Upalne lato Kaliny

Autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Wydawnictwo Mg, 2013
Liczba stron: 276
Pamiętacie "Upalne lato Marianny"?... Książka ta miała swój czas, czas zresztą bardzo dobry, we wszystkich księgarniach, a na blogach zbierała prawie same superlatywy. Napisałam "prawie", ponieważ ja sama tą książką zachwycona zbytnio nie byłam - spodziewałam się czegoś innego, lepszego, i może miałam zbyt duże oczekiwania, skoro się tylko rozczarowałam?... Cóż, tak mogło być. Nie zmieniło to jednak faktu, że gdy zobaczyłam w zapowiedziach wydawnictwa Mg drugą część owej sagi, naprawdę się ucieszyłam i pomyślałam, że miło by było poznać dalsze losy bohaterów poznanych wcześniej, bohaterów, którzy byli przecież w tamtej książce jedną z najważniejszych zalet.

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak postanowiła jednak pójść o krok dalej i bohaterką swej drugiej książki z tej serii uczynić Kalinę. Kalina jest córką Marianny - kobietą już dorosłą, która jest zarazem mężatką i matką. Pomyślicie sobie pewnie, zresztą jak ja: a gdzie tamci bohaterowie? Co się z nimi stało, jak potoczyły się ich losy? "Upalne lato Marianny" przecież zakończyło się w chwili, gdy w kraju wybucha druga wojna światowa, nie mówiąc już o tym konkretnym zakończeniu książki, które wręcz powala czytelnika... Co więc z tym wszystkim?.... Cóż, nie martwcie się - na wszystko znajdzie się odpowiedź.

Kalina jest chłopczycą, mimo że już dorosła i mająca męża i dziecko, nigdy nie uważała siebie za atrakcyjną, a o swój wygląd też specjalnie nie dbała. Obecnie wraz z mężem i przyjaciółmi spędza urlop w Zakopanem. Mąż Jerzy może w końcu spokojnie napisać swoją pracę naukową, Kalina ma zamiar korzystać w uroków gór. Córka Kaliny zostaje w Kamieńczyku (tak!, wrócimy do Kamieńczyka) razem z Gabrysią. Pamiętacie Gabrysię? Na pewno. Gabrysia to jedyna bohaterka poprzedniej części, która pojawia się również w tej książce. Bohaterka, którą bardzo, bardzo polubiłam. Jest już jednak po wojnie. Nie ma już tamtego dworku, w którym wychowywała się Marianna. Kalina też na dobrą sprawę nie znała tak naprawdę swej matki - zawsze otoczona tajemnicą, żyła dla miłości, nie ucząc tej miłości własnej córki. Nikt tak naprawdę nie poznał Marianny i prawdy o tym, co przeszła podczas wojny. Kalina więc nigdy tak naprawdę nie była wychowywana przez rodziców, którzy pojawiali się w domu raczej od święta. Dorastająca więc z Gabrysią, nadal jest tym małym, skrzywdzonym dzieckiem. Urlop w Zakopanem jednak będzie szansą, aby Kalina w końcu odnalazła siebie. Czy jej się to uda?

"Upalne lato Kaliny" to odrębna powieść, mimo że niektórymi wątkami nawiązuje do poprzedniego tomu. Można więc te dwie książki czytać niezależnie od siebie. Przecież nawet już bohaterowie nie są Ci sami - jak wspomniałam wcześniej. Jednak - dla tych, którzy początkowo byli tym rozczarowani, tak jak ja - bez obaw, bowiem i tutaj jest dla nich miejsce. Chociaż raczej się o nich wspomina, dowiemy, co się stało podczas wojny, jak ze wszystkim poradziła sobie Gabrysia, Aleksander, pani Leokadia... Faktem jest, czytelnicy pierwszej części na początku tej książki zadają sobie mnóstwo pytań - na wszystkie te pytania jednak z czasem otrzymają odpowiedź.

Rozczarowana historią Marianny byłam naprawdę zaskoczona, gdy doszłam do wniosku, że "Upalne lato Kaliny" robi na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Ta historia jest po prostu piękna, chociaż na pewno nie wesoła i dobrze się kończąca. Niestety (albo i stety). Dzieje wojenne Marianny powoli odkryją przed nami swoje tajemnice, ale "Upalne lato Kaliny" to nie tylko historia powojenna Marie (jak nie raz była przez bliskich nazywana), bo także innych bohaterów - Gabrysi, pani Maryli, właścicielki zakopiańskiego pensjonatu, pana Aleksandra czy w końcu Kaliny. To zlepek kilku historii, pięknych, ale nie zawsze radosnych. I nie raz pewnie łza zakręci się w oku niejednemu czytelnikowi.

Zaletą poprzedniej części są nie tylko bohaterowie, ale i zakończenie. Tutaj jest dokładnie tak samo. Po raz kolejny autorka zaskoczyła mnie zakończeniem, które pozostawia znowu wiele pytań bez odpowiedzi. Mam nadzieję, że  te odpowiedzi poznamy w kolejnej części sagi - oby taka powstała, bo nie wyobrażam sobie innego rozwiązania...

Upalne lato Marianny | Upalne lato Kaliny

Za powieść bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mg

13 komentarzy:

  1. Fajna książka, piękna historia, tylko postać Kaliny momentami mnie irytowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobało mi się "Upalne lato Marianny" więc z chęcią przeczytałabym i "Upalne lato Kaliny" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam ani o tej książce, ani o poprzedniej... widocznie nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw chcę sięgnąć po Upalne lato Marianny

    OdpowiedzUsuń
  5. Koniecznie muszę ją przeczytać ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam poprzedniej części ale ta już czeka na mnie na półce. I nie mogę się doczekać lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie czytam "Upalne lato Marianny" i jestem zachwycona - ciężko mi oderwać się od tej lektury. Już nie mogę doczekać się, kiedy sięgnę po "Upalne lato Kaliny", które właśnie woła do mnie z półki... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam:) Wspaniała książka. Jedna z lepszych, które miałam okazję czytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzeba będzie dokończyć lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obie części ciągle przede mną. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominowałam cię do The Versatile Blogger
    http://www.ksiazkimoni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie przed chwilką na innym blogu czytałam recenzję "Upalne lato Marianny" a tu już jest Kalina:) Muszę przeczytać obie części:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem po lekturze Marianny. Zastanawiam się, czy czytac o tej Kalinie. Ta pierwsza - ot, cz\ytadło - w sam raz na podróż np. Katowice-Warszawa.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli