Morderca bez twarzy

Autor: Henning Mankell
Wydawnictwo W.A.B., 2010
Liczba stron: 301
O mojej sympatii do skandynawskich kryminałów i autorów pisałam już Wam nie raz i w tej kwestii nic się jak na razie nie zmieniło. Jednym z wartych uwagi pisarzy szwedzkich jest Henning Mankell, z którego twórczością też już nie raz miałam do czynienia. Nie miałam jednak przyjemności poznać jego serii kryminalnej, z której przecież Mankell najbardziej zasłynął – serii z komisarzem Kurtem Wallanderem. Aż do teraz.

„Morderca bez twarzy” jest pierwszą częścią tej serii. Jak się przedstawia sama fabuła tej książki? Jak to kryminał, mamy morderstwo. Ale morderstwo nie byle jakie – zmasakrowane ciało sąsiada znajduje emeryt, mieszkający niedaleko, znajduje również jego żonę, która, co prawda jeszcze żywa, jest na granicy śmierci. Sprawa trafia w ręce Kurta, a kobieta jest jedyną drogą do poznania prawdy i odnalezienia mordercy. Jednak żona ofiary trafia w ciężkim stanie do szpitala i lekarze niestety nie są w stanie jej uratować – tuż przed śmiercią wypowiada jednak kilkakrotnie jedno słowo: „zagraniczny”. Policja traci więc jedyną osobę, która znała mordercę, a to, co powiedziała na łożu śmierci nic im nie mówi – cała sprawa jednocześnie przyjmuje nowy wymiar, bo od teraz ofiary są dwie. Kurt podejrzewa, że „zagraniczny” może znaczyć tyle, że sprawcami byli cudzoziemcy, z którymi sam komisarz już i tak ma niemałe problemy – po nocach wydzwania bowiem do niego anonimowa osoba, która grozi, że zrobi porządek z imigrantami. Wkrótce też Wallander będzie miał na głowie i trzecią ofiarę.

Spodziewałam się po Mankellu kolejnego świetnego kryminału i nie zawiodłam się na nim ani przez chwilę. Książka jest naprawdę dobra, ciekawa i intrygująca. Mankell ma to do siebie, że w swoich powieściach porusza również społeczne problemy dzisiejszego świata i tutaj jest podobnie. Watek kryminalny i okrutne morderstwo zahacza również o temat imigrantów i uchodźców, starających się o azyl w Szwecji. Komisarz Wallander ma do rozwiązania więc nie tylko zagadkę masakrycznego morderstwa dwóch osób, ale będzie się musiał uporać również ze sprawami imigrantów, którzy jak się okazuje, mają wielu wrogów w tamtejszym społeczeństwie.

Ale to nie będzie koniec rozterek głównego bohatera. Jak wspomniałam wcześniej, jest to pierwsza część serii z Kurtem Wallanderem w roli głównej, a jego samego poznajemy w niezbyt ciekawym momencie jego życia, bo praktycznie tuż po rozstaniu z żoną i rozwodzie, a jakby tego było mało, nie ma najlepszego kontaktu z córką, a ojciec, cierpiący na sklerozę, przysparza mu nie lada problemów. Nie jest to więc idealny bohater i dzięki Mankellowi za to, bo tym samym czyni go to bohaterem realistycznym, który nie jest wszechmocny, a tym samym takim, który wzbudza w nas dzięki temu sympatię i niekiedy współczucie. Nie układa mu się bowiem najlepiej, w niektórych sprawach jest, można by powiedzieć, nawet nieudacznikiem, nie przeszkadza mu to bynajmniej w tym, aby być dobrym policjantem. Bo takim bez wątpienia jest, chociaż morderstwo, które Kurt ma co rozwiązania łatwą zagadką nie będzie. Ale to charakterystyczna cecha prawie wszystkich kryminałów, a już na pewno powieści Mankella.

Od dawna miałam ochotę na tę serię i jak widać, intuicja w tej kwestii mnie nie zawiodła. Teraz spokojnie mogę sięgnąć po dalsze części przygód komisarza Wallandera wiedząc, że jest to coś, co z pewnością przypadnie mi do gustu. Bez wątpienia ciągnie mnie do serii kryminalnych i pewnie to się w najbliższym czasie nie zmieni. I myślę, że nie trzeba tej książki (jak i całej serii) zbytnio chwalić, miłośnicy kryminału (szczególnie skandynawskiego) i tak pewnie od dawna ją znają chociażby ze słyszenia, albo mają ją w planach. Mankell jest naprawdę świetnym pisarzem i warto zwrócić na niego uwagę.

Baza recenzji Syndykatu ZwB

14 komentarzy:

  1. Ostatnio jakoś mi nie po drodze ze skandynawskimi kryminałami - zbyt ponure i ciężkie jak na wiosenne dni :D Ale zaciekawił mnie główny wątek tego akurat śledztwa Wallandera, więc będę mieć książkę na uwadze:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zaczęłam czytać Mankella jak zwykle od końca i do Mordercy bez twarzy jeszcze nie doszłam, ale fakt, że Mankell pisarzem jest znakomitym i rzadko chyba miewa słabsze książki, o ile w ogóle takowe miewa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też od dawna mam ochotę na tę serię, ale nie mogę się jakoś zmobilizować,żeby znaleźć więcej czasu na dany cykl, dlatego przeważnie decyduje się na odrębne powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej serii nie musisz czytać po kolei - plusem jest właśnie to, że są to odrębne powieści z tym samym głównym bohaterem, więc zachęcam :)

      Usuń
  4. Z tej serii czytam właśnie "Psy z Rygi" - drugi tom, aczkolwiek czyta mi się go dobrze bez znajomości pierwszego. Póki co - rewelacja, podoba mi się, jak łączy fikcję z ówczesnymi realiami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiam się czy właśnie od tej książki/serii nie rozpocząć mojej "bliższej" znajomości z kryminałami. Widziałam w empiku i byłam bliska kupienia jej.. ale jakoś tak.. wyszło jak zawsze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Marinina już za mną, teraz kusisz Mankellem. Z pewnością po niego też sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  7. Po kryminały sięgam rzadko kiedy. Nawet ta fabuła mnie nie przekonuje. Ale, że tak zachwalasz to warto się z tą książką skonfrontować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeden z najlepszych autorów kryminałów

    OdpowiedzUsuń
  9. Odczuwam dziwną potrzebę wypadu do najbliższej księgarni i wymienienia paru zadrukowanych karteczek na tę właśnie książkę. Średnio lubię kryminały, ale skoro tak wysoko oceniasz tą książkę, to myślę, że byłoby warto.

    Zapraszam do siebie: in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. I po tę książkę muszę w końcu sięgnąć. Moja lista "Chcę przeczytać" chyba nigdy nie będzie miała końca... :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, a widzę, że jest całkiem nieźle. Intryguje mnie tytuł, więc poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Naprawdę, jeszcze nie poznałam tego autora... Ale Twoja recenzja dostatecznie zachęciła mnie do sięgnięcia po tą książkę. W gruncie rzeczy, sam tytuł już kusi. ;]
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli