Ostatnie spotkanie w Paryżu

Autor: Lynn Sheene
Wydawnictwo Otwarte, 2012
Liczba stron: 360
Zawsze, gdy tylko jakaś książka bardziej lub mniej dotycząca Paryża wpadnie w moje ręce, jest od razu obdarzona znacznie większym zainteresowaniem niż inne powieści, jakkolwiek ciekawe by nie były. W Paryżu jestem zakochana od zawsze, na razie tylko i wyłącznie platonicznie (o ile można to tak nazwać), bo nigdy jeszcze tam nie byłam. Poznałam je jednak całkiem nieźle głównie dzięki książkom i różnorakim przewodnikom. Zresztą dałam również temu wyraz nie raz i na moim blogu. "Ostatnie spotkanie w Paryżu" skusiło mnie więc głównie swoim tytułem, ale nie tylko. Również czasem, w jakim dzieje się cała akcja - drugą wojną światową.

Rok 1940. Claire wyjeżdża z Nowego Jorku, próbując niejako ukryć się przed swoim mężem, którego nigdy nie kochała. Jakiś czas temu jednak poznała Laurenta, Francuza, który to wzbudził w niej chęć poznania miasta świateł - Claire udaje się więc do stolicy Francji. Wkrótce po przybyciu do Francji jednak Paryż dostaje się pod okupację niemiecką. Mimo wszystko Claire chce tu zostać - miasto jej się podoba nawet podczas wojny, kobieta właśnie tutaj odnajduje swój dom, swoje miejsce na ziemi. Miasto nawet wtedy nie traci nic ze swojego uroku, tym bardziej, że właśnie tutaj, zbiegiem okoliczności, Claire pozna tajemniczego Thomasa Greya....

Zaczynając czytać tę książkę byłam raczej przygotowana na zwykły romans, rozgrywający się podczas drugiej wojny światowej. Ja jednak określiłabym tę powieść bardziej jako obyczajową. Wiadomo, Paryż kojarzy nam się przede wszystkim z jednym - z miłością. Zawsze była ona jedną z najważniejszych rzeczy, nieważne, czy na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku, kiedy miasto przeżywało swój największy rozkwit, czy podczas drugiej wojny światowej, czy teraz - dla nas zawsze będzie to miasto miłości i sztuki, która to uczucie wyrażała. "Ostatnie spotkanie w Paryżu" to książka o Paryżu właśnie. Ale czy o takim mieście, z jakim nam się ono kojarzy? Niekoniecznie.

Powieść przedstawia historię Claire począwszy od 1940 roku, dnia jej wyjazdu z Ameryki, aż do zakończenia wojny i wyzwolenia miasta w 1945 roku. I teoretycznie opowiada nam o głównej bohaterce. Ale czytając powieść nie trudno zauważyć, że to nie Claire (a na pewno nie tylko ona) jest główną postacią w tej opowieści, głównym jej bohaterem jest bowiem samo miasto. Piękne miasto, które na oczach kobiety niszczeje w walkach, kapituluje, dostaje się pod okupację niemiecką. Miasto, w którym kwitnie podziemie i ruch oporu, ludzie ryzykują życie, aby ocalić to, co zostało z Paryża, znaleźć sposób, aby wygrać z okupacją. Siłą rzeczy Claire wpada właśnie w to środowisko, jakby niezależnie od siebie... I to właśnie tam pozna Thomasa... Sam miłosny wątek nie jest w tej książce aż tak rozwinięty, wydaje mi się jednak, że autorka zrobiła to celowo, na pierwszym miejscu stawiając inną miłość - miłość do Paryża, w którym nie sposób się nie zakochać...

Chciałabym, aby miasto, jeśli już uda mi się tam znaleźć, zaczarowało mnie tak samo, jak bohaterkę książki Lynn Sheene. Po raz kolejny wpadła w moje ręce książka, która w ten sposób przedstawiła mi stolicę Francji, że chciałabym znaleźć się tam już teraz. Chociaż nie ma już tego miasta świateł, jakim to miejsce było na początku ubiegłego wieku, to jednak wciąż zachwyca - ciekawa jestem, czy tak samo zachwyciłoby mnie.

"Ostatnie spotkanie w Paryżu" naprawdę dobrze się czyta i absolutnie nie jest to książka tylko i wyłącznie dla miłośników miasta, tak jak ja. To jest również książka, która w innym świetle przedstawia ten mały kawałek historii, przybliża nam działania podziemia i całe to środowisko, jak również samą mentalność Francuzów, ale i Niemców jako okupantów. Ale jeśli ktoś z Was lubi rozmanse czy powieści obyczajowe, "Ostatnie spotkanie..." również będzie dla takich osób bardzo ciekawą książką. Może sama akcja nie pędzi tam na łeb na szyję, a wszystko rozgrywa się dość spokojnie, to jednak nie brak tu momentów trzymających w napięciu, a do bohaterów jesteśmy w stanie się do tego stopnia przyzwyczaić, że po prostu z niektórymi trudno się rozstać. Powieść zrobiła na mnie znacznie większe wrażenie, niż miałam co do niej początkowe przekonania - więc jak widać, warto ją przeczytać.

13 komentarzy:

  1. Paryż... Kocham czytać książki, gdzie akcja dzieje się właśnie w mieście miłości. Pierwszy raz słyszę o tym autorze i książce. Po Twojej recenzji do mojej listy dojdzie kolejna pozycja do kupienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podzielasz moje odczucia. A książka jak widać droga nie jest, więc tym bardziej warto :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię, kiedy lektura okazuje się dużo lepsza, niż zakładałam przed jej rozpoczęciem:) Paryż co prawda ani mnie grzeje, ani ziębi, jednak to jeden z moich ulubionych zabiegów: uczynić miasto bohaterem powieści, choćby tylko drugoplanowym:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją w najbliższych planach :) Nie jestem do końca pewna, czy spodoba mi się tak jak Tobie, jednak też mam słabość do Paryża i Francji, więc liczę, że pod tym względem będę zachwycona :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Ostatnie spotkanie" od ponad roku czeka na mnie na półce. Twoja recenzja trochę mi o niej przypomniała, a pozytywna opinia jak najbardziej zachęciła do lektury.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czuję się bardzo zainteresowana samym miastem, ale książka zapowiada się ciekawie, więc chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tej książce i mam ją w planach

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z kolei sięgnęłam po książkę z ogromnymi oczekiwaniami. Z początku mnie rozczarowała i nie mogłam przebrnąć przez pierwsze rozdziały. Potem nie wiadomo kiedy wsiąknęłam w tę historię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię książki, które przenoszą w przeszłość, a poza tym Paryż... Piękna sceneria! Rozejrzę się za tą książką!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. już sama okładka jakoś tak mnie przyciąga :) i jeszcze ten Paryż w tle, ehh... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O tak tak, to coś dla mnie:) Muszę dodać do listy "chcę przeczytać" :)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli