Dlaczego mężczyźni kochają zołzy

Autor: Sherry Argov
Wydawnictwo G+J, 2010
Liczba stron: 206
Za każdym razem, gdy jestem w jakiejkolwiek księgarni, zastanawiam się, na czym polega popularność tej książki. Wciąż jest jedną z najlepiej sprzedających się pozycji, mimo że od dnia jej premiery minęły już prawie trzy lata – niesamowite! Ja sama nie ukrywam, że lektur tego typu nie czytam często, bardzo rzadko wpada w moje ręce jakikolwiek poradnik, książka Sherry Argov należy jednak do grona jednych z moich ulubionych pozycji. Chociaż wokół niej jest mnóstwo kontrowersji, chociaż niektórzy sądzą, że „prawdy” w niej zawarte są powszechnie znane i nic nowego nie wnosi do życia i związków, to jednak drugie tyle osób to jej fani – i ja należę do tej drugiej właśnie grupy.

"Zołzę od kobiety zbyt miłej różni najbardziej strach. 
Zołza pokazuje, że nie boi się żyć bez mężczyzny."

O czym jest ów poradnik? To doskonale mówi nam już sam tytuł: „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?”. Nic już w sumie nie trzeba dodawać, może oprócz tego, że definicja zołzy z tej książce nie ma nic wspólnego z wredną kobietą, mściwą i złą, zołza nie jest perfidna i nie zrzędzi. Nie nie, nie o to tu chodzi. A nawet wręcz przeciwnie:

"Zołza – kobieta, która nie wali głową w mur, żeby zdobyć uznanie innych ludzi, czy to będzie mężczyzna, czy ktokolwiek inny w jej życiu. Rozumie, że jeśli ktoś jej nie akceptuje, to tylko opinia jednego człowieka, więc nie ma to wielkiego znaczenia. Nie stara się spełniać wymagań innych, tylko swoje własne. Z tego powodu w szczególny sposób podchodzi do mężczyzn."

Innymi słowy, zołza to kobieta pewna siebie, która wie, czego chce i do tego dąży. Stawia na pierwszym miejscu przede wszystkim siebie. Nie stara się przypodobać innym, a już na pewno mężczyźnie, nie szuka u niego usilnie uznania ani zainteresowania, nie skacze wokół niego i ma własne zdanie, którego nie boi się wypowiadać. Jednym słowem, ma swoje własne życie, a mężczyzna jest tylko dodatkiem do niego. I w żadnym razie nie jest egoistką! Jest życzliwa, miła, ma poczucie humoru i jest po prostu sobą.

"Kobieta zraża mężczyznę, wymagając od niego zbyt wiele. 
Pozwól, żeby dawał tyle, ile sam chce dawać. I wyciągaj wnioski."

Niby powszechnie jest wiadome, że faceci cenią kobiety, które oprócz nich mają własne życie i zainteresowania, kobiety pewne siebie, które wiedzą, czego chcą od życia. I trzeba przyznać, że autorka wcale Ameryki nie odkryła. Dlaczego więc książka jest tak popularna, dlaczego wciąż jest obecna na listach bestsellerów? Prawdopodobnie dlatego, że daje konkretne rady – przede wszystkim dla kobiet zbyt miłych, które zatraciły się w swych związkach, zgubiły gdzieś tę iskrę, a z czasem i szacunek partnera. I może nie wszystkie „dobre rady” należy sobie wziąć do serca, na pewno jednak część z nich może pomóc. Chociaż wiele osób zarzuca tej książce, że wskazówki w niej zawarte są proste, że przecież każda z nas wie takie rzeczy… Ale czy na pewno? Dlaczego więc ciągle wokół nas jest mnóstwo kobiet, które utożsamiłyby się bez problemu z tą „miłą dziewczyną”, która opisywana jest w książce? Bo przeciwieństwem zołzy jest właśnie miła dziewczyna, która wychodzi z siebie, aby zadowolić faceta, aby zdobyć u niego uznanie i odrobinę miłości, która rezygnuje z własnych zainteresowań, bo jedynym jej zainteresowaniem staje się on. Ja sama znam w swoim bezpośrednim otoczeniu mnóstwo osób, którym ta książka by się przydała, ba, w niektórych przykładach nawet odnalazłam samą siebie…

"On musi czuć, że jesteś z nim z wyboru, a nie dlatego, że go potrzebujesz. 
Tylko wtedy będzie cię uważał za równorzędną partnerkę."

Popularność tej książce daje z pewnością również forma, w jakiej została napisana. Nie jest to bowiem typowy poradnik, a raczej książka z dużą dozą humoru, czyta się ją niezwykle szybko, wciąga mnie za każdym razem, kiedy do niej wracam. Na uwagę zasługuje również 100 zasad atrakcyjności wg Sherry, niektóre z nich są naprawdę trafne. I nie są to spostrzeżenia tylko samej autorki, Sherry Argov oparła swoje tezy na wielu rozmowach z mężczyznami – od osiemnastolatków po siedemdziesięciolatków.

"Mężczyźni nie reagują na słowa. Reagują na brak kontaktu."

Ta książka ma naprawdę ogromną ilość zarówno fanów, jak i krytyków. Przy takich poradnikach chyba najlepiej jest, gdy czytelnik po prostu znajdzie złoty środek – wiadomo, nikt nie zna nas tak dobrze, jak my same, i żaden poradnik nie rozwiąże naszych problemów, prawda? Dla mnie książka ta to jedna z ulubionych pozycji, dlaczego, sama nie wiem. Może dlatego, że na niektóre sprawy otworzyła mi oczy, gdy przeczytałam ją rok temu po raz pierwszy, uświadomiła, że zmierzałam chyba nie w tym kierunku, w którym powinnam – i ja ją bardzo cenię. Tym, którzy nie czytali – polecam – chociaż zdaję sobie sprawę, że jednym się spodoba, innym nie – taki już urok lektur tego typu.

 

16 komentarzy:

  1. POradniki przeważnie maja tyle samo zwolenników co i krytyków, ja podeszłam do tej książki z przymrużeniem oka i podobała mi się, ot taka lekka lektura, z odrobiną prawdy tu i ówdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna przybieram się do tego poradnika, o którym już wiele słyszałam. Oczywiście uważam, że trzeba podchodzić do takich rzeczy z przymrużeniem oka, tak jak napisała Magda K-ska. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak trzeba do tego podchodzić, a z tą książką nie jest to trudne :)

      Usuń
  3. Kiedyś miałam ją w rękach, ale nie pokusiłam się o czytanie. Może teraz pora to nadrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jestem takiego zdania, że żaden poradnik nie rozwiąże naszych problemów, ale czasami faktycznie niektóre naukowe publikacje pomagają nam w wyborze właściwej decyzji, czy też kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie, kontrowersję - ludzie kochają kontrowersję :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Poradnik czytalam juz jakis czas temu i ku mojemu zaskoczeniu, mial swoje plusy. Co prawda nieustannie wszystko obraca sie wokol tych samych mysli, jednak autorka zwrocila uwage na cos waznego. W zwiazku czesto bywa tak, ze kobieta niejako poswieca sie dla mezczyzny. wydaje jej sie ze w zwiazku potrzebne sa kompromisy a potem... jest okrutnie rozczarowana tym, ze maz po prostu przyzwyczail sie do poswiecen i sa one dla niego czyms oczywistym i normalnym. Czesto kobieta naprawde nie zdaje sobie z tego sprawe, i chocby dlatego lekture tej ksiazki uwazam za bardzo przydatna... Nawet jesli to co w niej napisane mozna bz strescic na kilku stronach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś i zgadzam się w 100% :)

      Usuń
  7. Mam na półce kilka poradników tego typu, większość to uszczypliwe lub zabawne prezenty od koleżanek, ale ten jeden jest moim ulubionym. I choć znam go niemal na pamięć, to obecnie czytam po raz kolejny. Zawsze, gdy czuję, że za bardzo zatracam się w związku, sięgam po tę lekturę i dzięki niej odzyskuję równowagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie pierwszy raz wróciłam teraz do tej książki, lubię to robić i za każdym razem tak samo mnie wciąga :)

      Usuń
  8. Nie przepadam za takimi książkami, ale dla tej zrobię wyjątek

    OdpowiedzUsuń
  9. Warto przeczytać i samemu ocenić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja lubię takie książki i na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli