Sorry

Autor: Zoran Drvenkar
Wydawnictwo Telbit, 2011
Liczba stron: 400
Przepraszam – niby jedno słowo, jednak nie każdy ma odwagę je wypowiedzieć wtedy, kiedy trzeba. Nie zawsze tak łatwo jest przepraszać, nie każdy człowiek to potrafi. I pewnie niejeden z nas byłby szczęśliwy, gdyby ktoś zrobił to za nas – przeprosić kogoś, gdy sami nie mamy odwagi, albo żeby oczyścić sumienie, które nas gryzie.

Kris, Wolf, Tamara oraz Frauke – czwórka przyjaciół, mieszkających w Berlinie, którym nie do końca dobrze się wiedzie. Każdy z nich ma mniejsze lub większe problemy, dotyka ich brak pracy i pieniędzy. Pewnej nocy wpadają jednak na świetny pomysł biznesu – postanawiają założyć firmę, której głównym założeniem będzie przepraszanie za tych, których gryzie sumienie i którzy nie mają odwagi sami tego zrobić. Ich spółka szybko zyskuje popularność i zdobywa tłumy klientów, chociaż dla niektórych to, co robią przyjaciele, jest nieetyczne. Pewnego dnia dostają zlecenie, które na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od pozostałych. Jednak gdy Kris zjawia się pod umówionym adresem, pod którym miał się spotkać z kobietą, a której ktoś kiedyś winny był przeprosiny, zastaje ją w domu… martwą, przybitą gwoździami do ściany. Zleceniodawca jednak wymaga od czwórki przyjaciół wypełnienia zlecenia, przeproszenia jej za to, co jej zrobił  - w końcu za to im płaci, przy okazji oczekuje również uprzątnięcia zwłok… Tamara, Frauke, Wolf oraz Kris nie zdają sobie sprawy, że to będzie dopiero początek ich problemów.

Pierwsze, co rzuca się w oczy przy chociażby przekartkowywaniu rozdziałów jest to, że nie są one zbyt długie. I gdy zaczynamy czytać, potwierdza się to. Rozdziały bowiem podzielone są między każdego z czwórki bohaterów, początkowo poznajemy każdego z nich i okoliczności, w których doszło do pomysłu założenia niecodziennej firmy. Ale poszczególne rozdziały podzielone są nie tylko na tę czwórkę – bowiem niektóre z nich zwracają się bezpośrednio do czytelnika-mordercy. Tak tak, to nie żart! To TY jesteś tym, który przybił kobietę do ściany na tle brzydkiej, niesprzedawanej już od dawna tapety, na koniec przebijając jej czoło długim na prawie pół metra gwoździem. To TY jesteś zleceniodawcą… Zdziwieni?... To jeszcze nie wszystko, ponieważ niektóre rozdziały poświęcone są jeszcze jednej osobie: mężczyźnie, którego tam nie było… Wydaje pewnie Wam się to trochę zagmatwane na początku i takie też jest naprawdę, gdy zaczynamy czytać tę książkę. Pogmatwane i dziwne. Każda część tej układanki jednak wskoczy w odpowiednim czasie w swoje miejsce – tego możecie być pewni.

Taka konstrukcja powieści ma swoje plusy. Pozwala bowiem spojrzeć na całą sytuację z perspektywy każdego bohatera z osobna, a także od strony zleceniodawcy-mordercy oraz tajemniczego mężczyzny. Poznajemy więc myśli i uczucia Krisa, jego młodszego brata Wolfa, oraz dwóch przyjaciółek: Tamary oraz Frauke. Jednocześnie cała czwórka stara się odkryć, kto naprawdę jest zleceniodawcą i chociaż mężczyzna podał swoje imię i nazwisko, wcale nie będzie to takie proste. Telefon na policję również wcale nie jest taki oczywisty, bowiem przyjaciele są szantażowani, ich najbliższym osobom, jeśli nie wypełnią zlecenia w całości, może grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Ale mamy tutaj też perspektywę zleceniodawcy, czyli CIEBIE – i chociaż sam czytelnik na początku nie pała do niego sympatią, to z czasem jednak, gdy poznaje prawdziwą przyczynę i motywy, jakie nim kierują, zaczyna go niejako rozumieć. Kto tu jest więc tą złą, najgorszą osobą? Zleceniodawca, który ze swoich ofiar zrobił morderców? Ofiary, czyli czwórka przyjaciół, którzy wpadli na pomysł zarabiania na przepraszaniu i oczyszczaniu sumienia innych?… Czy może tajemniczy mężczyzna, który się tam pojawia?

Pomysł na firmę, która zarabia na czymś, co dla niektórych jest nieetyczne, również jest tutaj dość ciekawym tematem. Czy bowiem można zarabiać na przepraszaniu za kogoś? Czy w ogóle można oczyścić czyjeś sumienie, zlecając jakiejś firmie załatwienie wszystkiego za nas? I ile warte jest tak naprawdę słowo „przepraszam”?... Na te pytania chyba brak jednoznacznej odpowiedzi – temat książki jest jednak ciekawy – nie sądzicie?

Powieść jest również interesująca sama w sobie. Trafiłam na świetny kryminał/thriller, który wciąga praktycznie od pierwszych stron, który trzyma w napięciu i zaskakuje zakończeniem, chociaż mordercę znamy od samego niemalże początku – bo przecież JESTEŚ NIM TY! Zachęcać dalej? Myślę, że nie trzeba – spodziewałam się dobrego kryminału po tej książce, a dostałam kawał świetnej literatury, niekiedy mrożącej krew w żyłach, ciekawej, od której nie można się oderwać. Nikt tą książką nie powinien być zawiedziony, a już zwłaszcza miłośnicy gatunku. Książka jest bowiem trochę inna od zwykłego kryminału, ale tym samym intrygująca i wzbudzająca w czytelniku ciekawość od początku do końca.

Baza recenzji Syndykatu ZwB

10 komentarzy:

  1. Czytałam i również się zachwycałam! Polecam wszystkim fanom niezłego kryminału-thrillera. Momentami naprawdę strasznie było to czytać, jednak tak szybko chciałam skończyć tą powieść, że czytałam nawet po północy, jedynie przy zapalonej lampce, która wcale nie dawała tak dużo światła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę na półce. Słyszałam, że jest świetna, Twoja recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że powinnam poznać ją jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również byłam mile zaskoczona lekturą.Świetna,wciągająca i zdecydowanie nietuzinkowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. kryminały jakoś nie szczególnie mnie interesują, ale ta książka ma coś w sobie, że mnie zaciekawia :) może się i skusze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią przeczytam, jak tylko książka pojawi się w mojej bibliotece. Ciekawi mnie ta konstrukcja powieści, brzmi intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już od jakiegoś czasu czaję się na książki Zorana :) Tę też zdobędę, o!

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama z chęcią sięgnęłabym po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się bardzo ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę przeczytałam jednym tchem. Spodobał mi się sposób narracji i styl autora :) Polecam inną książkę Zorana Drvenkara "Ty" :D

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli