Bezdomna

Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo Znak, 2013
Liczba stron: 252
Są autorzy powieści, którzy preferują jeden gatunek literacki, mają swój własny styl pisania i wiemy zazwyczaj, czego się po nich spodziewać. Wiemy, czy książka danego autora nam się spodoba czy nie, często właśnie dlatego sięgamy po określone książki – bo spodobała nam się jakaś wcześniejsza powieść. Niektórych autorów zaś omijamy z daleka z tego samego powodu – bo poprzednia książka nie przypadła nam do gustu. Są jednak autorzy, których książki niosą ze sobą wciąż coś nowego, autorzy, którzy potrafią napisać pełną humoru, szczęśliwą historię, ale potrafią również napisać książkę zupełnie inną, taką, której czytelnik w ogóle po danym pisarzu by się nie spodziewał. Ja takich autorów cenię bardzo, chociaż wciąż znam ich zbyt mało. Taką osobą jednak na pewno jest Katarzyna Michalak.

Już po lekturze „Nadziei” doszłam do wniosku, że to książka trochę inna, nie jest już tak szczęśliwa, wywołuje ogrom emocji i uczuć. „Bezdomna”, przeczytana przeze mnie zaledwie dwa dni temu pobiła jednak wszystkie książki Kasi Michalak na głowę, również „Nadzieję”. Nie chodzi już o to, że lubię czytać o ludzkich dramatach i zakrętach losu, nieczęsto ostrych i trudnych do pokonania, faktem jest jednak, że takie powieści pamięta się dłużej, bardziej chwytają za serce, człowiek jakoś inaczej się utożsamia z takimi bohaterami. I muszę przyznać, że po „Bezdomnej” kompletnie się tego nie spodziewałam. Nie spodziewałam się historii, którą ostatecznie dostałam – było to dla mnie takie zaskoczenie, jak mało kiedy.

Kingę poznajemy w chwili, gdy podczas Wigilii Bożego Narodzenia zaszywa się w śmietniku, aby zakończyć swoje problemy raz na zawsze. Kinga chce popełnić samobójstwo. Dlaczego? Może dlatego, że jest bezdomną, która od roku tuła się po ulicach, jedzenia szuka w śmietnikach, a noce spędza w śmierdzących noclegowniach? A może dlatego, że po prostu nie widzi już sensu dalszego życia – bo nie ma dla kogo żyć? Kingę jednak ratuje… kot. Zwykły zagubiony kot, który szuka ciepłego schronienia przed mrozem. I to właśnie ten kot jest motorem dalszych wydarzeń – kobietę bowiem znajduje inna kobieta, jak się okazuje, Kindze dobrze znana… Zaprasza ją do siebie na kolację wigilijną, nocleg i świąteczne śniadanie.  Aśka jest dziennikarką, ale dlaczego przygarnia bezdomną? Czy dlatego tylko, aby popełnić dobry uczynek? Początkowo pewnie i tak jest, motywy jednak wkrótce się zmienią… Aśka bowiem zobaczy w Kindze idealny materiał na reportaż. Nie podejrzewa nawet, że Bezdomna może skrywać tajemnicę, której nie spodziewa się nikt. I która, opisana, może wywołać niemały skandal.

Naprawdę… aż brak mi słów na tę książkę. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, do czego autorka była zdolna… że potrafiła napisać taką powieść. Powieść, która jest ogromnym ludzkim dramatem, a do tej pory przecież znałam Kasię Michalak od całkiem innej strony – tę od pięknych historii głównie dla kobiet, powieści zawsze dobrze się kończących, pełnych magii, uśmiechów i szczęśliwych chwil. W „Bezdomnej” autorka zaserwowała nam kompletnie coś innego – książkę pełną bólu, wyrzutów sumienia, dramatów i rozterek; jednocześnie książkę tak wciągającą, że przeczytałam ją dosłownie na jednym wdechu, chociaż pierwsze strony zupełnie tego nie zapowiadają.

Kolejna książka Katarzyny Michalak wywołała we mnie masę negatywnych emocji. Najwięcej ich jest chyba w stosunku do Joanny, mimo że pomogła Kindze podnieść się z bezdomności, pomogła jej w zarobieniu pierwszych pieniędzy i znalazła dom. Dla mnie była to osoba mimo wszystko pozbawiona skrupułów, która w Kindze zobaczyła materiał na idealny reportaż, dzięki któremu miałaby szansę zdobyć prestiżową nagrodę. I z każdą stroną, pomimo tego, że dla Kingi Aśka była kimś w rodzaju przyjaciółki (napisałam „kimś w rodzaju” nie bez powodu), to z każdą stroną lubiłam ją coraz mniej. Nie spodobał mi się również Czarek i praktycznie również od pierwszej chwili – mężczyzna może i kochał Kingę na swój sposób, to jednak nie rozumiał jej w ogóle. A można w takim wypadku w ogóle kogoś kochać?

Kinga, Joanna i Czarek to w zasadzie jedyni bohaterowie tej powieści. Oczywiście pojawiają się jakieś postacie drugoplanowe i epizodyczne, najważniejsza jednak tutaj jest ta trójka, czego dowodem jest również to, w jaki sposób autorka skonstruowała tę książkę – każdy rozdział to perspektywa jednego z trójki bohaterów. To również sprawia, że ani Czarek, ani Joanna nie da się lubić, ale chyba o to właśnie tu chodziło. A Kinga? Cóż, o Kindze i jej psychice oraz myśleniu można by napisać oddzielną recenzję. Dziewczyna po ośmiu próbach samobójczych, młoda i wykształcona, ale bezdomna kobieta, która w czytelniku bez wątpienia wzbudzi współczucie. Czy ją polubicie, nie wiem, ja obdarzyłam ją ogromną sympatią ze względu na jej sytuację, ale nie tylko. I być może dlatego czasem miałam ochotę skakać z wściekłości przy tej książce. Rzucać nią o ścianę i wyczyniać różne inne rzeczy, jednocześnie czując się kompletnie bezsilna – bo Kingę czekał tylko jeden los, taki, jaki wymyśliła dla niej autorka. Czuć, że to nie będzie cudowne, szczęśliwe zakończenie, wiedziałam, że w końcu je poznam, cokolwiek to będzie. I dlatego czułam się bezsilna, bo wiedziałam, że nie mogę zmienić toku wydarzeń, choć ma się na to wielką, naprawdę wielką chęć.

Jeszcze raz: jestem pod wielkim wrażeniem tej książki. Piękna, pełna emocji, dramatyzmu i smutna historia – czemu właśnie takie książki podobają mi się najbardziej? Takie, przy których chce się płakać z bezsilności, które wywołują masę głównie negatywnych odczuć, które są pełne współczucia? Nie mam zielonego pojęcia. Warto jest jednak wydać pieniądze na tę książkę, naprawdę. Ja dawno już nie czytałam tak poruszającej historii, której nie potrafiłam odłożyć na półkę, dopóki nie przeczytałam ostatniej strony.


14 komentarzy:

  1. Szkoda, że mam nieco odmienne zdanie na temat tej książki, ale wyrażę je kiedyś w swoim tekście na blogu. Miałam duże oczekiwania względem tej książki, liczyłam także na dobre podejście do tematu, odpowiednie przedstawienie historii no i emocje. Czy to dostałam? Moim zdaniem - nie. Ale wiadomo, różne są gusta, oczekiwania. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie musi podobać się wszystkim to co podoba się nam osobiście :)

      Usuń
  2. Książka jest naprawdę nieźle oceniana więc tym bardziej chcę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach, a recenzje kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę doczekać się przeczytania tej książki. Intryguje mnie sama fabuła, ale także fakt, iż powieść zbiera różne recenzje - większość bardzo pozytywnych, ale trafiłam również na kilka niezbyt pochlebnych, dlatego pragnę przekonać się, jakie wrażenie "Bezdomna" wywrze na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze tej książki - czy to dlatego, że jeszcze jej niewydano? - ale po tylu pozytywnych recenzjach śmiem przypuszczać, że mi się spodoba i moja recenzja będzie jedną z wielu, które tę książkę chwalą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to jest recenzja przedpremierowa - książka będzie w księgarniach od 6 czerwca - ja się jej doczekałam dzięki wygranej w konkursie :)

      Usuń
  6. Właśnie przed chwilą czytałam raczej mało pozytywną recenzję tej książki, ale wcale nie zmniejsza to moje ciekawości wobec niej :D Już nie mogę się doczekać kiedy wpadnie w moje ręce :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ulega wątpliwości że książka wzbudza sporo emocji. Czekam do premiery i bardzo jestem ciekawa czy udzieli mi się Twój entuzjazm :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Autorkę bardzo lubię. Tę serię oczywiście mam w planach

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa jestem jakie ja będę miała wrażenie po jej przeczytaniu, bo widzę już różne zdania na temat tej książki (podobnie było w przypadku "Mistrza")
    Twoja recenzja bardzo mnie zainteresowała i już nie mogę doczekać się, kiedy będzie można kupić tę pozycję w księgarni:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja Katarzynę Michalak kupuję w ciemno, a Twoja recenzja tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że warto po tę lekturę sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam. Strasznie wzruszająca lektura. Dająca do myślenia. Burza emocji. Polecam każdemu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Po prostu świetna, choć muszę przyznać,że "Nadzieja" trochę bardziej mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli