Wizyta

Autor: Stanisława Fleszarowa-Muskat
Wydawnictwo Edipresse, 2012
Liczba stron: 247
Wreszcie miałam okazję przeczytać powieść, która jednocześnie jest zakończeniem trylogii Stanisławy Fleszarowej-Muskat; trylogii, która, odkąd tylko sięgnęłam po "Pozwólcie nam krzyczeć" stała się jedną z moich ulubionych... I nie oszukujmy się, jest tak głównie dlatego, że jej akcja dotyczy II wojny światowej. Nie ukrywam tego. Po wszystko, co dotyczy tamtego okresu, ja zawsze sięgam z wielkim zainteresowaniem i nie inaczej było z tą powieścią. Ja po prostu wiedziałam, że ona mi się spodoba. I spodobała - do tego stopnia, że teraz, w końcu, mam już za sobą jej trzecią część.

Nie będę streszczać Wam fabuły "Wizyty" - nie ma sensu, napiszę tylko tyle, że jest już 25 lat po wojnie, 10 lat później od momentu, w którym kończy się "Przerwa na życie". Pamiętacie Gastona, francuskiego jeńca, który również spędził wojnę w Edelheim? Razem z Gastonem właśnie Magdalena wraca do niemieckiego miasteczka, jakże innego, niż 25 lat temu... Wraca, aby rozliczyć się w końcu z przeszłości, aby spokojnie można było iść dalej, nie myśląc już więcej o tym, co stało się wiele lat temu. Muszę przyznać szczerze, że zakończenie "Przerwy na życie" mnie zaskoczyło - płakałam nad tą książką. A ja nie płaczę nad książkami, chyba że są naprawdę wyjątkowe. "Pozwólcie nam krzyczeć", "Przerwa na życie" oraz "Wizyta" takie są.

Cóż tu dużo mówić - historia Magdaleny oraz jej przyjaciół, którzy podzielili ten sam los - zostali wywiezieni do niemieckiego, przemysłowego miasteczka Edelheim, pracowali w tej samej fabryce, dzielili te same smutki, nieszczęścia, ale i radości - ta historia jest po prostu prawdziwa. Nie w sensie autentyczności postaci, ale wydarzeń już tak. Faktem jest, że Niemcy robili łapanki i wywozili ludzi do przymusowej pracy - w ten sposób właśnie trafiła tam Magdalena. Faktem jest, że istnieli ludzie niemieckiego pochodzenia, którzy pomagali cudzoziemcom, ludzie, którzy nie dali się nazistowskiej władzy, których faszyzm nie dotknął i nie zniszczył. Takim człowiekiem była Erna, takim był Ernst Waldemar, czy uwielbiana przeze mnie Frau Huber... Ale ta powieść jest prawdziwa i mądra również dlatego, że uczy nas - tamtych czasów, ludzi i wydarzeń... ludzkiej mentalności, dobroci, ale i okrucieństwa. Niestety.

Stanisława Fleszarowa-Muskat ma przy tym chyba nie dający się powtórzyć, powielić przez nikogo styl. Pisze niezwykle przejmująco, pełno tu emocji, które towarzyszą czytelnikowi wraz z bohaterami... Strasznie mi się to podoba w jej książkach. Nie wiem, czy w innych jest podobnie, ale tutaj to urzeka, dodatkowo chyba ze względu na czas i wydarzenia, których ta powieść dotyczy. Czy wydźwięk tej książki jest pozytywny? Sama nie wiem, fakt, wszystko niby się kończy, o przeszłości, złej i okrutnej przecież trzeba zapomnieć, cieszyć się życiem i iść dalej. Ale mimo wszystko w "Wizycie", jak i pozostałych, chociaż tutaj chyba bardziej jest to widoczne - pełno melancholii, takiego smutku po prostu, wiszącego gdzieś nad bohaterami, który nie daje im o sobie zapomnieć.

Kto by pomyślał, że ta historia tak zapadnie mi w pamięci?... Tak właśnie się stało, bo taka jest ta książka - niepowtarzalna, prawdziwa i mądra. Po prostu. Nie ma co nad nią filozofować. Nie da się jednak nie zastanowić po jej przeczytaniu nad tym wszystkim, skończyć, zamknąć i zapomnieć - nie da się. Wojna i czas spędzony w Edelheim będzie z nami tak samo, jak przez cały czas był z Magdaleną, Gastonem, Piotrem i Erną. To jest przeszłość, której nie da się zmienić. Dobrze, że wciąż powstają takie historie. Dobrze też, że dzięki swoim książkom Stanisława Fleszarowa-Muskat wciąż żyje z czytelnikami, wciąż jest obecna i przede wszystkim wciąż czytana i podziwiana.

8 komentarzy:

  1. Nazwisko autorki coś mi mówi, możliwe, że nawet u Ciebie widziałam zachęcającą recenzję. Skoro zakończenie trylogii jest dobre, to postaram się sięgnąć po pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie moja tematyka, poza tym nie przeczytała pierwszych dwóch części, więc raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam dwie pierwsze części. Uwielbiam Fleszarową. Z pewnością przeczytam również "Wizytę".

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar poznać twórczość tej pisarki, więc chyba zacznę od tej trylogii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam całą trylogię i uwielbiam:) Fajnie, że wznowili te książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę sięgnąć po tom pierwszy

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię Fleszarową- Muskat. Całą serię mam już za sobą i bardzo ją sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej autorki, ale widzę że warto się za jej seria rozglądnąć, będę ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli