Kto wiatr sieje

Autor: Virginia Cleo Andrews
Wydawnictwo Świat Książki, 2013
Liczba stron: 460
Kolejna część serii o rodzinie Dollangangerów czekała na mojej półce na przeczytanie już jakiś czas. Sama nie wiem, czemu tak się działo, może było to spowodowane tym, że "Kto wiatr sieje" nie zbierała jakichś zachwycających recenzji, a nawet wręcz przeciwnie, częściej jest krytykowana niż chwalona. Faktem jednak jest, że jest to jedna z moich ulubionych serii książkowych, i to seria, która powstała już kupę lat temu i teraz doczekała się wznowienia.

Jestem pod wrażeniem, że historia, napisana już jakiś czas temu, wciąż zachwyca czytelników. A przynajmniej mnie. Ostrzegam jednak, że moja dzisiejsza recenzja może zawierać spoilery, trudno jest bowiem pisać o kolejnej części tej sagi nie ujawniając nic, co działo się wcześniej. Więc wybaczcie i ewentualnie następnego akapitu nie czytajcie, a w zamian proponuję przenieść się do recenzji pierwszej części, "Kwiatów na poddaszu" - dla tych, którzy całą serię pani Andrews mają jeszcze przed sobą. 

Cathy i Chris ją już w średnim wieku. Mają trójkę dorosłych już dzieci. "Kto wiatr sieje" opowiada więc o dalszych losach całej rodziny, autorka przeskoczyła sporo lat, jeśli weźmiemy pod uwagę trzeci tom owej sagi. Bart, dorosły już mężczyzna, dziedziczy po babce cały spadek oraz posiadłość Foxworth Hall, a na jego dwudzieste piąte urodziny zjeżdżają się wszyscy łącznie z bratem Jory'm i jego żoną Melodie oraz adoptowaną siostrą Cindy. I wydaje się, że rodzinne konflikty, które miały miejsce do tej pory, zostały zażegnane, jednak w życiu Dollangangerów i przede wszystkim Barta dużą rolę odgrywa zaginiony przed laty wujek, Joel... I prawdopodobnie ta rola jest zbyt duża, bo nad rodziną znowu zbierają się czarne chmury.

Podeszłam do tej książki strasznie sceptycznie, przyczyną tego były przede wszystkim te krytykujące recenzje. Że niby historia nie jest już taka jak na początku, że wydarzenia są naciągane, jakby autorka pisała już swoją książkę na siłę. Zgadzam się z tym, że to nie jest to samo co w pierwszym tomie. "Kwiaty na poddaszu" mnie wręcz oczarowały, nie mogłam się od powieści oderwać. Druga część też mnie urzekła, trzecia też się podobała. Ale że to nie jest już to wcale nie znaczy, że książka jest zła. Zgadzam się, jest przewidywalna (do pewnego momentu, bo ostatnie wydarzenia i przede wszystkim zakończenie mocno mną wstrząsnęły), okazuje się jednak, że niepotrzebnie podeszłam do tej książki tak ostrożnie. Albo może i potrzebnie, bo mnie absolutnie nie rozczarowała. I nie będę się kłócić sama ze sobą i nie napiszę, że powieść pani Andrews jest słaba, pisana na siłę, bo tak po prostu nie uważam. Nie napiszę tak, bo większość tak właśnie sądzi. Nie. "Kto wiatr sieje" podobała mi się na tyle, aby przeczytać ją z niemałą ciekawością, chociaż większość wydarzeń i tak przewidziałam wcześniej. Dlatego daję jej 7/10 pkt i nie mam zamiaru dawać mniej.

Podchodzę do tej serii ze świadomością, że nie jest o zwykłej rodzinie. Nie są to normalne więzy rodzinne i z tym każdy się zgodzi. Rodzina Dollangangerów jest rodziną, którą od początku, od dzieciństwa Cathy i Chrisa prześladują demony z przeszłości, okrutna babka, nie lepsza matka, uwięzienie na poddaszu - to wszystko odbija się na całym ich późniejszym życiu, życiu ich dzieci i wnuków. I będzie do nich wracało zawsze, nawet wtedy, gdy wydaje się, że to już koniec. Nie da się bowiem zapomnieć dzieciństwa spędzonego bez słońca, zabaw, w jednym pokoju zamkniętym na klucz. I o ile Chris jeszcze stara się zapomnieć i żyć normalnie, jego siostra nie jest w stanie wymazać z pamięci tych okropnych lat. Mam nadzieję, że takich rodzin nie ma naprawdę, że takie coś jest w stanie wymyślić tylko i wyłącznie ludzka wyobraźnia.

Chrisa polubiłam ogromnie, już na samym początku. Cathy niespecjalnie dawała się lubić. I w tym względzie niewiele się tutaj zmieniło. Cathy jednak jest trochę bardziej znośna niż w poprzednich tomach, zresztą to ona znowu wraca do opowiadania całej historii, znowu ona jest tu narratorką. Zakończenie tej części jednak mnie zszokowało. Nie sądziłam, że tak to się wszystko potoczy, szczególnie biorąc pod uwagę to, jak bardzo zżyłam się już z tymi bohaterami, jak bardzo ich polubiłam czy znienawidziłam.

Powiem jedno - nie zawiedziecie się na "Kto wiatr sieje", jeśli nie będziecie oczekiwać od tej książki nie wiadomo czego. Ja tak do tego podeszłam i może dlatego po prostu mi się ona podobała, mimo wszystkich tych krytyk. Ja ją więc na pewno będę polecać, jak wszystkie części tej serii, a wybór i Wasze zdanie zależeć będzie tylko i wyłącznie od Was i Waszego do niej podejścia.

11 komentarzy:

  1. Recenzji nie czytam. Skoro napisałaś, że możliwe są spoilery... Całą serię mam w planach. Mam nadzieję, że w tych najbliższych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę teraz czytała "A jeśli ciernie...". Choć pierwsza część sagi zainteresowała mnie najbardziej, to jestem ciekawa, jak potoczą się losy rodziny i na pewno przeczytam wszystkie tomy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede mną cała saga - całe szczęście, że wszystkie części posiadam, więc mogę sięgnąć po nie w każdej chwili. Moja mama przeczytała już wszystkie i jest zachwycona, a jednocześnie zaszokowana wydarzeniami, jakie mają miejsce w tej rodzinie. Niebawem sięgnę po tę serię i zobaczę, jakie wrażenie wywrze na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie miałam okazji spotkać się z tą serią, ale może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chcę przeczytać wszystkie książki z tej serii, nie zważając na negatywne recenzje :) Mam wrażenie, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie przeczytałam pierwszego tomu, ale z pewnością to zrobię

    OdpowiedzUsuń
  7. Również kocham tę sagę, ale za czwarty tom, choć stoi na półce i czeka, nie mogę się coś wziąć. Po twojej (jakże ciekawej i przyjemnej!) recenzji już się nie mogę doczekać, żeby poznać to zakończenie <3 A, że zauważyłam, że masz gust bardzo zbliżony do mojego, liczę na to, że też się nie zawiodę i chyba wkrótce po nią sięgnę ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Naturalnie słyszałam o tej serii, ale niestety jeszcze nie miałam okazji do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ją za chwilkę zacznie czytać. Już podczytuję ostatnią cześć, bo jest opowiada o losach babki Cathy, więc trochę jest oderwana od całości. Przypuszczam , że na mój odbiór powieści mają wpływ liczne powtórzenia, które trudno mi przychodzi zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się okrutnie rozczarowałam tą serią i nie doczytałam nawet 3 tomu, ale fajnie, ze Tobie książka się podoba :) wiadomo, że ile ludzi, tyle opinii :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli