Pan Lodowego Ogrodu [tom 2]

Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo Fabryka Słów, 2012
Liczba stron: 638
Po zakończeniu pierwszego tomu "Pana Lodowego Ogrodu" byłam niemalże w szoku. Zastanawiałam się, do czego to wszystko doprowadzi, nie miałam najmniejszego pomysłu, jak Grzędowicz to wszystko rozegra i tym samym nie mogłam się doczekać kontynuacji. Na szczęście nie musiałam na to długo czekać.

Jak zawsze w przypadku kontynuacji jakiejś książki, trudno jest pisać o czym są pozostałe tomy, nie zdradzając nic i nie rzucać spoilerami odnośnie wcześniejszych wydarzeń. Tym samym postanowiłam w ogóle nie pisać o drugim tomie. Ogólny zarys fabuły znamy już z recenzji pierwszego tomu i na tym poprzestańmy. Uwierzcie – jeśli przeczytacie pierwszy tom, nie zdarzy się sytuacja, że nie sięgniecie po kontynuację – już samym zakończeniem Jarosław Grzędowicz nas do tego zmusza. A wtedy już przepada się na amen.

“Pan z wami! Jako i Ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia.”

“Mówią, że zimna mgła żyje. Inni uważają, że to oddech bogów albo brama zaświatów. Midgaard. Planeta, gdzie nas, ludzi, postrzega się jako istoty o rybich oczach. Gdzie trwa wojna bogów, a samozwańczy demiurgowie hodują okrucieństwo kwitnące w mroku zła. Gdzie więdną najnowsze ziemskie technologie, a człowiek stawić musi czoła swoim koszmarom. I zostaje zupełnie sam…”


Muszę przyznać, że powyższy opis z okładki doskonale oddaje zarys fabuły, tajemnicę i magię tej książki. Ja sama nie potrafiłabym opisać tego lepiej. Mówi, o czym jest "Pan Lodowego Ogrodu" jednocześnie nie zdradzając praktycznie nic. I tak powinno być.

Po raz kolejny dałam się wciągnąć w ten fantastyczny świat, wykreowany przez Grzędowicza. Świat tak realistyczny, jakby dotyczył mnie samej i jakbym u boku Vuko podróżowała po Midgaardzie. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z książką, która wciągnęłaby mnie do tego stopnia, o której myślałabym dzień i noc i zastanawiała się, skąd wykombinować pieniądze na wszystkie cztery tomy. Bo od początku pragnę całą tę historię mieć u siebie na półce. Po przeczytaniu pierwszego tomu pozostał mi ogromny niedosyt. Po drugim tomie ten niedosyt jest jeszcze większy, jakbym była na jakimś głodzie. Jednocześnie żałuję, że książki miałam z biblioteki, staram się je dawkować powoli, nie wszystkie naraz. Po drugiej części również muszę sobie zrobić przerwę na inną powieść, chociaż najchętniej od razu “pożarłabym” wszystkie cztery naraz. Bo historię Drakkainena chce się czytać, czytać i czytać i nigdy nie przestawać i najlepiej, gdyby nikt nas od lektury nie odrywał. Szkoda, że zostały mi już “tylko” dwa tomy – bo co ja potem zrobię?

Vuko Drakkainena uwielbiam jak mało którego bohatera. Uwielbiam jego humor, cięty język i sarkazm do tego stopnia, że parę razy przy tej książce wybuchłam śmiechem. Uwielbiam Jadrana, jego konia, oraz Nevermore, kruka, który przyplątał się nie wiadomo skąd, ale od czasu do czasu towarzyszy Vuko. Niesamowity bohater. Ale jest jeszcze coś, o czym nie wspominałam przy okazji pierwszej części. Bo nie tylko Nocny Wędrowiec jest tu bohaterem. Rozdziały w książce bowiem są przeplatane z równoległą historią Filara, syna Oszczepnika, dziedzicem Tygrysiego Tronu, następcą tronu cesarstwa Amitrajów i Kirenenów. Początkowo losy tego bohatera wydają się w ogóle niezwiązane z historią Vuko i trochę niezrozumiałe w pierwszym tomie. W drugim historia jest kontynuowana i w dalszym ciągu toczy się równolegle, nie łącząc nijak z Drakkainenem. Tym bardziej więc czytelnik jest ciekaw tego, jak to się wszystko dalej potoczy i połączy.

Zanim sięgnęłam w ogóle po "Pana Lodowego Ogrodu", były chwile, że zastanawiałam się, skąd w ogóle wziął się ten tytuł. Nie sądźcie, że po pierwszym tomie Wam się to rozjaśni. Nie ma tam mowy o żadnym Lodowym Ogrodzie. Ja byłam więc tylko jeszcze bardziej zaintrygowana. Wzmianka o Lodowym Ogrodzie pojawi się dopiero na kilku ostatnich stronach tego oto tomu. Co z tego wyniknie – zobaczymy, na razie jest tylko jedna wielka tajemnica i nic poza tym.

Nie wiem, jak Was przekonać do historii, którą stworzył Jarosław Grzędowicz. Cała ta recenzja powinna być zachętą, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jest to książka dla wszystkich. Na pewno jest jednak obowiązkowa dla miłośników fantastyki. Bo to fantastyka w każdym znaczeniu tego słowa, ale fantastyka z naleciałościami science-fiction. Jeśli macie ochotę na ten eksperyment – nie ma na co czekać, tylko czytać. Ja jestem „Panem Lodowego Ogrodu” zafascynowana, ale to chyba widać już na pierwszy rzut oka. Chcę więcej!

Pan Lodowego Ogrodu:

10 komentarzy:

  1. Ten cykl to dla mnie must-have.
    Jestem przekonana, że mi się spodoba. A recenzje coraz mocniej mnie zachęcają do kupna książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuj - najlepiej w tym oto wydaniu, w połączeniu z wydaniem i grafiką ta książka to jest arcydzieło :)

      Usuń
  2. Uwielbiam PLO, szczególnie pierwszy tom, który oczarował mnie przede wszystkim tym niesamowitym klimatem. Drugi i trzeci oceniłam już trochę niżej, lecz nadal bardzo dobrze się je czytało. Boję się sięgnąć po 4 część chociaż czeka na półce od premiery :D Chyba powinnam przed jej przeczytaniem przypomnieć sobie 3 część, którą najsłabiej pamiętam, ale z drugiej strony szkoda mi trochę czasu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój kuzyn całkiem niedawno zachwycał się tą serią. Wprawdzie on miał chyba stare wydanie (nie jestem pewna), ale w każdym razie namawiał mnie, żeby przeczytała cały ten cykl, ja jednak sceptycznie odniosłam się do tej propozycji, lecz teraz widzę, że niepotrzebnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że niepotrzebnie. Przynajmniej spróbuj. Pożycz od kuzyna, co najwyżej zakończysz na pierwszej części, chociaż szczerze jestem pewna, że jednak nie :)

      Usuń
  4. Matko, koniecznie muszę sięgnąć po pierwszą część ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecę ten cykl swoim znajomym;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę dorwać tą serię w swoje ręce. Tylko, że w mojej bibliotece zakrawa to na cud. Książki są dosłownie rozchwytywane i nawet na chwilę nie stają na półce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie co ciekawsze kąski również :) Na PLO trafiłam chyba tylko dlatego, że dopiero co kupili tę serię i nikt o niej jeszcze nie wiedział :)

      Usuń
  7. Spotkałam wczoraj w księgarni niestety tylko drugi tom :/ Szkoda, moze uda mi się ja kupić gdzieś okazyjnie w internecie bo cykl wygląda wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli