Jane Eyre. Autobiografia

Autor: Charlotte Brontë
Wydawnictwo Mg, 2013
Liczba stron: 607
Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o książce pt. "Dziwne losy Jane Eyre" albo chociażby o filmie pod tym samym tytułem. Nawet ktoś, kto w ogóle książek nie czyta skojarzy ten tytuł, nie sądzicie? Charlotte Brontë właśnie z tej powieści jest najbardziej znana, to właśnie ta powieść przyniosła jej światową sławę i zaliczana jest do klasyki literatury światowej. Ja od zawsze chciałam ją przeczytać, gdzieś na półce w domu u rodziców stoi jeszcze jej stare wydanie, a może i dwa. Nigdy jednak nie było czasu albo miałam coś innego pod ręką do czytania. Film również kojarzę dość mgliście - z czego się cieszę, bo gdy w końcu w moje ręce wpadło najnowsze wydanie powieści Charlotte Brontë, ucieszyłam się, że w końcu będzie okazja, nie szukałam więc kolejnych wymówek.

Jane Eyre poznajemy jako dziesięcioletnią dziewczynkę, która, straciwszy oboje rodziców, wychowywana jest u swojego stryja. Jednak gdy i ten umiera, zostaje sama z ciotką i kuzynami, którzy nie bardzo za nią przepadają. Postrzegana jako ciężar i kula u nogi, przy pierwszej nadarzającej się okazji zostaje wysłana do szkoły dla sierot, utrzymywanej z celów dobroczynnych. W szkole o dość surowym rygorze Jane zdobywa wykształcenie i zostaje nauczycielką. Nie chcąc jednak wiązać się na stałe ze szkołą znajduje posadę guwernantki w posiadłości pana Rochestera - ma uczyć kilkuletnią Adelkę, również sierotę przygarniętą przez pana domu. W Thornfield Hall, gdzie zamieszka, Jane w końcu znajdzie namiastkę rodziny w postaci małej Adelki, pani Fairfax - gospodyni oraz Edwarda Rochestera - swojego pracodawcy. Nad tym ostatnim jednak wiszą czarne chmury, upomina się o niego przeszłość, a Jane, choć przywiązana do Thornfield Hall, wkrótce wbrew sobie opuści ukochanego pana, aby szukać własnej drogi w życiu.

Wiele z Was pewnie doskonale zna fabułę tej powieści. Ja, jak napisałam wczęsniej, dopiero teraz poznałam tę książkę, chociaż nic nie stało na przeszkodzie i mogłam ją przeczytać o wiele wcześniej. Na niektóre dzieła jednak chyba musi przyjść odpowiedni czas. I taki też czas w końcu przyszedł na najsłynniejszą książkę Charlotte Brontë. Nie muszę Wam już pisać, że powieści epoki wiktoriańskiej uwielbiam, jestem miłośniczką nie tylko Charlotte, ale i Emily, a także Anne. Każda z tych sióstr ma w sobie coś, co czytelnika przyciąga - może jest to wieloznaczeniowość ich powieści, może uniwersalność, a może wszystko naraz? Faktem jest jednak na pewno to, że chyba nigdy nie stracą na znaczeniu i będą czytane zawsze - bo to klasyka w pełnym znaczeniu tego słowa.

"Jane Eyre. Autbiografia", czyli najnowsze wydanie "Dziwnych losów Jane Eyre" jest więc dokładnie taka, jakiej się spodziewałam: klasyczna, a zarazem wciągająca, intrygująca, mimo że pisana wiele lat temu. Trudno się od losów Jane oderwać, każdy kolejny rozdział zapowiada coś nowego. Sporo się też tutaj dzieje, biorąc pod uwagę czasy, w jakich żyła autorka, jej styl pisania i ogólnie styl takich powieści - nie jest to przecież literatura, w której akcja goni, a raczej spokojna opowieść. Tutaj narratorką jest Jane, co łatwo było przewidzieć i rzeczywiście opowiada ze spokojem o wydarzeniach, które działy się w jej życiu, ale że działo się mało i było ono nieciekawe - tego powiedzieć nie można. Książka jest bardzo wciągająca i nawet nie zorientowałam się, że tak szybko przebrnęłam przez te 600 stron.

Warto również wspomnieć, że powieść ta zawiera wątki autobiograficzne. Może nie jest to autobiografia w takim znaczeniu, jakie znamy dzisiaj, jednak Charlotte pisząc "Dziwne losy Jane Eyre" wzorowała się na własnych odczuciach, cierpieniach i tęsknotą za drugim człowiekiem. Autorka dobrze wiedziała co to samotność, sama sporo wycierpiała i wszystko to przelała na karty książki. Wyszła jej z tego piękna historia o miłości, przyjaźni, cierpieniach i tęsknocie, ale i o kobiecie niezależnej, pewnej siebie, która wie czego chce.

Trzeba też oczywiście dać plus samemu wydawnictwu za tak piękną okładkę i ogólnie wznowienie tej książki. Wydanie aż miło wziąć do ręki (a ja mam szczególny sentyment do powieści sióstr Brontë wydanych przez wydawnictwo Mg). Cieszę się, że dzięki czemuś takiemu pamięć o autorce nie zginie... chociaż czy da się zapomnieć w ogóle o tej powieści? Nie sądzę. Należy już od jakiegoś czasu do klasyki i czytelnicy, którzy jeszcze nie mieli książki w rękach, powinni to jak najszybciej nadrobić - takie jest moje zdanie.

Za kolejną podróż do epoki wiktoriańskiej w wykonaniu Brontë serdecznie dziękuję wydawnictwu Mg

12 komentarzy:

  1. żałuję że kiedy wypożyczałam tę książkę z biblioteki, nie było tam tego wydania (a inne książki Charlotte są w tych najnowszych), tylko w jakimś rozlatującym się... książka oczywiście genialna. raczej wolę Charlotte od Emily, bo "Wichrowe wzgórza" są tak okropnie smętne.. z Anne jeszcze nie miałam styczności. trzeba nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Wichrowe wzgórza" uwielbiam, a jeśli chodzi o Anne, polecam "Lokatorkę Wildfell Hall" - świetna, jedna z moich ulubionych powieści :)

      Usuń
  2. Ja też uważam, że to rewelacyjna książka! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powtarzam się, ale przepiękna, chyba najpiękniejsza historia o miłości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście pięknie są wydane te książki. Muszę przeczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, świetnie byłoby mieć je wszystkie na półce :)

      Usuń
  5. A ja nie znam tej opowieści i mam nadzieję, że będę miała okazję poznać ją właśnie w tym wydaniu od wydawnictwa MG.
    Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzy mi się skompletowanie książek autorstwa trzech sióstr Bronte, a wisienką na torcie byłaby ta właśnie pozycja!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na początku się zastanawiałam, o co kaman z tą książką - ja znam powieść 'Dziwne losy Jane Eyre' i to słowo 'autobiografia' mnie trochę zdziwiło. Teraz widzę na zagranicznej stronie, że taki był oryginał. Miło, że wydawnictwo MG postanowiło iść w tym kierunku - wydanie jest bardzo ładne. Ale ja już mam tę starą wersję i chyba przy niej pozostanę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od sióstr Bronte czytałam "Lokatorkę...", "Profesora", "Agnes Grey", "Shirley" i chyba tyle, ta książka czeka już na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przeczytam, tym bardziej, że to druga recenzja do tego pozytywna tejże książki. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądałam film "Jane Eyre", a książkę zaczęłam czytać, jednak nie dane było mi ją skończyć. Ta historia mnie oczarowała i nie wątpię, że jeszcze sięgnę po "Dziwne losy Jane Eyre".

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli