Zamek z piasku, który runął

Autor: Stieg Larsson
Wydawnictwo Czarna Owca, 2012
Liczba stron: 784
Saga Millennium Stiega Larssona zrobiła niemałą furorę na całym świecie. Stała się światowym bestsellerem, spopularyzowała literaturę skandynawską, a ekranizacja pierwszej części znalazła się w pierwszej trójce najlepszych filmów 2012 roku. Są jeszcze osoby, które dziwi ten fenomen? Jeśli tak, to na 99% są to osoby, które jeszcze po powieści Larssona nie sięgnęły. Ja jestem właśnie świeżo po lekturze ostatniej, trzeciej z sagi Millennium książki i uważam, że cała trylogia jak najbardziej zasługuje na szum, który się wokół niej wytworzył.

„Zamek z piasku, który runął” jest bezpośrednio związany z drugim tomem i dalszym ciągiem wydarzeń. Wydarzeń, które doprowadziły do tego, że Lisbeth Salander została oskarżona o morderstwo trzech osób. Ścigana jest jednak nie tylko przez policję – zagraża jej śmiertelne niebezpieczeństwo, a Mikael Blomkvist, nie wierząc w winę Lisbeth, robi wszystko, aby dociec prawdy i pomóc przyjaciółce. Proste to nie będzie, bowiem w sprawę zamieszany jest rząd i służby bezpieczeństwa, a policja w tym wypadku niewiele może.

Trzeba przyznać, że Stieg Larsson wykonał kawał doskonałej roboty, pisząc swoją trylogię. Z jednej strony żałuję, że napisał tylko 3 tomy, z drugiej cieszę się, że zdążył napisać aż tyle i zapewnił nam genialną lekturę. Kolejny bowiem tom okazuje się jeszcze lepszym od swoich poprzedników – na mnie zrobił chyba największe wrażenie. Jednocześnie starałam się dawkować sobie tę cegłę z umiarem, żeby nie skończyć za szybko, ale na niewiele się to zdało – powieść wciągnęła mnie to tego stopnia, że praktycznie nie mogłam oderwać wzroku od tekstu i autentycznie śniła mi się po nocach. Nie da się tej książki nie połknąć praktycznie w całości.

I coś, co mnie zaskoczyło: w końcu prawdziwie polubiłam Mikaela Blomkvista! Nie wiem jednak, czy jest to zasługa Larssona, czy Davida Finchera, który w swojej ekranizacji obsadził w roli Mikaela Daniela Craiga, którego uwielbiam! „Dziewczynę z tatuażem” obejrzałam dopiero niedawno, bo w grudniu, jednak uważam, że to kolejny kawał dobrej roboty i odtwórca praktycznie każdej roli pasował mi tam jak mało kto, nie mówiąc już o Lisbeth i Mikaelu właśnie… No ale nie o filmie miało być, a o książce.

Nie da się tej książki przeczytać w spokojnym, wolnym tempie. Nie da się i już. Bo nie można się od niej oderwać, jak mało która powieść trzyma w napięciu, a że ja jestem fanką wszelakich kryminałów i thrillerów, a już zwłaszcza skandynawskich – sami widzicie, po prostu ją połknęłam. „Zamek z piasku, który runął” jest ściśle powiązany z drugim tomem i gdyby nie objętość, spokojnie można by te dwie powieści połączyć w całość. Już na samym początku wracamy do tego, co zostawiliśmy, kończąc „Dziewczynę, która igrała z ogniem”. Niektórzy zrażają się do Millennium, gdy spojrzą na grubość tomów – fakt, przeraża, jednak gdy zacznie się czytać… przepada się na amen. Bez wątpienia jest to jeden z najlepszych kryminałów, jakie czytałam przez całe swoje życie, a przeczytałam ich naprawdę niemało. I nie jest tak, że w książce jest tylko i wyłącznie jeden wątek Lisbeth Salander – nie, bowiem równie mocno zainteresowały mnie wydarzenia, związane z Eriką Berger, zaintrygowała praca wielkiej redakcji jednej z najpopularniejszych szwedzkich dzienników… oraz to, wokół czego kręci się cała ta książka, a mianowicie polityka i rządy. A jeśli autor jeszcze zna się na rzeczy i potrafi to ciekawie opisać, to nie pozostaje nic, tylko czytać.

Ktoś jeszcze nie jest przekonany? Wątpię. Ta książka, ba, cała seria zbiera praktycznie same pozytywne opinie i w pełni na to zasługuje… Jest tylko jedno ale… bo po przeczytaniu „Zamku z piasku…” pozostaje niedosyt i żal, że to już niestety koniec…

Saga Millennium:

17 komentarzy:

  1. Czytałam pierwszy tom, świetna książka. Na pewno zabiorę się z kolejne, tylko musi przyjść odpowiednia chwila :) Jestem ciekawa, jak Larsson, pomijając już intrygę kryminalną, rozegrał wątek z relacją Lisbeth - Mikael. I jeszcze film muszę w końcu obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film jest równie genialny - polecam. Ja chyba wezmę się teraz za ekranizację szwedzką - podobno równie dobra... A relacja Lisbeth-Mikael - cóż, nie do końca mi się podoba, ale taki już urok Larssona :)

      Usuń
  2. Wstyd się przyznać ale jeszcze nie czytałam żadnej książki Stiega Larssona. Muszę w końcu nadrobić swoje braki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam żadnego tomu, ale koleżanka z pracy cały czas mi te serię poleca. Chyba w końcu się skuszę na tę lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam, ale wszystko do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgodzę się z Tobą, że ciężko się oderwać od czytania, do dzisiaj pamiętam te czytanie do późnych godzin nocnych i wyczekiwanie, kiedy znowu będę dalej czytać. Teraz z jednej strony żal, bo już się seria skończyła i nic więcej po autorze nie zostało, z drugiej Larssonowi należy się podziękowanie od szwedzkich pisarzy, bo w dużej mierze to jego zasługa, że polubiliśmy skandynawską literaturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, Larsson sprawił, że skandynawska literatura, szczególnie kryminały, stały się takie popularne... Szkoda, że już nie będzie 4 tomu, oj, szkoda...

      Usuń
  6. Mam trylogię w planach na ten rok i wprost nie mogę się już doczekać momentu, w którym dostanę ją do rąk :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama żałuję, że mam już Millennium za sobą :)

      Usuń
  7. Wstyd mi, bo na półce dalej stoi cała trylogia, a ja nie sięgnęłam jeszcze po pierwszą część... Muszę to zrobić. Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedosyt pozostaje, ale można go na chwilę zagłuszyć rozpoczynając serię od nowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno kiedyś jeszcze raz przeczytam Millennium :)

      Usuń
  9. dwie pierwsze części mam już za sobą, także pora zabrać się za Zamek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dwie pierwsze części mi się strasznie podobały, na trzecią niestety nie znalazłam jeszcze czasu, ale obiecuję poprawę :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Zatrzymałam się na drugim tomie i chociaż mam ogromna ochotę także i na ten, to nie mogę z tym ruszyć. Może kiedyś w końcu się zmobilizuję :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Sagę mam w planach i mam nadzieję, że w tym roku po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli