Dynastia Tudorów. Król, królowa i królewska faworyta

Autor: Anne Gracie, Michael Hirst
Wydawnictwo Mira/Harlequin, 2013
Liczba stron: 367
Zapewne wiele z Was kojarzy serial, który nadawany był w telewizji jeszcze całkiem niedawno i który zdobył rzeszę miłośników... Mowa tutaj o "Dynastii Tudorów", czy z angielska: "The Tudors". Sama niedawno zaczęłam oglądać tę produkcję, głównie po tym, jak ogromne wrażenie zrobiła na mnie swego czasu książka Philippy Gregory "Kochanice króla". 

Wydawnictwo Mira Harlequin właśnie wydało pierwszy tom serii, napisanej przez autorkę powieści historycznych Anne Gracie na podstawie scenariusza tego właśnie serialu. Znając więc moje zamiłowanie do historii, a ostatnio coraz większe zainteresowanie historią Anglii nie trudno się domyślić, że ta książka po prostu musiała trafić na moją półkę... Choć nie ukrywam, miałam co do tej książki wiele wątpliwości i obaw. Nigdy nie czytałam czegoś, co jest napisane na podstawie scenariusza filmu, odwrotnie i owszem, często ogląda się filmy i seriale nakręcone na podstawie książki. Tutaj jednak jest inaczej i dlatego chyba podeszłam do tej powieści z pewną rezerwą.

Serial, a zatem i owa książka, jak z tytułu możemy wywnioskować, skupia się na panowaniu dynastii Tudorów. Jednak chodzi tu głównie o panowanie jednego w sumie władcy - Henryka VIII. Tym, którzy nie są w temacie trzeba wspomnieć, że władca to był ogromnie ciekawy. Był królem, który rządził tak, jaki był sam - z żywiołowością i charyzmą, ale był również władcą nieobliczalnym, nieprzewidywalnym, który nie cofnął się przed niczym, aby spełniać własne zachcianki. Świadczy o tym chociażby jego sześć kolejnych żon, chociaż najbardziej znane z nich są dwie pierwsze: Katarzyna Aragońska oraz Anna Boleyn - obie odegrały wielką rolę i zapisały się na kartach historii jako te, które wywarły największy wpływ na dalsze życie i panowanie Henryka. To właśnie o tej trójce opowiada pierwsza część powieści.

Jak wspomniałam wcześniej, nigdy jeszcze nie czytałam książki opartej na scenariuszu. I muszę przyznać, że czytało mi się tę powieść na początku trochę dziwnie. W głowie cały czas miałam fakt, że to film powstał jako pierwszy, pamiętałam pierwsze odcinki, które udało mi się obejrzeć, i dzięki temu chyba podeszłam do niej trochę z dystansem. Historia Henryka i Anny Boleyn jednak zawsze mnie interesowała, więc "Król, królowa i królewska faworyta" po prostu musiała mnie prędzej czy później zainteresować, nie było innego wyjścia. I tak też się stało. Aż trudno uwierzyć, że to historia Anglii, że wydarzenia te miały miejsce naprawdę, gdy się jednak przeniesie myślami do szesnastowiecznej Anglii, to naprawdę nic nie jest w stanie dziwić. W ogóle uważam, że kraj ten ma naprawdę ciekawą historię, nie tylko tę dotyczącą Tudorów, ale całą, bez wyjątku, prawie tak ciekawą, jak dzieje naszej Polski.

Trudno mi jest również nie porównywać tej książki do jednej z moich ulubionych lektur, o której wspomniałam na początku - "Kochanic króla" Philippy Gregory. Chociaż są to zupełnie inne książki, to jednak historia w nich zawarta jest ta sama, historii przecież nie da się już zmienić. Obie powieści jednak pisane są jakby z innych perspektyw - nic dziwnego, w końcu to dwóch różnych autorów, prawda? Philippa jednak więcej uwagi poświęca Marii, siostrze Anny, która jako pierwsza zdobyła zainteresowanie króla i jako pierwsza została jego kochanką. Anne Gracie degraduje Marię tylko i wyłącznie do kochanki niemającej większego znaczenia, jest to postać, która pojawia się tutaj raz czy dwa i nie warta jest uwagi. To jedyne mi się tutaj nie podobało. Maria miała przecież nawet z Henrykiem syna. Faktem jest jednak, że nie ona zapisała się na kartach historii jako królowa Anglii, a jej siostra Anna. Więc jestem w stanie autorce to wybaczyć. Henryk jednak u obu autorek jest podobny: nieprzewidywalny, charyzmatyczny, panujący z żywiołowością i zapamiętaniem i... równie niestały w uczuciach.

Bardzo jestem ciekawa kolejnej części tej serii. Nie ukrywam, że najciekawsze jeszcze przed nami, a ja wciąż mam przed sobą drugi sezon serialu o Tudorach, warto byłoby więc najpierw przeczytać książkę, prawda? A powieść Anne Gracie, mimo moich początkowych oporów, naprawdę czytało mi się niezwykle dobrze, a historia jak zwykle, chociaż już dobrze przeze mnie znana, znowu mnie porwała... Książkę więc mogę polecić z czystym sumieniem nie tylko tym, którzy historią się interesują - to jest po prostu niezmiernie ciekawa i intrygująca opowieść i warto ją poznać.

Dynastia Tudorów:
Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mira/Harlequin

15 komentarzy:

  1. Oglądałam ostatnio Rodzinę Borgiów, dlatego też może teraz skuszę się na książkę o Tudorach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z kolei czytałam książkę napisaną na podstawie scenariusza - była to "Elżbieta. Złoty wiek" - i wypadło bardzo przeciętnie, byłam rozczarowana. Dlatego z rozmysłem zrezygnowałam z tej lektury - wolę wersję Philippy Gregory, zupełnie mnie satysfakcjonuje.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wielką ochotę na tę książkę. Ostatnio zaczęła mnie historia przedstawiana w książkach interesować, więc ta pozycja jest w sam raz dla mnie.
    Poza tym, skoro tak zachwalasz, chętnie sięgnę też po "Kochanice króla" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyjemna lektura. Uwielbiałam ten serial i książka jest jego dobrym uzupełnieniem. Jutro recenzja u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam kiedyś, kiedyś, kilka odcinków Tudorów i nie wiem czy ta akurat książka o nich, jako samej dynastii, jest dla mnie. Myślę, że wolałabym przeczytać powieść bardziej historyczną niż opartą na scenariuszu serialu, który miał całkiem sporo niedociągnięć pod względem faktów historycznych ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam ten serial. Książkę mam w planach przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo możliwe, że ta pozycja mi się spodoba. Uwielbiam np. Borgiów, a Tudorowie mnie od zawsze intrygują :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam, ale mam w planach. Z chęcią bym przeczytała już teraz, szkoda, że na razie nie ma tego w bibliotece.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Też nigdy nie czytałam książki pisanej na podstawie scenariusza, serialu nie oglądałam, ale ta książka mnie bardzo zaciekawiła

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę mieć tę książkę :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuję, że ta książka by mi sie nie spodobała, dlatego nawet nie będę próbować. Nie przepadam za tego typu literaturą.

    Pozdrawiam i zapraszam:

    im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie poluję na tą pozycję ;) Serial właśnie zaczęłam oglądać :D
    Zapraszam do mnie - dopiero zaczynam przygodę z blogowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam ten serial, więc po książkę także chętnie sięgnę:)Poza tym pochłaniam wszystko co o Tudorach:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie bym się z nią zapoznała :-)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli