Pół życia

Autor: Jodi Picoult
Wyd. Prószyński i S-ka, 2012
Liczba stron: 464
Jodi Picoult – nie ma chyba czytelnika, który nie słyszałby tego nazwiska. Jest autorką 19 powieści, których kilka doczekało się nawet ekranizacji. Jej książki przekłada się na ponad 30 języków, wiele z nich zajmuje pierwsze miejsca na listach bestsellerów na całym świecie. Ja sama autorkę bardzo lubię, a ostatnio przywędrowała do mnie jedna z jej najnowszych powieści „Pół życia”. Książka niedługo czekała na swoją kolej, niektóre czekają znacznie dłużej. Nie spodziewałam się po niej nie wiadomo czego, jednak wiedziałam, że Jodi i tym razem mnie nie zawiedzie. I nie zawiodła.

Luke Warren jest badaczem wilków – pisze o nich, studiuje ich zachowania, a od czasu do czasu w przeszłości nawet z nimi mieszkał. Luke mieszka ze swoją córką, Carą, której jest opiekunem prawnym. Wszystko jednak zmienia się w jednej chwili, gdy podczas powrotu do domu Cara oraz Luke mają wypadek samochodowy. Cara wychodzi z niego z roztrzaskanym barkiem, ale jej życiu nic nie grozi. Co innego Luke – ojciec Cary zapada w śpiączkę. Lekarze nie dają mu większych szans na odzyskanie świadomości. Edward, starszy brat Cary i syn Luka, musi więc wrócić do domu, który opuścił 6 lat temu, i zadecydować o losie ojca, Cara bowiem jest niepełnoletnia, a była żona nie może o tym decydować. Jednak zdania rodzeństwa różnią się w tej kwestii diametralnie: Cara, która za trzy miesiące będzie pełnoletnia, za wszelką cenę chce utrzymać ojca przy życiu, podłączonego do respiratora, z nadzieją na to, że się obudzi. Edward jest innego zdania: że ojciec nie chciałby tak żyć i jest gotów odłączyć go od maszyn podtrzymujących życie, a jego organy przeznaczyć do przeszczepów – Luke bowiem taką wolę wyraził za życia.

Jodi jak zwykle w swojej powieści podejmuje tematy niecodzienne, trudne, niebłahe, na które nie ma nigdy jednoznacznej odpowiedzi. Kto bowiem powinien podejmować decyzje o losie Luke'a – jego córka, której do pełnoletniości brakuje tylko trzech miesięcy, czy syn, który 6 lat temu po kłótni z ojcem opuścił dom rodzinny i wyjechał do Tajlandii? I co dla Luke'a będzie najlepsze? Czy ojciec chciałby tak żyć, podtrzymywany przez respirator, wegetować jak warzywo? Cara bowiem ma ciągle nadzieję na to, że ojciec kiedyś odzyska przytomność, chociaż lekarze nie dają mu praktycznie żadnych szans na przebudzenie się.

Charakterystyczne dla Jodi Picoult jest również to, że w swoich powieściach stara się przedstawić sytuację z każdej strony, z perspektywy każdego bohatera z osobna. Ta książka nie jest wyjątkiem. Każdy rozdział to przemyślenia, wspomnienia i odczucia Cary, Edwarda, Georgie – byłej żony Luke’a, a nawet samego Luke’a. Główny bohater również ma tutaj swój udział – ale zupełnie inny niż pozostali. Wspomina bowiem to, co kocha i kochał najbardziej – wilki, ich świat, zachowanie. I naprawdę zadziwiające może być życie i egzystencja wilczej watahy, chociaż czasem bez problemu można to odnieść do ludzi i ich zachowania. Wilki w końcu żyją w stadzie, potrzebują siebie nawzajem, aby przeżyć. Czyż nie jest tak również w naszym życiu?

Bardzo łatwo i szybko czytało mi się tę książkę, łatwiej od pozostałych, które miałam okazję do tej pory poznać. Szybko przede wszystkim też dlatego, że rozdziały są krótkie i nawet nie zwracamy uwagi na to, jak przekładamy stronę za stroną. I jedyne, co mi się w tej powieści nie podobało to… okładka, która w ogóle moim zdaniem nie pasuje do treści. Znacznie lepiej byłoby, gdyby nawiązywała do tego, czym interesował się Luke, czyli do wilków. Ale pewnie nie pierwsza to okładka i nie ostatnia, która w ogóle nie pokrywa się z treścią książki…

„Pół życia” polecam głównie fanom autorki – nie będą zawiedzeni. Ale nie tylko, bowiem powieści Jodi są tak uniwersalne, podejmują ważne, niecodzienne tematy, że książka powinna spełnić wymagania każdego czytelnika, nawet tego wymagającego. Zawsze bowiem po przeczytaniu powieści Picoult ja sama zadaję sobie pytanie, jak bym postąpiła w danej sytuacji. I muszę przyznać, że praktycznie zawsze jestem w stanie opowiedzieć się w pewnym stopniu po obu stronach, a decyzja wcale nie jest łatwa. Polecam serdecznie każdemu!

14 komentarzy:

  1. Ale taka okładka bardziej przyciąga. :)
    Treść fabuły może nie jest najoryginalniejsza, ale wiem, że Jodi świetnie ujęła temat. I na pewno przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Picoult. "Pół życia" już za mną, więc poluję dalej na inne książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja szczerze mówiąc nie byłam tą książką zachwycona. O wiele bardziej podobała mi się "Bez mojej zgody". Chociaż bardzo lubię styl Picoult i właśnie to poruszanie trudnych tematów,to odnoszę wrażenie,że wszystkie jej książki są pisane według tego samego schematu.Jeśli przeczytasz zbyt wiele jej książek to zaczną cię nużyć.To tylko moje zdanie oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem, ja też mam takie wrażenie... Już po 2-3 pozycjach można wychwycić ten schemat :)

      Usuń
  4. "Edmund jest innego zdania " błąd Ci się wkardł ;) Powinno być Edward :) Co do okładki masz rację, ja do tego bym również tytuł zmieniła na dokładne tłumaczenie angielskiego "Lone wolf".
    Po za tym książka jest naprawdę wspaniała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nawet nie zauważyłam :)
      Tytuł też mógłby być w dokładnym tłumaczeniu, to prawda... Nie mam pojęcia, skąd się wzięło polskie "Pół życia" :P

      Usuń
  5. Uwielbiam twórczość Jodi Picoult. Mam za sobą osiem powieści jej autorstwa, a moja ochota nie słabnie. Na razie czeka na mojej półce czeka "Głos serca", ale i "Pół życia" kusi mnie, zatem będę musiała zaopatrzyć się w nią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pewnością sięgnę! Bardzo cenię sobie twórczość pani Picoult ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam i na razie spasuję - raz, że książka nie wydaje się wybitna, a dwa, że z tą autorką miałam już kiedyś niespecjalnie udane spotkanie :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie miałam przyjemności z tą autorką, ale widzę, że przyszedł czas na zmiany

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tej Autorki. Niedługo się to zmieni, bo na mojej półce czeka "Bez mojej zgody"

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna książka! Podobnie jak pozostałe tej pisarki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdej książce autorki mówię TAK. Bardzo lubię jej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka jak wszystkie tej autorki skłania do przemyśleń, refleksji i zastanowienia:)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli