W cudzym domu

Autor: Hanna Cygler
Wydawnictwo Rebis, 2013
Liczba stron: 360
Z Hanną Cygler, polską autorką miałam już do czynienia kilka miesięcy temu za sprawą trylogii o Zosi Knyszewskiej. I nie będę ukrywać, jest to jedna z moich ulubionych historii, pokochałam jej bohaterów i zafascynowana śledziłam kolejne wydarzenia. Dlatego od początku, gdy tylko zobaczyłam na oczy nową książkę Hanny Cygler, wiedziałam, że ją przeczytam. Wielkich oczekiwań w stosunku do niej nie miałam, bo nie lubię się nastawiać na coś, czego potem być może nie dostanę. Jednak kiedy książka wpadła w moje ręce, trudno było mi się jej oprzeć i z przyjemnością zaczęłam jej lekturę.

Akcja powieści toczy się w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Poznajemy trójkę bohaterów: Joachima, który przypadkiem podsłuchuje rozmowę na swój temat odnośnie małżeństwa, które niebawem miałby zawrzeć – wyjeżdża więc z Gdańska, aby uwolnić się od przymusu małżeństwa i móc dalej poznawać świat. Poznajemy Luizę, pół-Polkę, pół-Francuzkę, której los podobny jest do losu Joachima, matka planuje jej małżeństwo, chociaż sama Luiza wcale nie ma ochoty wychodzić za kogokolwiek, a tym bardziej za oszusta, którego podsuwa jej matka. Ucieka więc z Paryża w poszukiwaniu prawdziwego ojca, który ponoć żyje, chociaż matka zapewnia ją o jego śmierci. Poznajemy w końcu radcę Szuszkina – Rosjanina, zaborcę, nienawidzącego Polaków i wszystkiego, co polskie. Tę trójkę bohaterów los połączy w Warszawie, do której trafią, chcąc rozpocząć nowe życie. Okoliczności tych spotkań jednak będą różne. Joachimowi bowiem będzie grozić szubienica, w najlepszym wypadku zaś wywóz na Syberię, jego los będzie w rękach Szuszkina.

Do powieści Hanny Cygler przekonał mnie głównie czas, w jakich toczy się jej akcja, a mianowicie koniec XIX wieku, kiedy to Polska była pod zaborami, a jako państwo nie istniała na mapie. Uwielbiam powieści historyczne, więc tę książkę po prostu musiałam przeczytać. I muszę przyznać, że się na niej nie zawiodłam. Od początku wciągnęłam się w wir wydarzeń, polubiłam bohaterów i oddałam się temu specyficznemu klimatowi XIX-wiecznemu. Autorka stworzyła naprawdę wartościową książkę, która oddaje w pełni realizm tamtych czasów. Przenosi nas nie tylko do Warszawy, ale i do Gdańska, Paryża czy carskiego Petersburga. Czytelnik trochę „skacze” po wszystkich tych miastach, akcja raz toczy się w jednym miejscu, by zaraz przenieść nas gdzieś indziej – jest jednak tak skonstruowana, aby nie zniechęcić czytelnika, a dodatkowo zaintrygować. Wydarzenia również nie dzieją się chronologicznie – autorka od czasu do czasu wraca do wydarzeń kilka lat wstecz, aby dać nam pełniejszy obraz sytuacji dotyczących bohaterów i wydarzeń historycznych. Nie przeszkadza to jednak – „W cudzym domu” czyta się z niemałym zainteresowaniem.

Atutem są tutaj również bohaterowie. Wyraziści, ciekawi, sympatyczni. Nawet Dmitrij Szuszkin, który teoretycznie powinien wzbudzać w nas niechęć ze względu na swoje pochodzenie, przekonania i charakter, nie do końca jest tą złą, negatywną postacią. Ale również wzbudziła moją ciekawość w tej książce miłość i to, jak została ukazana. Bo wydawałoby się, że nic nie jest w stanie stanąć na jej drodze, a jednak – były to czasy, kiedy niekoniecznie liczyło się uczucie, ale to, co wypada, a co nie, dobre wychowanie i etykieta – i miłość ta poddawała się temu, niestety. Podobało mi się również to, że Hanna Cygler, chociaż prowadzi nas przez wydarzenia, które na pierwszy rzut oka wydają się być przewidywalne, to jednak ostatecznie wcale takie nie są, zaskakują, są pełne emocji. Jest namiętność, jest przyjaźń, nie tylko ta prawdziwa, ale również pełna fałszywości, jest dużo niedomówień, są spiski i zawiłe intrygi.

Bardzo mi się podobała ta książka. Chociaż trylogia o Zosi Knyszewskiej będzie u mnie stała zawsze na wysokim miejscu, ta książka również warta jest spędzonego nad nią czasu. Tym bardziej, że czyta się ją niezwykle szybko – głównie dlatego właśnie, że szalenie wciąga w swój XIX-wieczny klimat. Idealna powieść dla kogoś, kto ma ochotę na trochę historii, trochę romansu i odrobinę sensacji.

13 komentarzy:

  1. Troche historii, romansu i sensacji - brzmi nieźle, może się zacznę do takich książek przekonywać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie przede wszystkim kuszą właśnie te XIX-wieczne realia - aż chyba sprawdzę książkę, nie wytrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz bardziej żałuję, że nie znam twórczości tej autorki. Ale obiecuję sobie, że w te wakacje to nadrobię, łącznie z powyższą książką. Taka mieszanka bardzo mi odpowiada. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się okładka do tej książki :) No i dla tych bohaterów widzę, że warto przeczytać ów powieść ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coraz bardziej kusisz mnie do książek tej autorki

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam jeszcze książek tej autorki ale czuję się zachęcona, aby to zmienić. Porozglądam się za tą książką, bo wydaje mi się interesująca.
    Bedę wpadać do Ciebie częściej :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm jeśli trafi mi w ręce, to czemu by nie. Przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam twórczości tej autorki, ale wszystko jest przecież do nadrobienia, dlatego będę miała na uwadze tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie czytałam nic tej autorki, ale widzę że chyba się skuszę bo brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję się zachęcona do tej książki, lubię powieści historyczne, a skoro dodać do tego jeszcze trochę miłości i odrobinę wątku sensacyjnego, to tym bardziej jestem zainteresowana lekturą :) Cieszę się, że kreacja bohaterów jest dobrze przedstawiona, to dla mnie ważne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Również lubię powieści osadzone w przeszłości, a w przypadku tej książki akcja będzie tym bardziej ciekawa, że rozgrywa się w Polsce, której oficjalnie nie było.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od pewnego czasu mam ogromną ochotę na trylogię o Knyszewskiej, dlatego pewnie najpierw sięgnę po nią, ale "W cudzym domu" również mnie kusi. :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli