Szansa na życie

Autor: Diane Chamberlain
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012
Liczba stron: 408
Nie tak dawno temu miałam przyjemność czytać książkę pt. „Sekretne życie CeeCee Wilkes”. Powieść ta spodobała mi się tak, że praktycznie nie mogłam się od nie oderwać, ciekawa byłam więc innych powieści tej autorki. Czułam, że jest to ktoś, kto jest w stanie stać się jednym z moich ulubionych autorów, sięgnęłam więc po kolejną powieść Diane, napisaną trochę wcześniej, „Szansa na życie”.

Sophie jest ośmioletnią dziewczynką, cierpiącą praktycznie od urodzenia na ostrą niewydolność nerek. Dziewczynka wie, co to szpital, dializy, nie obcy są jej lekarze, nie obce pielęgniarki. Gdy matka Sophie, Janine, dowiaduje się o nowej terapii, mogącej poprawić jakość życia dziecka cierpiącego na chorobę nerek, bez zastanowienia zgłasza dziewczynkę do tego eksperymentu. Terapia bowiem jest jeszcze w formie eksperymentalnej, oparta całkowicie na ziołowych, naturalnych metodach. Sophie od razu praktycznie czuje się lepiej po kroplówkach z herbaliną, jak nazywany jest nowy lek, częściej się uśmiecha i ma większy apetyt, wraca również do szkoły. Gdy Sophie wychodzi z pomysłem wyjechania na obóz dla małych skautek, rodzice długo zastanawiają się, czy puścić małą dziewczynkę z poważną chorobą na taką wycieczkę, Janine ostatecznie godzi się jednak, bo dlaczego nie, skoro córka czuje się coraz lepiej. Wyrzuty sumienia pojawiają się jednak wkrótce, gdy Sophie, wraz z jedną z koleżanek i opiekunką nie wracają z obozu…

Nie spodziewałam się wiele po tej powieści, nie da się bowiem ukryć, że ostatnio wydana książka „Sekretne życie CeeCee Wilkes” podniosła mi dość wysoko poprzeczkę, jeśli chodzi o książki autorki. Między innymi właśnie dlatego chciałam spróbować jeszcze raz, z inną historią, która wyszła spod pióra Diane Chamberlain. Trzeba jednak przyznać, że „Szansa na życie” jest kolejną doskonałą książką, z niebanalną fabułą, która intryguje i wciąga.

Bohaterów tutaj znajdziemy całą gamę, takich, których polubimy, ale również tych, którzy nie wzbudzą naszej sympatii. Tą pierwszą bez wątpienia jest Sophie, główna bohaterka, jak i jej matka, Janine. Do tej drugiej grupy bez zastanowienia zaliczyłabym jednak byłego męża Janine, Joe’go, jak i rodziców Janine. Pojawia się jednak tutaj jeszcze ktoś – niedawno zatrudniony w posiadłości, w której mieszkają matka z córką, ogrodnik, który z dziwnym zainteresowaniem patrzy na dziewczynkę i nie wiadomo, czy przypadkiem nie ma czegoś wspólnego ze zniknięciem dziecka… Czy jest on postacią pozytywną czy negatywną – tego Wam nie zdradzę, Lucas jednak, bo tak ma na imię, bez wątpienia jest bohaterem bardzo barwnym i może nawet najciekawszym w tej powieści.

„Szansa na życie” to przede wszystkim powieść o miłości. Tego można się było spodziewać i jest to dość przewidywalne. Ale jest również historią o życiu – nie zawsze kolorowym, które stawia na naszej drodze różne przeszkody, jak choroba czy nieszczęście w rodzinie. Sophie, a również i jej matka, łatwego tego życia nie mają. Sophie zmaga się ze śmiertelną chorobą, jej matka jednak nie tylko z tym, bowiem również z niezrozumieniem ze strony otoczenia, Joe’go i własnych rodziców. Nie ma w nich żadnego wsparcia, słyszy ciągłe pretensje, cały czas jest obwiniana o to, co robi i jak to robi. Rodzina wini ją nawet za chorobę Sophie, która niby ma być skutkiem udziału Janine w wojnie (a to kolejny ciekawy epizod w życiu matki). I tak naprawdę Janine ma wsparcie w tylko jednej, w dodatku zupełnie obcej osobie.

Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Wciąga w swoją fabułę i absolutnie można ją równać z powieścią autorki ostatnio wydaną, wspomnianą na początku. Diane Chamberlain tworzy historie życiowe, piękne, takie, których się łatwo nie zapomina, które nie ulatują z pamięci w jednej chwili. Przy jej książkach można się zrelaksować, ale i zatrzymać na chwilę, pomyśleć, poanalizować. Z pewnością nie raz jeszcze sięgnę po powieść Diane. Polecam serdecznie.

14 komentarzy:

  1. Od dawna przybieram się do poznania twórczości tej autorki. Jeszcze nie miałam okazji, ale na pewno nadrobię to, bo jej powieści wydają się idealnie wpasowywać w mój gust czytelniczy. Z pewnością nie przejdę obojętnie obok "Szansy na życie" czy "Sekretnego życia...".

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytalam zadnej ksiazki tej autorki, ale bede ja miala w pamieci, moze uda mi sie wypozyczyc ksiazke i sprawdzic, czy pasuje mi jej styl.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę musiała zaprzyjaźnić się z autorką, wydaje mi się, że pisze ciekawie i wciągająco, sądząc po twoich zachwytach:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. nie za często sięgam po książki prawdziwe :( a jeśli bohaterami są dzieci - nie jestem w stanie ich czytać - doświadczenia życiowe :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach zarówno tę, jak i "Sekretne życie...". Czekam tylko na ich pojawienie się w bibliotece. Wcześniej czytałam "Prawo matki" i "Kłamstwa", podobały mi się obie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cały czas żałuję, że nie mam okazji zapoznania się z tą pisarką. Widzę, że podejmuje się podobnych tematów co Jodi Picoult. A skoro ma lekkie pióro to ma ogromną szansę trafić na moją półkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie czytałam książek tej autorki, ale skutecznie mnie zachęciłaś

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tej autorki, a zbieram się do tego już od dłuższego czasu. Kusiłaś mnie już " Sekretnym życiem CeeCee Wilkes" kusisz i "Szansą na życie". Z każdą Twoją recenzją stwierdzam, iż mamy bardzo wiele wspólnego, jeśli chodzi o gusta czytelnicze i jestem z tego faktu bardzo zadowolona, bo wiem, że na Twoim blogu znajdę zawsze coś dla siebie.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje się ciekawa, jeśli się na nią natknę to z pewnością będę chciała przeczytać.

    Zapraszam do siebie: in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda fajnie, ale wydaje mi się, że to książka, jakich wiele.

    OdpowiedzUsuń
  11. brzmi ciekawie, ale na razie mam inną książkę tej autorki w planach :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli