaczęłam od "Księcia mgły", wkrótce sięgnę po inne książki :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Poluję na tę książkę, bo z tej serii czytałam grę Anioła i byłam nią oczarowana
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również mam słabość do Zafona :-) Książkę mam już od dłuższego czasu ale pomyślałam że najpierw powinnam odświeżyć poprzednie. I tak jakoś zabrać się nie mogę choć wiem że będzie to wspaniała literacka przygoda :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka czeka na mojej półce na swoją kolej. Zafona polecać mi nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta seria Zafona jest cudowna, klimatyczna, piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i bardzo miło wspominam

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam jego dwie książki "Pałac Północy" i "Cień wiatru" i faktycznie autor mnie sobą zaczarował, oczarował itd. ;) Pozdrawiam ;0

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Zafona! Cała historia związana z Cmentarzem Zapomnianych Książek już za mną. Teraz poluję na inne książki tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zafon jest cudny i uwielbiam jego książki. Nie mogę się doczekać kolejnej, bo wszystkie wydane dotychczas przeczytałam:)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli