Pałac Północy

Autor: Carlos Ruiz Zafon
Wydawnictwo MUZA S.A., 2011
Liczba stron: 287

Ocena: 7/10
Do powieści Carlosa Ruiza Zafona nie trzeba mnie przekonywać. Doszłam już dawno do wniosku, że spodoba mi się każda jego książka, a po jego powieści mogę sięgać w ciemno, chociaż wiele mi do przeczytania już ich nie zostało. „Pałac Północy” był jedną z książek, które do niedawna jeszcze miałam przed sobą. Wiedziałam jednak, że na twórczości Zafona się nie zawiodę.

Tym razem autor przenosi nas do Kalkuty XX wieku. Początek opowieści sięga roku 1916, jednak właściwe wydarzenia dzieją się szesnaście lat później, w 1932 roku. Ben jest wychowankiem domu dziecka i kończy właśnie, podobnie jak grono jego kolegów z sierocińca, 16 lat. Wiek ten dla chłopca oznacza to, że w końcu będzie musiał opuścić dom, w którym mieszkał od urodzenia, i zacząć życie dorosłego człowieka. Będzie musiał również opuścić Pałac Północy – sekretne miejsce, w którym ok. północy spotykają się niektórzy wychowankowie sierocińca, należący do założonego przez grupę przyjaciół Bena stowarzyszenia Chowbar Society. Ben jednak ma przeszłość, o której nie wie. Pewnego dnia, tuż przed opuszczeniem domu dziecka, poznaje dziewczynę, Sheere… z którą łączy go więcej, niż chłopiec przypuszcza. Obojgu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, któremu będą musieli stawić czoła również pozostali członkowie Chowbar Society.

Od początku czuć magię tej książki, tak charakterystyczną dla Zafona. Obok jego książek po prostu nie potrafię przejść obojętnie. Zastanawiam się, co będzie, kiedy na swoim koncie czytelniczym będę miała już wszystkie jego książki – od tego momentu dzielą mnie jeszcze tylko dwie nieprzeczytane powieści. Zafon ma bardzo charakterystyczny styl, styl pełen tajemnic, magii, sekretów i zagadek. Styl, który pokochałam. Nie wiem więc, co zrobię, gdy przeczytam już wszystkie jego historie – po prostu nie mam pojęcia.

„Pałac Północy” należy do tych książek w dorobku autora, które powstały na samym początku, jako literatura młodzieżowa. Do serii tej wlicza się również „Książę Mgły” (który jeszcze przede mną) oraz „Światła września”. Jednak każda z tych książek ma innych bohaterów i tworzy odrębną historię. Nie są w żadnym wypadku ze sobą połączone. Jednak nieważne, czy Zafon pisze dla młodzieży, czy dla dorosłych czytelników, jego powieści są bez wątpienia dla każdego – i dla szesnastolatka, i dla siedemdziesięciolatka. To chyba najbardziej w nim lubię. Jego historie są ponadczasowe, niełatwo o nich zapomnieć i zawsze niosą ze sobą bardziej lub mniej głębsze wartości. Ale najważniejsza tutaj jest magia tych książek. Nie spotkałam się jeszcze z autorem, który pisałby w taki sposób i miał taką wyobraźnię jak Carlos Ruiz Zafon.

Miłośników Zafona nie muszę przekonywać do tego, aby sięgnęli po „Pałac Północy”, tak jak nie muszę przekonywać, aby przeczytali jakąkolwiek inną jego powieść. Uważam jednak, że jeśli ktoś nie zna twórczości tego autora, powinien to jak najszybciej nadrobić. Zafona po prostu nie można nie znać. A jest wielce prawdopodobne, że gdy przeczytacie choć jedną jego książkę, sięgniecie i po kolejne. Polubicie go na pewno albo i pokochacie, tak samo jak ja.

22 komentarze:

  1. Straszliwie zaniedbałam Zafona: "Cień wiatru" czytałam kilka lat temu, "Marina" od dawna czeka na półce, a "Pałac północy" i "Światła września" nadal wirtualnie leżą na półce do przeczytania:)
    Przypomniałaś mi, że warto sięgnąć po jego prozę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marina to jedna z moich ulubionych książek, uważam, że jedna z najlepszych Zafona - może to Cię przekona?... :)

      Usuń
  2. Przygodę z Zafonem próbowałam rozpocząć od ,,Gry Anioła'', lecz niestety za każdym razem moje wysiłki szły na marne. Jakoś nie podchodził mi styl autora, więc chyba i tym razem spasuje odnośnie ,,Pałacu Północy''.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zafóna zaczęłam od "Mariny" właśnie i też uważam tę książkę za najlepszą. Mam do niej sentyment. "Pałac północy" to jedyna książka, której nie czytałam, ale mam ją na półce, więc chyba niedługo nadrobię tę ostatnią zaległość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przede mną też jeszcze tylko dwie książki Zafóna. "Pałać północy" właśnie i "Więzień nieba". Z jednej strony najchętniej od razu bym się na nie rzuciła, ale z drugiej też nie mogę wyobrazić sobie, że wszystko już przeczytałam. Zafón pisze niesamowicie, również uwielbiam jego styl. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstyd się przyznać, ale nie czytałam jeszcze żadnej powieści Zafona. Jednak na pewno nadrobię to w tym roku, koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki Zafona czytuję :) Sukcesywnie zbliżam się do poznania wszystkich jego dzieł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem jak możliwe, że nie przeczytałam jeszcze nic autorstwa Zafona! Wstyd :( Będę musiała nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam okazji poznać twórczości tego autora i koniecznie musze to zrobić w tym roku. Moja mama uwielbia Zafona i nie dość, że często o nim wspomina, to jeszcze zachwala i posiada kilka jego tytułów. Kupiłam jej kiedyś Marinę (jako zachętę) i może to od niej zacznę przygodę z pisarzem. Ciągle słyszę o nim pozytywne oceny i coś mi mówi, że nie są bezpodstawne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idź za głosem mamy - możesz zacząć od Mariny, każdemu ją będę polecać, bo mam do tej książki ogromny sentyment :)

      Usuń
  9. Czytałam prawie wszystkie książki Zafona, świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie znam jego twórczości, ale zamierzam niedługo sięgnąć po marinę - na pierwszy ogień :) Jak mi się spodoba, będą i kolejne jego dzieła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marinę polecam - to moja ukochana książka :)

      Usuń
  11. Czytałam, bardzo, bardzo miło wspominam

    OdpowiedzUsuń
  12. czytałam i polecam :)
    w ogóle uwielbiam Zafona :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Zafona więc i tą książkę kiedyś przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam już kilka książek Zafona i każda z nich bardzo mi się podobała. Lubię tę tajemniczość i magię.
    Czytając jego powieści można przenieść się w inny świat :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja przygodę z Zafonem rozpoczęłam od "Cienia wiatru", teraz jestem w trakcie czytania ostatniej książki tego autora "Gry Anioła". I czekam na kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmmm... Z twórczości Zafona pozostała mi jedynie "Marina", reszta już zaliczona:) wciąż czekam na jakąś super promocję na "Marinę" i wtedy ją kupię i przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja nadal tylko po "Cieniu wiatru", ale Zafona mam w planach i kiedyś go dorwę :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli