Ogród cieni

Autor: Virginia Cleo Andrews
Wydawnictwo Świat Książki, 2013
Liczba stron: 333
Wreszcie dotrwałam do końca tej opowieści. Serii, która mimo upływu czasu nadal jest bardzo popularna, do tego stopnia, że doczekała się nawet wznowienia. I niejeden czytelnik kojarzy Virginię Andrews i "Kwiaty na poddaszu", pierwszą część owej serii. Na mnie zrobiła ona ogromne wrażenie. Wreszcie oto mam już za sobą jej piątą część... Wreszcie.

"Ogród cieni" to już nie jest opowieść o Cathy i Chrisie. I chyba dobrze, bo myślę, że wszystko w tej kwestii zostało już wyjaśnione. Dzięki tej powieści wrócimy jednak do początku całej historii, a nawet przeniesiemy się jeszcze bardziej w przeszłość. "Ogród cieni" bowiem to opowieść o matce Corrine, czyli babce dzieci uwięzionych na poddaszu, Olivii oraz jej mężu, Malcolmie. Czytając więc tę piątą część poznamy jakby genezę wszystkich wydarzeń, ich okoliczności - bo skutki przecież już dobrze znamy.

Muszę przyznać, że chociaż cała seria bardzo mi się podobała, to jednak pierwszy jej tom był zdecydowanie najlepszy. I chyba większość czytelników się ze mną zgodzi. Może i prawdą jest, że autorka kolejne tomy pisała trochę na siłę, powtarzała się w kolejnych częściach, a książki stały się dzięki temu dość przewidywalne - ja sama podeszłam do nich z pewną rezerwą i może dlatego dość mile zaskakiwał mnie każdy kolejny tom. Cieszę się jednak, że "Ogród cieni" to już koniec tej historii, której wielu czytelników uważa za już i tak za długą.

Nie wiem, czy potrzebne było wracanie do wczesnej przeszłości i opowiadanie o dziadkach Cathy, Chrisa, Cory'ego i Carrie. Może i nie. Nie mogę się jednak zgodzić z tym, że absolutnie nic nie wnosi do historii - wręcz przeciwnie. "Ogród cieni" opowiada bowiem o tym, jak w ogóle doszło do małżeństwa Olivii i Malcolma oraz jak wyglądało ich małżeństwo. Pamiętam, że gdy czytałam pierwszy tom, babka rodzeństwa wydawała mi się osobą okrutną, bez żadnych skrupułów i uczuć do dzieci. Tutaj zaczęła mi się mienić jednak w zupełnie innym świetle i może was zdziwię, ale nawet ją polubiłam. Na pewno jednak jej współczułam. Dziewczyna, która bardzo pragnęła miłości i uczucia, zakochana i wydawałoby się szczęśliwa, już pierwszego dnia po ślubie poznaje prawdziwą twarz swego męża - człowieka, który szukał tak naprawdę dobrej żony, która urodzi mu dzieci i która umiała będzie poprowadzić tak wielki dom. Jej marzenia zderzyły się brutalnie z rzeczywistością, wcale nie tak kolorową. Łatwiej dzięki temu rozumieć jej zachowanie. Plusem jest również to, że narratorem tej części jest sama Olivia, poznajemy ją więc również dzięki jej przemyśleniom i odczuciom. I zaskoczyło mnie to, że bohaterka ta wcale nie była tak okrutna, jaką wydawała się na początku... Była po prostu bardzo nieszczęśliwą kobietą, która trafiła pod niewłaściwe drzwi.

Dobrze, że ta historia tak się kończy, że nie ma już dalszych części, bo cóż jeszcze można by dopisać? Autorka wykorzystała swój pomysł chyba aż nadto, bo spotykam się często z opiniami, że to i tak za dużo. Cóż, jest pięć części i już - nie ma co nad tym filozofować. Mnie podobał się każdy tom z osobna, a "Ogród cieni" jest zwieńczeniem tego wszystkiego i warto go poznać przede wszystkim ze względu na perspektywę Olivii. Fajny był pomysł na to, aby znów wrócić do początku, chociaż niewiele jest w stanie nas już zaskoczyć. Całą serię jednak polecam, bo ja sama spędzałam przy tych książkach bardzo miło czas i trudno będzie je ot tak zapomnieć.

7 komentarzy:

  1. Mam w planach całą tę serię

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie ta cześć i pierwsza są najlepsze. Na przebieg fabuły tej części zdecydowanie miała jeszcze jeden autor- facet, który po śmierci pisarki ja dokończył. Dzięki temu nie nudziłam się, a nawet mnie się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnią część czytałam już, bo chciałam dotrwać do końca serii. Według mnie, jest ona najgorszą częścią z całego cyklu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się że mimo wszystko i ostatnia część sprawiła Ci przyjemność. Ja póki co mam za sobą 2 części i na pewno sięgnę po kolejną. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero przede mną, ale na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam za sobą pierwszą część, ale jakoś niespecjalnie mi się podobała, pewnie z ciekawości sięgnę po następne, ale nie w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja skończyłam na części trzeciej. I myślę, że na razie mi to wystarczy. Wszystkie te książki miały w sobie "coś". Każda na swój sposób była inna i straszna, choć nie da się ukryć, że w kolejne części są ciut odtwórcze. Ja większości najbardziej podobały mi się "Kwiaty na poddaszu", ale może dlatego, że otwierały cykl i nie wiedziałam czego się spodziewać.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli