Płotki giną pierwsze

Autor: Aleksandra Marinina
Wydawnictwo W.A.B., 2009
Liczba stron: 341
Aleksandry Marininy chyba już nie muszę Wam przedstawiać. Recenzja jakiejś jej książki gości na moim blogu co jakiś czas, bo jest to jedna z moich ulubionych kryminalnych autorek. Tak się również składa, że większość jej książek, wydanych w Polsce, już przeczytałam, z tego co pamiętam zostały mi jeszcze tylko dwie. Trochę szkoda, bo po co ja wtedy będę sięgać, chcąc przeczytać dobry, ciekawy kryminał?

"Płotki giną pierwsze" to historia mordercy, który w okolicach Moskwy co jakiś czas zabija młodego mężczyznę. Major Anastazja Kamieńska próbuje znaleźć sprawcę. Nie będzie to jednak takie proste, bo równie dobrze zabójca może być jeden, jak i może być ich kilku. Ponadto w morderstwo ktoś próbuje wrobić pewnego funkcjonariusza MSW, zajmującego się nieprawidłowościami w jednym z zakładów w Uralsku-18. Dowody na jego winę są ewidentne, na konto jego żony wpłynęła pokaźna suma, mężczyzna więc znika na jakiś czas i próbuje sam wytropić sprawcę. Okazuje się, że przekręty w Uralsku i seria zabójstw mają ze sobą wiele wspólnego...

Pisałam to już kilka razy, ale napiszę znowu: Anastazja Kamieńska jest jedną z moich ulubionych bohaterek. Na równi jednak lubię również jej kolegów z milicji, jak i przełożonego, zwanego Pączkiem, który od razu zdobył moją ogromną sympatię. Chociaż samych bohaterów w powieściach Marininej nie brakuje, niektórzy nawet narzekają, że jest ich za dużo, trudno ich spamiętać, a tym bardziej zapamiętać rosyjskie nazwiska. Powiem szczerze, że jest to kwestia przyzwyczajenia i podejścia - mnie akurat w ogóle to nie przeszkadzało i nie przeszkadza.

W tej jednak powieści, oprócz Kamieńskiej, jej kolegów i morderców wspomnianych w fabule, jest bohater, a właściwie bohaterka, która na pierwszy rzut oka nie odgrywa poważniejszej roli w całej książce - Kira. Wydawałoby się, że jest ona postacią drugoplanową, jednak od początku coś zwraca w niej naszą uwagę - sama nie wiem, co to takiego. Czuć jednak, że coś jest nie tak, jak być powinno. Czy to uczucie jest słuszne, tego Wam nie powiem, ale Kira jest tak specyficzna, że po prostu musiałam o niej wspomnieć, inaczej się nie dało. Sami się przekonajcie.

Po raz kolejny pragnę Was przekonać do powieści autorki. Jeśli ktoś jest miłośnikiem kryminałów tak jak ja, Aleksandrę Marininę powinien poznać, przeczytać choć jedną jej książkę, aby wyrobić sobie o niej własne zdanie. Mnie jej opowieści bardzo przypadły do gustu, uważam, że są to świetnie skonstruowane kryminały, które absolutnie nie powinny zawieść żadnego fana tego gatunku. Mam nadzieję, że wkrótce znowu będzie mi dane przeczytać kolejną jej książkę, chociaż nie zostało mi ich już dużo.

Baza recenzji Syndykatu ZwB

9 komentarzy:

  1. Nie trzeba mnie przekonywać - uwielbiam ksiażki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale muszę to szybko nadrobić:)Może zacznę od tej pozycji?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam jedną za sobą, a przed sobą całą półkę w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam wcześniej kontakt z tą autorką. O ile pamiętam napisała powieść Wódka, ale pewna nie jestem. twoja recenzja zachęca do przeczytania i tej więc pewnie zapoluję na nią w bibliotece. Zapraszam na codzienną dawkę kultury http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej autorki, ale widzę że warto poznać, rozglądnę się za jej książkami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio i mnie naszło na kryminały, więc z wielką chęcią po ten kiedyś sięgnę ;) Mówisz, że nie wiesz, co będziesz robić, chcąc przeczytać dobry kryminał - polecam Ci szwedzkie kryminały, które są.. niezwykle fascynujące, jeśli takiego określenia można użyć ;)

    skarbiecksiazkoholiczki.blogspot.com ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie ta autora pisze, liczę na to, że zakupią jeszcze jakieś jej książki do biblioteki

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie czytuję kryminałów, a na blog wpadłam dopiero dziś, więc nie mam pojęcia o owej autorce. Ale skoro pisze dobre kryminały, to muszę się szybko zapoznać z jej twórczością. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zaczytuje się w kryminałach, nic więc dziwnego, że autorka jest dla mnie obcą osobą o której słysze po raz pierwszy.

    Pozdrawiam,
    Gosiek
    http://blask-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli