Gra o Ferrin

Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo Albatros, 2010
Liczba stron: 422
Od dawna bardzo byłam ciekawa tej książki. Katarzynę Michalak znam już z kilku innych powieści i myślę, że większość kojarzy ją z literaturą kobiecą. Ale że jest to autorka, która potrafi napisać również coś zupełnie innego, przekonałam się całkiem niedawno. Po lekturze "Gry o Ferrin" tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu.

Karolina jest pełnym oddania lekarzem, jednak praca w szpitalu nie do końca daje jej satysfakcję, nie jest w życiu szczęśliwa. Pewnego dnia zostaje wezwana do próby samobójstwa, a ofiarą okazuje się jej siostra bliźniaczka, nieznana Karolinie, wychowującej się w domu dziecka. Kobieta umiera w karetce pogotowia. Po jej śmierci coraz bardziej niezadowolona z pracy Karolina postanawia odejść... gdzie? Do Ferrinu, krainy w równoległym wymiarze czasu, jej odwiecznego marzenia. Jednak jak się okazuje, nawet tam nie jest idealnie - rytuał przejścia do Ferrinu rzuca Karolinę do świata, w którym rządzi zło, do krainy, w której panuje wojna o władzę. Samej dziewczynie, zwanej w Ferrinie Anaelą dell'Iderei, grozi tu śmiertelne niebezpieczeństwo, każdy bowiem chce ją wykorzystać do własnych celów - Anaela jest Pierwszą z trzech Przepowiedni... Aby ocalić Ferrin przed wrogami, dziewczyna będzie musiała podjąć się samobójczej misji i poznać zasady, rządzące światem Ferrinu i sąsiednich krain. W Ferrinie Karolina znajdzie również takich, których można będzie określić mianem przyjaciół, jednak czy można każdemu bezgranicznie zaufać? Szczególnie, gdy Karolina vel Anaela odkryje, że miłością darzy nie tego, którego powinna, a zaciekłego wroga wszystkiego, co dobre?...

Muszę przyznać z ręką na sercu, że byłam ogromnie zaintrygowana tą książką. Powieścią, która niejako jest najcenniejszym, najukochańszym dziełem autorki. Zastanawiało mnie głównie to, czy powieść ta warta jest tego miana i jak Kasia Michalak poradzi sobie z gatunkiem, o który w najśmielszych marzeniach bym jej nie podejrzewała. Fantastyka? Nieee... to nie może się udać. No ale może warto się przekonać na własnej skórze?... 

Pierwsza część tej książki trochę mnie zniechęciła. Dlaczego? Bo opowieść jest chaotyczna, nie wiedziałam specjalnie, o czym czytam i o co tak naprawdę chodzi. Z biegiem stron jednak coraz bardziej się do tej historii przekonywałam - sama nie wiem, co było tego powodem. Chaosu w niej nie brak, nie brak w niej za to również akcji, właściwie wydarzenia gonią wydarzenia, wszystko dzieje się z tak ogromną intensywnością, że z początku mnie to przytłaczało. Ferrin jednak wciąga. Nie wierzę, że to piszę, ale naprawdę, gdy kończyłam czytać tę książkę, szkoda było mi, że Kasia nie wydała jeszcze kolejnej części (chociaż wszystko jest na dobrej drodze - oby!). Trudno tu porównywać autorkę z Sapkowskim czy Grzędowiczem, jednak bez wątpienia ma ona jakiś potencjał, chociaż mam wrażenie, że powieść jest trochę na początku trudna w odbiorze. Ale skoro doszło do tego, że nie mogłam się od niej oderwać, to coś w tym musi być, prawda?

Jest to zupełnie inna historia od tych, które znamy z serii poczekajkowej czy owocowej. Co prawda czasami jest trochę słodko, ale z umiarem, jest za to walka dobra ze złem, jest zdrada, wojny i bitwy na miecze. Tutaj nie można narzekać na akcję, bo co chwila coś się dzieje. Jednocześnie sam styl autorki, dość specyficzny, z typowym humorem, ironią, a czasem nawet cynizmem, pozostał. I ja ten styl po prostu uwielbiam - może dlatego właśnie tak mi się ta książka spodobała? A może po prostu spodobał mi się świat stworzony przez autorkę (chociaż nic nowego szczerze mówiąc w nim nie ma, czego byśmy nie znali)? A może dlatego, że ja zwyczajnie lubię fantastykę, fantasy i wszystko, co z tym związane? Faktem jest jednak to, że bardzo chciałabym poznać dalsze części Kronik Ferrinu.

Nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę, cieszę się, że byłam na tyle nią zaintrygowana, aby w końcu ją poznać. Chociaż bez wątpienia jest to powieść dla tych, którzy twórczość Katarzyny Michalak znają już z innych serii, choćby wcześniej przeze mnie wspomnianych - podejrzewam, że zrobiłaby na mnie mniejsze wrażenie, gdyby to była pierwsza książka autorki, jaką przeczytałam. "Gra o Ferrin" na pewno jest warta tego, aby się nią zainteresować - tego jestem pewna i zachęcam... chociaż zdaję sobie sprawę, że taka powieść nie wszystkim może się spodobać. Ale nie da się dogodzić każdemu, prawda?...

15 komentarzy:

  1. Ostatnio gdzieś słyszałam o tej pozycji, od razu mnie zainteresowała. Teraz, po tej recenzji, już wiem, że na pewno muszę po nią sięgnąć.

    Zapraszam do siebie: in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją na półce, ale jestem zaskoczona Twoją oceną. Do tej pory słyszałam raczej niepochlebne opinie.. Zobaczymy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wcale się tym niepochlebnym opiniom nie dziwię i je rozumiem... Ale ta książka ma w sobie coś, co wciąga niesamowicie :)

      Usuń
  3. Ja twórczość tej autorki znam jedynie z kobiecej i erotycznej literatury. Fantastycznej odsłony nie miałam jeszcze okazji poznać, ale spróbuje to nadrobić, gdyż "Gra o Ferrin" zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie jak autora poradziła sobie z taką książką

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm sama nie wiem, coś mi tutaj nie gra i się obawiam, że będę niezadowolona.. jakieś takie moje przeczucie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię książki tej autorki. Tej pozycji jeszcze nie miałam okazji czytać, ale na pewno to nastąpi! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Już nie mogę się doczekać kiedy wpadnie w moje ręce :D Mam nadzieję, że wytrwam i dorwę ją w nowiutkiej i pięknej okładce :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Taka książka polskiej autorki? Nie wiedziałam, że na naszej narodowej półce takie cuda są :)
    zapraszam 8)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze dużo tych cudów do odkrycia :)

      Usuń
  9. Czyli rozumiem, że to tak naprawdę średnia historia, ale dobrze napisana i mająca 'to coś'. Prawda? Myślę, że jeśli nie będę mieć zbyt wysokich oczekiwań, to może mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ci się spodobać :) O ile nie będzie Ci przeszkadzało to, że jest trochę chaotyczna i dużo się dzieje. Mnie wciągnęła szczególnie druga połowa książki, nie mogłam już potem się od niej oderwać :)

      Usuń
    2. kupować nie będę, ale jeśli gdzieś ją trafię, to na pewno przeczytam :)

      Usuń
  10. Cóż, ta seria Pani Michalak jakoś mnie do siebie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli