Opowieść niewiernej

Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo Świat Książki, 2012
Liczba stron: 221
Niemalże każda kobieta marzy jeśli nie o księciu na białym koniu, to chociaż o mężczyźnie, którego będzie kochać i który będzie kochał ją, a przede wszystkim tą miłość okazywał. Każda też – a przynajmniej większość – marzy o białej sukni, szczęśliwym małżeństwie aż do starości, „dopóki śmierć nas nie rozłączy”. Wielu jednak ludzi twierdzi, że małżeństwo zmienia wszystko w naszym życiu, mężczyźni niestety też są różni – jedni okazują uczucia, inni są pod tym względem oszczędni, jeszcze inni nie rozumieją, że kobieta czasem potrzebuje poczuć się piękna, usłyszeć, że ładnie dziś wygląda czy dostać kwiatka. Czyż nie?

”…z małżeństwem jest jak z nową posadą: ile na początku wynegocjujesz, tyle masz. Potem bardzo trudno zmienić warunki – zarówno pracy, jak i życia. Mechanizm działania jest dokładnie taki sam.” (str. 12)

Ewa, na początku związku z Maćkiem na nic nie mogła narzekać – prawił jej komplementy, przynosił kwiaty. Dochodzi również i do ślubu i wydawałoby się, że będzie to małżeństwo idealne. Ewa jednak to typowa romantyczka, Maciek jest realistą. Dla Ewy ślub to sformalizowanie miłości, która ich łączy, dla Maćka jest to raczej sposób na łatwiejsze rozliczanie się z fiskusem. I jak się okazuje, on nawet w dniu ślubu musi załatwić sprawy związane z pracą, zamiast spędzić ten wieczór z nowo poślubioną żoną. Szybko też zaczyna traktować żonę przedmiotowo, staje się pracoholikiem, w weekendy natomiast wyjeżdża do Krakowa, aby nadzorować budowę ich nowego domu. Czego Maćkowi brakuje? Przecież jest wzorowym mężem, zarabia kupę kasy i buduje nowy dom… A może to Ewie czegoś brakuje? No właśnie… brakuje jej miłości. Bo cóż po mężu, który oczekuje od żony tylko obiadu po pracy, poprasowanych koszul i lśniącego mieszkania? Cóż jej po mężu, który traktuje ją jak darmową pomoc domową? Który nie przytuli, nie powie „kocham”, nie doceni tego, co Ewa dla niego robi?

„- Ewka, dziewczyno, co się z tobą stało! ‘Zrobimy tak, jak ON będzie chciał’! Małżeństwo to układ partnerski!
- Taa… - Wzruszyłam ramionami. – Ja sprzątam, on bałagani, cha, cha, cha. Bardzo śmieszne.” (str. 125)


Zapytacie, do czego historia Ewy zmierza? Do zdrady. Cóż za złowieszcze słowo!... Przynajmniej ja tak do tej pory je traktowałam. Muszę jednak przyznać, że ta książka mnie zaskoczyła, i to pozytywnie. Czyta się ją niezmiernie szybko, ale najważniejsze to chyba to, że nie mogłam się od niej oderwać. Bo po tej książce słowo „zdrada” nabrało dla mnie zupełnie innego wymiaru. Niemożliwe? Tak zgadzam się, że zdrada to coś złego, czemu winna jest tylko i wyłącznie osoba zdradzająca, ale czy na pewno? Nie wiem, jak to wygląda od strony mężczyzn, dlaczego oni zdradzają – tutaj bowiem mamy coś odwrotnego – to Ewa dopuści się zdrady męża. Można polemizować z tym, dlaczego zdradzają kobiety, a dlaczego mężczyźni – kobieta jednak w znacznej większości robi to dlatego, że potrzebuje miłości, zainteresowania. Chce poczuć, że ktoś ją kocha, pożąda, że jest w dalszym ciągu atrakcyjna. My kobiety potrzebujemy komplementów i poczucia miłości. Ewa nie była wyjątkiem – sama nie podejrzewając tego, że kiedykolwiek do tego dojdzie – w końcu zaczyna spotykać się z dawnym znajomym i ląduje w łóżku z jeszcze innym mężczyzną, przyjacielem  z dawnych lat.

„'Zazdrość to cień miłości. Im większa miłość, tym większy ma cień', przeczytałam gdzieś kiedyś. Miłość mojego męża do mnie nie miała cienia. Wtedy nie chciałam myśleć, ze skoro nie ma cienia, miłości najprawdopodobniej również brakuje…” (str. 159)

Utożsamiałam się z główną bohaterką jak najbardziej – co dziwne, wcale nie sądziłam, aby to ona była winna wszystkiemu. Gdy czyta się historię Ewy i Maćka, ma się poczucie, że to właśnie Maciek jest tym niedobrym, który poniósł w tym wszystkim większą winę. Ale czy tak jest naprawdę? Wina zawsze stoi po obu stronach – i oboje mieli w tym swój udział. I Ewa doskonale o tym wie, autorka w ogóle jej nie usprawiedliwia. Dla mnie jednak usprawiedliwienie istniało samo w sobie.

To jest naprawdę uniwersalna książka, która podejmuje trudne tematy, ale życiowe, w których może nawet niejedna z nas się znalazła. Co prawda czyta się ją migiem, jednak nie pozwala o sobie zapomnieć, ot tak. Naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona, chociaż to było moje pierwsze spotkanie z Magdaleną Witkiewicz. Piękna książka nie tylko o zdradzie, ale i o marzeniach, miłości, prawdzie. I nie tylko dla kobiet – dla każdego!

Książkę miałam okazję przeczytać dzięki akcji Włóczykijka

10 komentarzy:

  1. Jestem tą książką oczarowana, niesamowita, bardzo prawdziwa opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią przeczytam tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią bym po nią sięgnęła. I pewnie to zrobię, dlatego, nie chcę wyrabiać sobie wygórowanej opinii, żeby się nie rozczarować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Udawadnia że nic nie jest czarno białe i należy uważać zanim osądzi się drugiego człowieka. Myślę że ksiązka może pomóc wielu kobietom, które źle czują się w związku pomimo że pozornie wszystko wygląda całkiem dobrze. Boją się reakcji innych, wmawiają sobie że życie po prostu takie jest... Jeden z czytelników zasugerował autorce że warto by napisac drugą książkę, tym razem od strony Maćka. Myślę że to byłaby wspaniała książka, która pozwoliłaby nam spojrzeć na związek oczami mężczyzny. Człowieka który ma swoje wyobrażenie tego, jaki jest jego wkład i niestety nie zawsze pokrywa się ono z wyobrażeniem kobiety. Lektura obu książek mogłaby zdziałać więcej dobrego niż niejedna małżeńska terapia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym się muszę zgodzić, ta książka mogłaby otworzyć oczy niejednej kobiecie... Już tylko nawet ta jedna, a gdyby dołożyć do tego jeszcze opowieść z perspektywy Maćka - byłoby cudnie :) I nie ma w tym żadnej przesady, ta książka jest genialna pod tym względem :)

      Usuń
  5. Nie czytałam, ale będę musiała to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  6. Już kilka pozytywnych recenzji o tej książce czytałam, twoja utwierdziła mnie w przekonaniu, że muszę po nią sięgnąć! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Spotkałam się już z recenzją tej książki i historia mnie nie przekonuje. Mimo Twojej dobrej oceny, raczej się nie zdecyduję na lekturę. Wydaje mi się taką słodko-gorzką opowieścią, na którą nie mam w tej chwili natchnienia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakiś czas temu czytałam tę książkę i jestem pod jej niesamowitym wrażeniem. Świetna powieść, która na długo zostaje w pamięci.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli